manu_balkany

piątek, 12 października 2018

Testujemy buty marki Chiruca

Dziś będzie o butach.
Asia i ja dzięki akcji #ChirucaExpedition otrzymałyśmy do testów dwie różne pary butów marki Chiruca.
Asia wybrała model Chiruca Monique 09, ja Chiruca Dynamic 05.


Pierwsze wrażenia...
Paczka przyjechała do nas pięknie zapakowana. Wewnątrz znalazły się buciki, koszulki i bandamy. 
Oczywiście najbardziej interesowały nas buty. Każda z nas wyjęła swoją parę i zaczęła analizę. Trzeba przyznać, że buty wykonane są perfekcyjnie. Wszystkie szwy, klejenia, napy na sznurówki perfekcyjnie leżą na swoim miejscu. Wizualnie buty są piękne.
Przyszedł czas na mierzenie. Wybierałyśmy rozmiar na podstawie tabeli, więc zżerała nas ciekawość czy dobrze trafiłyśmy. 

Czas na kolejne zaskoczenie...
Rozmiar był idealny, ale odkryłyśmy jeszcze inną cudowną rzecz - wkładka. But ma cudownie profilowaną, miękką i oddychającą wkładkę. Mnie takie rozwiązanie zaskoczyło, mimo iż wcześniej posiadałam już kilka innych dobrych par butów trekkingowych.

No to w drogę...
Pierwsza podróż z Chirucą to nasza Bałkańska wyprawa przez 4 stolice: Ateny, Sofię, Bukareszt oraz Kiszyniów. O projekcie #46stolicEuropy więcej poczytacie tutaj.

środa, 12 września 2018

Sofia - 1,5 dnia w stolicy Bułgarii

Ciąg dalszy naszej bałkańskiej przygody...
Do Sofii doleciałyśmy prawie o północy. Przy odprawie poznałyśmy fajną parę z Polski i razem z nimi dojechaliśmy z lotniska do centrum. Dzięki temu zaoszczędziłyśmy na taksówce. Dziękujemy!
Nasz hostel znajdował się kilka kroków od Soboru św. Aleksandra Newskiego i Lwa Bułgarskiego, więc po śniadanku udałyśmy się właśnie tam.



wtorek, 11 września 2018

Ateny - wolnym krokiem po stolicy Grecji

O kosztach naszej podróży po Bałkanach pisałam już TUTAJ. Dziś będzie o szczegółach naszej podróży.


Jest 5 sierpnia. Godzina 4:30. Stoimy już pod wejściem na lotnisko. O 6:00 zgodnie z planem powinnyśmy wznieść się w powietrze i udać do naszej kolejnej stolicy Europy - Aten.
Radość jest, choć niewyspanie rządzi na ten moment.

W Atenach lądujemy o czasie czyli około 9:30.
Nie musimy odbierać bagażu, bo mamy ze sobą jedynie podręczny, więc udajemy się na poszukiwania autobusu X95, który dowiezie nas do miasta. Znajdujemy. Wyzwaniem okazuje się kupno biletu, bo każda osoba zapytana o kiosk czy automat z biletami pokazuje nam inny kierunek. Udaje się dosłownie minutę przed odjazdem autobusu.

X95 do centrum miasta jedzie jakieś 1,5h i jest to wyzwanie dla naszych tyłków. Kierowca ma w nosie wszelkie zwalniacze, więc podskakujemy co chwila do góry jak worki z ziemniakami. Wszyscy patrzą się po sobie i nie dowierzają, że tak właśnie wygląda transport w cywilizowanym mieście.

Kupujemy bilet na metro i docieramy, gdzie trzeba. Mieszkamy u Pani Izy w Petaluda, którą polecamy. Czułyśmy się tam jak w domu. Pani Iza od kilku lat mieszka w Grecji. Bardzo dba o swoich gości i podpowie Wam jak poruszać się po Atenach, gdzie zjeść i co warto zobaczyć.
Zrzucamy bagaże na naszym mieszkanku, odbieramy klucze i podejmujemy wyzwanie Akropolu. Jest jakieś 35 stopni. Zabieramy picie i nasze butki od Chiruca. Nie dlatego, że musimy, ale dlatego, że na Akropolu będzie piach, kurz i kupa kamieni.
Metrem jedziemy na Monastiraki. Wysiadamy na placu i wzrokowo kierujemy się na górę. Wiemy, że nie należny iść na główną bramę, a nieco na lewo. Tam znajduje się drugie, mniej oblegane wejście. Błądzimy i gubimy się na krętych uliczkach. Są jednak tak piękne, że nie żałujemy.


poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Podsumowanie podróży po Bałkanach...

