manu_opolskie

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Maciejówka - połączenie smaku i piękna w Ostrowie

Dziś zabieram Was w bardzo nietypowe miejsce oddalone od centrum Żarek o około 8 km, do Zagrody Edukacyjnej Maciejówka w Ostrowie.


O co chodzi z tym smakiem i pięknem już się tłumaczę.

Do Maciejówki przyjechaliśmy nieco spóźnieni. Cały dzień biegamy z miejsca na miejsce.
Na miejscu czekała już na nas Pani Izabela o niezwykłych talentach, którymi w trakcie pobytu zostaliśmy zarażeni. Jakież to talenty skrywa Pani Izabela i Maciejówka?

Gazikiem przez Jurę z żarecką Przystanią Leśniów

Dziś zabieram Was na nietypową przejażdżkę. Pojedziemy po piaskowych drogach przez Jurę, autem typu Gaz. Czad! Wytrzęsie nas trochę, ale wrażenia będą - gwarantuje.
Ruszamy!
Cała przygoda rozpoczyna się pod Przystanią Leśniów na ulicy Źródlanej 5. Tam czeka na nas nasz dzisiejszy kierowca.


Wsiadamy na pakę i już po chwili jedziemy szutrową droga pośród drzew. Po kilku minutach docieramy na wzgórze, z którego idealnie widać Żarki.
Mamy też możliwość posłuchania historii o tworzeniu się wapiennych skał na Jurze. Dla Asi to idealna lekcja w terenie.


niedziela, 22 kwietnia 2018

Kampus Eureka - bawimy się nauką w Żarkach

Były już słodkości i zabawki, a teraz pora na historię i magię!

Tym razem rozpoczniemy od Wioski Żywej Historii w Kampusie Eureka znajdującym się przy Leśnej 19 w Żarkach.
Jeśli myślicie, że bawić się średniowieczem mogą tylko historycy, to zapewniamy Was, że to błąd.
My też bawiliśmy się w rycerzy i mieszczan.

Na początek spotkała nas zagadka. Czego na tym stole nie było w średniowiecznych Żarkach?
Nie napiszę jaka jest poprawna odpowiedź, ale cała nasza trójka nieźle kombinowała by dać radę odpowiedzieć na to pytanie.


Gdy już udało nam się uporządkować wiedzę o jedzeniu, rozpalaniu ognia i nieco o higienie poszliśmy dalej.

Etno Jura - robimy zabawki w Żarkach

Idziemy sobie ulicą Leśniowską w Żarkach i nagle czujemy zapach siana. Bingo! To znaczy, że trafiliśmy do Etno Jury przy numerze 26!
To tu dzieją się niezwykłe rzeczy. Powstają króliki, sowy, jeże, wiewiórki, kolorowe kotki oraz ozdoby, które mogą upiększyć nasze wnętrza.
Chcecie z nami przeżyć tę przygodę?
Wchodzimy do środka! Jak tu kolorowo i jak pachnie!


Z pośród setek możliwości Asia decyduje się na wykonanie swojego własnego jeża.

Hokus Pokuss - kraina słodkości w Żarkach

Jest takie miasteczko o nazwie Żarki w województwie śląskim, gdzie dzieci i dorośli znajdą swoje miejsce. Nazywa się tajemniczo: Hokus Pokuss. Stworzyła je mama z dwiema córkami w 2014 roku.
A o co tu tak naprawdę chodzi? O słodkości! Lizaki i lody!
Hokus Pokuss to niezwykła Manufaktura Słodyczy, która Cie uwiedzie i oczaruje.
Idziemy sobie spokojnie ulicą Piłsudskiego aż do numeru 17.
Tu rozpoczynają się czary!

Za pierwszymi drzwiami znajdujemy tęcze kolorów i smaków! Dalej jest jeszcze ciekawiej...



Za kolejnymi drzwiami możemy zobaczyć jak powstają te cudeńka, a nawet zrobić je sami.
Idziemy?

wtorek, 17 kwietnia 2018

Wolfenbüttel a gdzie to?

Jedno z dziesiątek niemieckich miasteczek znajdujące się w Dolnej Saksonii niedaleko Brunszwiku. Tu zaglądają nieliczni i zazwyczaj jest to ich baza hotelowa ukierunkowana na pracę. Dokładnie z tej samej przyczyny wylądowałam tu i ja.
Jednak jak się okazało, miasto jest piękne i żałuję, że byłam tu tak krótko.
Ciekawostką jest to, że Wolfenbüttel ma w Polsce dwa miasta partnerskie: Wrześnię i Polkowice.

Przejdźmy się...
Delektujemy się cudownie odrestaurowanymi kamienicami.


Oraz dziesiątkami domów przysłupowych w intensywnych kolorach brązo-pomarańczu i bieli z intensywnie brązowymi listwami - pięknych!


Krokusy na Chochołowskiej - totalny spontan

To miejsce znają wszyscy. Ja także. Chciałam go zobaczyć przez ostatnie 2-3 lata, ale jakoś nie było po drodze. Jednak los się odwrócił.
Siedzę sobie w necie i przerzucam nudną otchłań... nagle trafiam na post Agi na grupie "Spontaniczne wypady" o nocnej podróży na Chochołowską.
Myślę 3 minuty, a kolejne 2 przedyskutowuje pomysł z Asią. Obie chcemy. Odpisuję pod postem i czekam. Po chwili Aga się z nami kontaktuje, a 20 minut później pędzimy po wodę i niezbędne zapasy jedzenia do Biedry.
Spotykamy się o północy. Około 3:00 jesteśmy na parkingu. Obie posiadamy dzieci w podobnym wieku i nie podejmujemy wyzwania spaceru o tej godzinie do doliny. Umawiamy się na drzemkę do około 5:00 w aucie. Tuż przed umówioną godziną budzimy się wszyscy. Nie czekamy ani minuty dłużej, choć ze zmęczenia i niewyspania trzepie nami jak galaretką.
Ubieramy się, pijemy herbatkę z termosu i o 5:00 po ciemku z czołówkami ruszamy na szlak.
Na górę docieramy około 7:15. Jakieś 4 km idzie się asfaltem i kolejne 4 km szutrem. Nie jest to trasa szczególnie pod górkę, więc tempo mamy dobre.
Na Chochołowskiej jesteśmy prawie sami i do tego wychodzi po chwili cudne słoneczko.
JEST PIĘKNIE!




poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Pałac w Mosznej - krótka historia

Dziś zabieram Was do Mosznej, do zamku, który tak naprawdę jest pałacem i jednocześnie wizytówką hrabiego dorobkiewicza.
Pałac dla zwiedzających otwarty jest od około 5-ciu lat.
Niestety jego przeszłość mocno wpłynęła na wnętrza. W czasie wojny stacjonowała tu Armia Czerwona, która go nie oszczędzała, a i w późniejszych latach szpital zwany Centrum Leczenia Nerwic zrobił swoje. Zniszczono większość wnętrz i bardzo niewiele zachowało się do dziś.
Sam pałac reklamuje się jako zespół pałacowo-parkowy z hotelem, restauracją, kawiarnią i parkiem. Nie jest to obiekt muzealny i raczej ciężko będzie go do tej kategorii zaliczyć, bo po starych czasach pozostały resztki grzejników ozdobnych, podłóg i sufitów.




środa, 28 marca 2018

GLOBalnie ma moc!

Jak co roku nie mogło nas zabraknąć na 24 Targach Turystycznych w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach, które odbyły się w dniach 23-25 kwietnia 2018.

Było super!

Wystawcy z całej Polski i Europy, a nawet i z dalszych zakątków świata. Cudowne osoby, które opowiadały na małej i dużej scenie o swoich pasjach. Zabawy dla najmłodszych: ścianka wspinaczkowa, dmuchany zamek, malowanie buzi, Kolejkowo i wiele innych.
Na wielu stoiskach można było wziąć udział w grach i konkursach z cennymi nagrodami. Można było otrzymać darmowe mapy i przewodniki, by zacząć planować kolejne małe i duże podróże.



niedziela, 18 marca 2018

Wadi Rum czy warto?

Zacznę nietypowo. Lista Światowego Dziedzictwa Unesco.
Czy wszystko co na niej jest musi być piękne? Pewnie zależy to od naszego gustu.
Zanim odpowiem na to pytanie pokażę Wam tą czerwono - żółtą pustynię porośniętą piaskowymi skałkami o niezwykłych kształtach.

Punkt pierwszy programu to napisy, które podobno zostawił Thomas Edward Lawrence podczas powstania arabskiego w latach 1917-18. Był nieślubnym dzieckiem anglo-irlandzkiego szlachcica. Jako oficer walczący podczas I Wojny Światowej trafił na Bliski Wschód. W roli doradcy wojskowego podpowiadał jak zdobyć Akabę. Był przeciwnikiem kolonializmu i pomagał Transjordanii stać się niezależnym państwem.