Katowice...Ateny, Sofia, Bukareszt, Kiszyniów, Odessa, Przemyśl, Katowice i Sosnowiec

TRANSPORT - koszt 973,10 PLN
Katowice - Ateny 
Lot liniami wizzair za 80 PLN osoba czyli 160 PLN
Transport z lotniska do miasta autobusem X95 kosztował 6 euro dorosły i 3 euro dziecko, co daje w dwie strony 18 euro czyli 77,60 PLN


Ateny - Sofia
Lot liniami wizzair za 15 euro osoba z 2 osoby = 30 euro czyli 130 PLN

Sofia - Bukareszt
Autobusem linii Flixbus za 98 PLN za dwie osoby (nadal dostępne nawet za 78 PLN)


sobota, 21 lipca 2018

Chcę to przeżyć #2

Przygoda na koniach
Po pierwszym etapie akcji #chcętoprzeżyć Katalog Marzeń, podczas której przeżyłam przygodę na quadach okazało się, że przeszłam do drugiego etapu razem ze 199 innymi szczęśliwcami.

Tym razem miałam do wyboru naukę jazdy konnej lub przejazdy różnymi, szybkimi samochodami. Nie potrafiłam się zdecydować, ale postawiłam na kontakt ze zwierzętami. Byłam przerażona, ale okazało się że zupełnie niepotrzebnie. Trafiłam w świetne miejsce - Klub Jeździecki Jokar w Mysłowicach - Wesołej.
Moja pierwsza lekcja trwała godzinę. Na koniec wyglądałam właśnie tak:


A co robiłam?
Dokładnie to samo co widzicie poniżej. Akrobatyka na koniach :-) czyli obroty na siodle, nauka trzymania równowagi stojąc na strzemionach oraz mnóstwo skłonów.
Musiałam przyzwyczaić się do zwierzęcia, do jego ruchów i wysokości. Możecie się śmiać, ale świat z grzbietu konia wygląda zupełnie inaczej.


niedziela, 10 czerwca 2018

Chcę to przeżyć #1

Jakiś czas temu trafiłam na akcję #chcętoprzeżyć Katalog Marzeń. Pomyślałam sobie, że nic nie tracę jeśli się zgłoszę. Wypełniłam formularz i nacisnęłam "wyślij".
W momencie ogłaszania wyników, okazało się, że jestem jednym z 600-set szczęśliwców, którzy przetestują swoje marzenie.
Wybrałam QUADY z Trekking Club w Katowicach przy Żwirowej 5.



poniedziałek, 28 maja 2018

Tallinn w deszczu

Tallinn - stolica Estonii.
Przywitał nas 11 stopniami na plusie oraz przelotnym deszczem. Mimo to, bardzo nam się spodobał. Jest klimatyczny, piękny i posiada bogatą historię. Spędziłyśmy tu 2,5 dnia i jak zawsze to za mało, by znudzić się danym miejscem. Chętnie byśmy wróciły, by krążyć uliczkami Starego Miasta wśród murów miejskich i czerwonych wieżyczek.

Jednak zacznijmy od poczatku...

Dotarłyśmy do Tallinna jedną z popularnych sieci autokarowych. Po 19h z przerwą 5h w Wilnie chciałyśmy wreszcie rozprostować nogi.
Tym bardziej, że ostatnie 1,5h jazdy było przerażające. Nasz kierowca przysypiał i co chwilę słychać było jak wjeżdża na białe linie, które powodują że autobus drży i hałasuje.
Byłam przerażona, gdy w tym samym czasie Asia słodko spała.
Jak wysiadłam z autokaru głośno odetchnęłam ze spokojem. Było około 9:00. Do hostelu mogłyśmy zameldować się dopiero o 14:00, więc ruszyłyśmy na miasto.