Tuż obok tej skały znajduje się naturalny wodopój dla wielbłądów. Naturalny - ponieważ woda wybija spod skały i jest tylko odpowiednio skierowana, by napełniać ten wodopój.


poniedziałek, 12 marca 2018

Red Canyon Eilat - czy warto?

Dziś o kolejnej atrakcji południowego Izraela i kilka słów o jeździe na stopa po tym państwie.

Zaczniemy od końca. Stopowanie.
Jeśli ktoś był w Izraelu i odwiedził Red Canyon, to na pewno zorientuje się, że zdjęcie robiłyśmy dokładnie przy zjeździe do kanionu. Dlaczego? Bo tak szybko złapałyśmy stopa, że dotarłyśmy na miejsce zanim pstryknęłyśmy fotkę. W drugą stronę czekałyśmy 10-15 minut. Muszę przyznać, że stop działa tu świetnie niezależnie od tego czy mamy ze sobą mały czy duży plecak. Podróżowałyśmy we trzy (dwie dorosłe i jedna młoda babeczka ;-), więc jest to dość spora liczba człowieka do jednego auta. Mimo wszystko udawało się bez problemu. Jedyne co było bolesne, to w Izraelu nikt nie zapina pasów, więc nie martwią się o ich stan. Nie używa się fotelików dla dzieci i pali się sporo w autach. Mimo to, wszystkie podróże wspominamy bardzo dobrze.


Teraz wrócimy do Red Canyon'u, bo to cudowne miejsce i nie można go pominąć będąc w Eilacie choćby na chwilkę.


środa, 7 marca 2018

Petra - jeden z siedmiu cudów świata

Być w Jordanii i nie zobaczyć miasta Nabatejczyków... oczywiście, że nie ma takiej możliwości.
Miasto wykute w skale rozpościera się na powierzchni 40 km kwadratowych i jest to największy zespół ruin na świecie.
Miasto wykuwane było na przełomie starej i nowej ery i pokazuje potęgę narodu kupców, którzy wznieśli swoje miasto tak, by móc kontrolować Szlak Kadzidłowy.

Ruszamy!
By dojechać do Petry można skorzystać z lokalnych autobusów lub taksówki. My pokusiłyśmy się o taksówkę. Podróż z Akaby do Petry i powrót (około 270 km) kosztował nas 60 JOD (za całe taxi) co daje około 290 zł za całość. 100 zł na głowę (byłyśmy we trzy) to zarówno dużo i mało. Autobus kosztuje około 20 zł w jedną stronę co daje 40 zł za dwie. Autobusy jednak jeżdżą bez ściśle ustalonego rozkładu, więc nigdy nie mamy pewności kiedy odjadą. Nasz grafik był mocno napięty i każda minuta była ważna, więc postawiłyśmy na wygodę.

Miałyśmy Jordan Pass, o którym pisałam tutaj i dzięki temu nie płaciłyśmy dodatkowych opłat za wstęp do Petry.
Dodatkowo dzieci do 16 roku życia również nie płacą za bilety.
Jeśli jednak nie mamy Jordan Pass, to ceny są następujące:
1 dzień - 50 JOD (240 zł)
2 dni - 55 JOD (265 zł)
3 dni - 60 JOD (290 zł)


wtorek, 6 marca 2018

Morze Martwe - zobacz go zanim wyschnie

Najniżej położone morze na świecie. Lustro wody znajduje się na 430 metrach poniżej poziomu morza. Jednak czy Morze Martwe to na pewno morze?
Tak na poważnie to słone jezioro znajdujące się w jordańskim rowie tektonicznym, które znika w oczach.
Popatrzcie na poniższe zdjęcie. Co widzicie?
Ciekawe czy zauważyliście to co ja. Patrząc na lewą stronę widzimy zadaszony basenik jednego z hoteli. Kilka metrów wcześniej jest taki sam, ale niestety nie ma już w nim wody.
Dlaczego?
Morze Martwe wysycha. Poziom wody obniża się dramatycznie.
Co znaczy dramatycznie? 1 metr na rok.


Ludzie kąpią się w nim masowo, bo chcą unosić się na w tej niezwykle słonej wodzie z gazetą, by później wrzucić zdjęcie na fejsa. Firmy kosmetyczne wydobywają sól i minerały z Morza Martwego, by później sprzedawać na całym świecie cudowne mydełka.

poniedziałek, 5 marca 2018

MTT Wrocław 2018

Międzynarodowe Targi Turystyczne i Czasu Wolnego we Wrocławiu odbyły się w dniach 23-25 lutego 2018 i jak co roku, nie mogło nas tam zabraknąć.