Kierowałyśmy się na basztę, w której znajduje się muzeum - Kiek in de Kök.
Po drodzę minełyśmy operę oraz teatr, a także spotkałyśmy Kominiarza. Asia nieco osłoniła go parasolem, bo padało i padało i przestać nie chciało.


czwartek, 24 maja 2018

Helsinki w 10h czyli Helsinki w jeden dzień

Do stolicy Finlandii wybrałyśmy się na jeden dzień promem z Tallinna.

Podróż w jedną stronę trwa około 2 godziny, a koszt takiej podróży to około 50 zł dla jednej osoby w obie strony. Promy kursują kilka razy dziennie, więc takie rozwiązanie wydaje się bardziej ekonomiczne niż nocleg w Helsinkach.
Najpopularniejszym przewoźnikiem na tej trasie jest Tallink i tam należy szukać połączeń.

Po wpłynięciu do portu możemy dotrzeć do centrum miasta pieszo lub tramwajem. My wybrałyśmy tańsze rozwiązanie - pieszo.
Idąc wzdłuż nabrzeża na sam poczatek natrafiamy na Bad Boy'a, o którym wcześniej nie miałyśmy pojęcia. Przyznaje się, że nie byłyśmy super przygotowane. Miałyśmy raczej mapę i kilka kropek na niej z miejscami, które chciałyśmy zobaczyć.


Do centrum idzie się około 25 minut. Nie jest to droga bez końca, bo co chwilka trafiamy na ciekawe rzeczy.

środa, 23 maja 2018

Gdzie zjeść w Helsinkach i nie zbankrutować?

Jak każdy niskobudżetowy podróżnik szukam miejsc, gdzie da się zjeśc coś tanio, najlepiej regionalnie i gdzie nie zbankrutuje.
Każde miasto oferuje takie miejsce, jednak nie zawsze łatwo je znaleźć.

Helsinki tanie nie są, a więc tym bardziej warto było się przygotować i przeszukać internet w celu odnalezienia miejsca, gdzie po całym dniu wędrówki nakarmimy nasze brzuszki.

RAX
Aleksanterinkatu 11, 00100 Helsinki

...bo nim mowa, znajduje się dość blisko wszystkich większych atrakcji Helsinek. Jakieś 15 minut piechotką od SkyWheel, a więc od koła widowokego w porcie oraz 7-8 minut od Placu Senackiego, nad którym wznosi się najbardziej znana w Helsinkach biała Katerda Luterańska.

Miejsce to oferuje obiady w wersji  "jesz ile chcesz". Płaci się na wejściu i siedzi dopóki nasze brzuszki się nie napełnią. Króluje tu pizza oraz sałatki. Za dodatkową opłatą są jeszcze lody. Kawa, herbata i zimne napoje dostępne bez ograniczeń.

Ceny w wersji podstawowej (czyli bez lodów):
Osoba dorosła: 11,95 Euro
Dziecko 7-11 lat: 7,95 Euro
Dziecko 2-6 lata: 3,95 Euro


piątek, 11 maja 2018

4 stolice Europejskie w 9 dni - podsumowanie

Tallinn - Helsinki - Ryga - Wilno

Jedni powiedzą szalone baby, a inni nam pozazdroszczą. Tak czy inaczej, to była kolejna piękna przygoda!
A oto krótkie podsumowanie...

Na początek w liczbach:
* 9,5 dnia w drodze
* 9 noclegów [2 x Warszawa, 2 x Tallinn, 2 x Ryga, 2 x Wilno, 1 x autobus]
* 44h jazdy [34h autobusem, 6h pociągiem, 4h na promie]

* 2500 PLN [wydane na przejazdy, noclegi, jedzenie i pamiątki przez nas dwie]

Dokładniej w PLNach:
* 553 zł wydane na przejazdy:

** 130 zł pociąg Sosnowiec - Warszawa - Sosnowiec, 
** 105 zł prom Tallinn - Helsinki - Tallinn, 
** 318 zł autobus Warszawa - Wilno - Tallinn, Tallinn - Ryga, Ryga - Wilno i Wilno - Warszawa.