Z roku na rok, targi przyciągają coraz to większą rzeszę ludzi kochających aktywnie spędzać czas.
Oferta targów także znacznie się rozrosła. Można było posłuchać prelekcji podróżniczych w Sali Cesarskiej, poznać nowe smaki dzięki Festiwalowi Kulinarnemu, posłuchać ciekawostek z drogi na scenie głównej oraz pooglądać ciekawe pokazy tańca, kuchni i wziąć udział w wielu konkursach.
Na targowych stoiskach wystawcy z całej Polski i Europy prezentowali swoją okolicę (atrakcje, bazy noclegowe, architekturę, smaki i tradycję).
Myślę, że każdy znalazł tu coś dla siebie.


Dzieci miały okazję pouprawiać rękodzieło, pomalować figurki z Kolejkowa, zabawić się w Indian czy poćwiczyć z Fit-Kids Centrum Aktywnego Dziecka. Targi nie są tylko dla dorosłych. Najmłodsi mają spore możliwości by zobaczyć jak odejść od komputera czy tableta i nadal świetnie się bawić.


wtorek, 27 lutego 2018

Betlejem w pigułce

Betlejem to nie tylko miejsce oddzielone od Jerozolimy kolorowym murem. Tam też żyją ludzie ze swoimi codziennymi zmartwieniami, troskami i obowiązkami. Muszą nakarmić swoje dzieci, ubrać je i nauczyć wszystko co sami znają.

Popatrzcie na poniższe zdjęcie...
Mimo ogromnej otwartości i chęci pokazania nam wszystkiego od podszewki podczas pieczenia pysznych placków, jego oczy są smutne. Życie w Autonomicznej Palestynie jest smutne. To codzienna walka o własną niepodległość. To nie czynna wojna, ale ciągłe marzenie o byciu wolnym.

Nie wiem kto ma rację i nie chcę wybierać. Wiem, że w Betlejem ludzie byli dla nas bardziej przyjaźni i otwarci i dużo więcej siebie chcieli zaoferować niż w Izraelu.


poniedziałek, 19 lutego 2018

Lotniskowa odprawa w Izraelu (Ovda)


Przed wylotem do Izraela widziałam wiele pytań dotyczących odprawy po przylocie:
"Czy z pieczątka z Iranu da się wjechać do Izraela?"
"Czy z pieczątką z Dubaju wpuszczą mnie do Izraela?" itd. itp.

Ogólnie obawy dotyczyły otrzymania wizy wjazdowej do Izraela w przypadku wcześniejszego pobytu w jakimkolwiek z krajów arabskich ze szczególnym naciskiem na Iran.

Byłam w krajach arabskich przed wylotem do Izraela i przyznając szczerze przed otrzymaniem wizy wjazdowej otrzymałam od Pani w okienku 3 podstawowe pytania:
1. W jakim celu przyjechałam do Izraela i co zamierzam zobaczyć?
2. Gdzie zamierzam nocować?
3. Jak będę się przemieszczać po kraju?
Po udzieleniu odpowiedzi otrzymałam paszport z wizą i ruszyłam dalej.

Cyrk zaczął się później...

niedziela, 18 lutego 2018

Na granicy Eilat - Aqaba (Izrael - Jordania) + Jordan Pass

Informacje z początku roku 2018 z życia wzięte.

Jak to wygląda...

Do granicy z przystanku autobusowego w Ejlacie można dostać się np. autobusem 444 jadącym do Jerozolimy. Na dworcu jest okienko Informacji, więc nie ma problemu dopytać o inne numery. Wszystkie zatrzymują się na przystanku przy trasie. Od przystanku do granicy spacerem jest jakieś 25 minut. Z miasta do przystanku jedzie się około 20 minut.
Nie wiem czy jedzie coś bezpośrednio, ponieważ w Izraelu świetnie działa stop i w razie potrzeby korzystałyśmy z niego.
Taksówkarz powiedział nam 40 NIS czyli około 42zł pomiędzy centrum miasta, a przejściem granicznym.

WYCHODZIMY Z IZRAELA
Docieramy pod granicę. Jeszcze przed wejściem na przejście (po stronie izraelskiej) strażniczka sprawdza nasze paszporty i wizy wjazdowe (niebieskie). Wszystko OK, więc idziemy dalej.