*1100 zł wydane na noclegi [z czego najwięcej w Warszawie, przeszło 400 zł]

* 497 zł na jedzenie [obiady i kolacje jadłyśmy na mieście]

* 350 zł na pamiątki [z każdego miasta przywiozłyśmy breloczek, magnes, naparstek. Na Ostrej Bramie kupiłyśmy pamiątki dla rodziny i polówkę dla taty-męża w jednej ze stolic, były też kosmetyczki z płótna ręcznie malowane dla mnie i Asi oraz sandałki, bo w Wilnie nam przygrzało, a i tak trzeba było dziecku kupić w Polsce]

Zdecydowanie ostatni punkt da sie pominąć, a przedostatni mocno zredukować. Jednak poniosło nas tym razem i poszalałyśmy :-)

Pogoda
Helsinki - 9 stopni i słonko
Tallinn - 11 stopni i raczej deszczowo oraz szaro-buro
Ryga - 17 stopni i słonecznie
Wilno - 22+ stopnie i słonecznie, choć rano wiało zimnym wiatrem

Waga plecaka
Mama Kasi: 12 kg
Asia: w porywach 3 kg

A teraz czas na stolice na kilku fotografiach. Opiszemy poszczególne miejsca już niedługo.

Tallinn


wtorek, 24 kwietnia 2018

Żarki - najlepsze miejsce dla dzieci i dorosłych!

Mieszkasz na Zagłębiu albo w Częstochowie? TAK!

Mamy dla Ciebie idealne miejsce na całodniową, weekendową lub dłuższa wycieczkę bez ograniczeń wiekowych!

ŻARKI - miejscowość pomiędzy Siewierzem, Częstochową i Szczekocinami.

Tak fajne miejsca odwiedzamy niezwykle rzadko i dlatego musimy je Wam koniecznie polecić.

Mapka ze wszystkimi atrakcjami opisanymi poniżej:

Mapka stworzona dzięki Google My Maps

1. Rozpoczynamy przygodę z Żarkami w sobotę na targowisku przy Zespole Starych Stodół

Targowisko jest jeszcze w środy, ale takie dni są dla nas zarezerwowane najczęściej na pracę. Można tu kupić pyszny chleb tatarczuch oraz żareckie obwarzanki wpisane na Listę Produktów Regionalnych. Jest to największe targowisko w woj. śląskim i naprawdę znajdziemy tu wszystko.


Agroturystyka "Pod Skałką" - Przybynów i przygoda ze zwierzakami

Zajrzeliśmy do Przybynowa na Szkolną 34, aby spotkać się z lamą, alpaką, kozami, owcami i wielbłądem Bazylem.

Jednak zacznijmy od początku.
Pierwszym obiektem w Agroturystyce, jest dom - Skansen Wsi Jurajskiej z przełomu XIX i XX wieku.



Muzeum Dawnych Rzemiosł w Starym Młynie w Żarkach

Nadal pozostajemy w Żarkach, bo atrakcji tu bez liku. Tym razem zapraszamy Was na wspólną wizytę w Muzeum przy ulicy Ofiar Katynia 5.

My bardzo lubimy muzea i po raz kolejny świetnie się bawiliśmy. Muzeum Dawnych Rzemiosł jest ciekawe, multimedialne i pozwala się tu na dotykanie eksponatów! Takie rzeczy są najlepsze!
Muzeum mieści się w budynku po starym młynie, w którym jeszcze w roku 1992 mielono zboże i wytwarzano mąkę. Dziś cały budynek został przebudowany na potrzeby muzeum. Pozostały oryginalne ściany i dach.
Zapraszamy do środka...


Zwiedzanie rozpoczyna się o okrągłej godzinie. My jak zawsze wbiegamy spóźnieni i od razy lecimy dalej.

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Maciejówka - połączenie smaku i piękna w Ostrowie

Dziś zabieram Was w bardzo nietypowe miejsce oddalone od centrum Żarek o około 8 km, do Zagrody Edukacyjnej Maciejówka w Ostrowie.