Okienko numer 1
Ponowne sprawdzenie paszportów i druczek.

Okienko numer 2
Wniesienie opłaty za wyjście z Izraela po 110NIS na głowę + 5 NIS za wszystkich jako kwota manipulacyjna (1 NIS to około 1,06 PLN).

Okienko numer 3
Karteczka (czerwona) z wizą wyjazdową z Izraela.


Jesteśmy w strefie niczyjej. Zrobiłam zdjęcia tak by nie rzucać się w oczy.

sobota, 17 lutego 2018

Jerozolima w pigułce (Izrael)

Stolica Izraela przyciąga z wielu powodów: święte miejsca, zabytki, kuchnia, różnorodność. Gdyby nie towarzystwo mojej koleżanki i maps.me czułabym się zagubiona po raz pierwszy w życiu. Jednak samotna kobieta z dzieckiem w takim mieście jak Jerozolima nie czuje się w 100% komfortowo.
Żydzi i Arabowie nie przepadają za kobietami, które nie chodzą w worku. Mimo długich spodni, zakrytych ramion i łokci oraz czapki w miejsce chusty i tak wyglądałyśmy na zbyt rozebrane. Trzeba to albo zupełnie olać, albo się dostosować. Wybór pozostawiam Wam.

Mimo tego dziwnego poczucia dyskomfortu zjadałyśmy tu przepyszną pitę z falafelami, hummus i inne mięsa w kulkach, których nazwy nie pamiętam. Do tego baklawa i inne słodkości.


Oczywiście przyjechałyśmy do Jerozolimy, by obejrzeć zabytki chrześcijańskie i nie tylko. Do dziś tkwi w mojej głowie obraz tej niezwykłej kulturowej mieszanki. Samo Stare Miasto zajmujące niespełna 1 kilometr kwadratowy powierzchni podzielone jest na strefę  muzułmańską, chrześcijańską, żydowską i ormiańską. 

Co warto zobaczyć na Starym Mieście?

Mury Starego Miasta i bramę Damasceńską
Wszystkie bramy są podobne, ale ta wymieniona jest najokazalsza i najpiękniej się prezentuje.
Mury miejskie ciągną się dookoła przez 4,5 km, a dodatkowo okraszone zostały cytadelą i 35 basztami. Biały kamień i słońce wyłaniają piękno tej konstrukcji.


poniedziałek, 12 lutego 2018

Dolphin Reef czyli co robić w Eilacie (Izrael)

Dziś zabieramy Was do Zatoki Delfinów. Nie jest to delfinarium. Nie zobaczycie tu sztuczek. Może się zdarzyć, że nawet nie zobaczycie delfinów, bo nie będą miały na to ochoty.
Dlaczego?
Już tłumaczę. Dolphin Reef w Eilacie to jedyne na świecie miejsce, gdzie te ssaki odwiedzają ludzi. Nie są tu zamknięte, a więc wypływają na szerokie wody i wracają tylko wtedy, gdy mają na to ochotę.
Zapytacie, po co więc wracają?
Pewnie dlatego, że są dokarmiane. Znaczy to mniej więcej tyle, że raz dziennie dostaja po kilka ryb. Takie delikatne dokarmianie wyrobiło w nich nawyk powrotu. Jednak nie czują się w pełni najedzone, więc dalej wyruszają w morze by polować. Ich naturalne instynkty nie zostały wyłączone.


 
Zatoka sama w sobie przyciąga pięknem. Góry i morze. Podesty, które bujają się na falach. Można tu siedzieć godzinami. Jest też kawałek wydzielonej plaży. Można snurkować z delfinami. Cudowne miejsce.  

piątek, 12 stycznia 2018

Zakręć się z nami na Winer Riesenrad

Dziś zabieramy Was do wesołego miasteczka - Prater. Mimo zimy kilka atrakcji kręci się pełną parą. Stoją tu nawet budki z jarmarkowymi pysznościami na wynos. Cudownie choć na chwilkę stać się ponownie dzieckiem.


Jednak mnie od dłuższego czasu najbardziej przyciągało koło widokowe - Winer Riesenrad.
By się nim zakręcić należy zapłacić 10 euro za dorosłego i 4,50 euro za dziecko. Tanio nie jest, ale te widoki...

środa, 10 stycznia 2018

Augarten - niemieckie wieże strzelnicze

Poszliśmy na spacer do parku, ale nie po to by delektować się słońcem. Choć fajnie, że pogoda dopisała.
Dzień wcześniej odwiedziliśmy Informację Turystyczną i po długiej prośbie Pan pozaznaczał nam na mapce Wiednia, gdzie znajdują się pozostałości budowli obronnych z II Wojny Światowej. Obydwoje z mężem mieliśmy uczucie, że nie bardzo cieszy go fakt, że poszukujemy właśnie takich atrakcji. Dlaczego? Nie mamy pojęcia.
Dla nas ta wojna to także straszna tragedia, ale skoro ta historia miała już miejsce, to chcieliśmy zobaczyć to, czego nie udało się wyburzyć przez lata.
Dwie wieże strzelnicze do obrony przeciwlotniczej znajdują się w parku Augarten.
Zaraz po wejściu do parku obie ukazały się naszym oczom.


Na jednej z nich widnieje napis "NEVER AGAIN". Jak najbardziej my też jesteśmy za!

sobota, 6 stycznia 2018

Haus des Meeres nie tylko dla najmłodszych

Dom Morza przyciąga mnie za każdym razem, gdy moja noga staje na wiedeńskiej ziemi. Oczywiście i tym razem pojawiłam się w Haus des Meeres.

Ceny tej atrakcji: 17,60 euro dorosły i 8,00 euro dzieci
Drogo? Nie uważam tak, patrząc na ceny innych atrakcji w Wiedniu. Oczywiście ceny podane wyżej nie obejmują żadnej zniżki. Można kupić kartę Vienna City Card i cieszyć się upustami. Kiedy i czy warto niestety zależy od indywidualnego planu zwiedzania i wybranych atrakcji.

Wracamy do Domu Morza.
Przechodzimy przez bramki, płacimy za bilety, wieszamy kurteczki i ruszamy.
Po lewej stronie mijamy wodny tunel. Piękny! Cudowny! Czujesz się tu jakbyś wszedł do wnętrza akwarium.



piątek, 5 stycznia 2018

Hofburg i Motylarnia

Jedziesz do Wiednia i szukasz atrakcji dla dzieci? Mamy coś dla Ciebie.
Nie jesteś dzieckiem? Tam poczujesz się jak dziecko, bo gdzie można dotykać motyli i to takich wielkości dłoni jak nie w Motylarni, która znajduje się na tyłach Pałacu Hofburg.

Ceny (styczeń 2018): dorosły 6,5 euro, dziecko 5 euro.

Wchodzimy do środka. Kupujemy bilety i wieszamy kurtki na wieszaczkach. Warto, to zrobić, bo w motylarni jest bardzo ciepło i nie ma sensu nosić ich ze sobą. Już po przejściu przez drzwi, po lewej stronie stoi ogromne akwarium z kokonami, gdzie możemy zobaczyć nowo narodzone motyle.
Krok dalej i nad naszymi głowami widzimy ich już znacznie więcej.


środa, 3 stycznia 2018

Schönbrunn po naszemu

To moja druga wizyta w Wiedniu (Kasia) i nadal Schönbrunn robi na mnie wrażenie. To chyba jeden z największych Pałaców jakie widziałam do tej pory. Doliczając do tego ogrody, palmiarnię, fontanny i  wzgórze na którym stoi Glorieta, to już gigant.
Nadal nie podjęłam wyzwania wchodzenia do wnętrz zamkowych. Cena biletu niestety nie przekonała mnie. Wypad do Wiednia 3-osobą rodziną i tak jest sporym wydatkiem, dlatego postawiliśmy na atrakcje typowe dla dzieci.
Schönbrunn ma wystawę dla najmłodszych, ale Asia nie była nią zainteresowana. Może innym razem.




poniedziałek, 1 stycznia 2018

Bratysława spacerem

Wybraliśmy się tu na chwilkę, więc dlatego zapraszam Was jedynie na krótki spacer.
Bratysława jest pełna kolorów, pięknych uliczek, budynków o niezwykłej architekturze... mimo to ginie w tle niedaleko położonego Wiednia. W końcu godzina jazdy to niewiele, a atrakcji znacznie mniej. Jednak postaram się Was namówić na przynajmniej krótką wizytę w tym mieście.
To zaczynamy!

Tuż obok przystanku autobusowego w samym centrum Bratysławy znajduje się Katedra św. Marcina. Trudno ją przegapić, bo wyrasta przy ulicy Staromiejskiej, a tu przebiegają szlaki chyba wszystkich odwiedzających stolicę Słowacji.