O co chodzi z tym smakiem i pięknem już się tłumaczę.

Do Maciejówki przyjechaliśmy nieco spóźnieni. Cały dzień biegamy z miejsca na miejsce.
Na miejscu czekała już na nas Pani Izabela o niezwykłych talentach, którymi w trakcie pobytu zostaliśmy zarażeni. Jakież to talenty skrywa Pani Izabela i Maciejówka?

Gazikiem przez Jurę z żarecką Przystanią Leśniów

Dziś zabieram Was na nietypową przejażdżkę. Pojedziemy po piaskowych drogach przez Jurę, autem typu Gaz. Czad! Wytrzęsie nas trochę, ale wrażenia będą - gwarantuje.
Ruszamy!
Cała przygoda rozpoczyna się pod Przystanią Leśniów na ulicy Źródlanej 5. Tam czeka na nas nasz dzisiejszy kierowca.


Wsiadamy na pakę i już po chwili jedziemy szutrową droga pośród drzew. Po kilku minutach docieramy na wzgórze, z którego idealnie widać Żarki.
Mamy też możliwość posłuchania historii o tworzeniu się wapiennych skał na Jurze. Dla Asi to idealna lekcja w terenie.


niedziela, 22 kwietnia 2018

Kampus Eureka - bawimy się nauką w Żarkach

Były już słodkości i zabawki, a teraz pora na historię i magię!

Tym razem rozpoczniemy od Wioski Żywej Historii w Kampusie Eureka znajdującym się przy Leśnej 19 w Żarkach.
Jeśli myślicie, że bawić się średniowieczem mogą tylko historycy, to zapewniamy Was, że to błąd.
My też bawiliśmy się w rycerzy i mieszczan.

Na początek spotkała nas zagadka. Czego na tym stole nie było w średniowiecznych Żarkach?
Nie napiszę jaka jest poprawna odpowiedź, ale cała nasza trójka nieźle kombinowała by dać radę odpowiedzieć na to pytanie.


Gdy już udało nam się uporządkować wiedzę o jedzeniu, rozpalaniu ognia i nieco o higienie poszliśmy dalej.

Etno Jura - robimy zabawki w Żarkach

Idziemy sobie ulicą Leśniowską w Żarkach i nagle czujemy zapach siana. Bingo! To znaczy, że trafiliśmy do Etno Jury przy numerze 26!
To tu dzieją się niezwykłe rzeczy. Powstają króliki, sowy, jeże, wiewiórki, kolorowe kotki oraz ozdoby, które mogą upiększyć nasze wnętrza.
Chcecie z nami przeżyć tę przygodę?
Wchodzimy do środka! Jak tu kolorowo i jak pachnie!


Z pośród setek możliwości Asia decyduje się na wykonanie swojego własnego jeża.

Hokus Pokuss - kraina słodkości w Żarkach

Jest takie miasteczko o nazwie Żarki w województwie śląskim, gdzie dzieci i dorośli znajdą swoje miejsce. Nazywa się tajemniczo: Hokus Pokuss. Stworzyła je mama z dwiema córkami w 2014 roku.
A o co tu tak naprawdę chodzi? O słodkości! Lizaki i lody!
Hokus Pokuss to niezwykła Manufaktura Słodyczy, która Cie uwiedzie i oczaruje.
Idziemy sobie spokojnie ulicą Piłsudskiego aż do numeru 17.
Tu rozpoczynają się czary!

Za pierwszymi drzwiami znajdujemy tęcze kolorów i smaków! Dalej jest jeszcze ciekawiej...



Za kolejnymi drzwiami możemy zobaczyć jak powstają te cudeńka, a nawet zrobić je sami.
Idziemy?

wtorek, 17 kwietnia 2018

Wolfenbüttel a gdzie to?

Jedno z dziesiątek niemieckich miasteczek znajdujące się w Dolnej Saksonii niedaleko Brunszwiku. Tu zaglądają nieliczni i zazwyczaj jest to ich baza hotelowa ukierunkowana na pracę. Dokładnie z tej samej przyczyny wylądowałam tu i ja.
Jednak jak się okazało, miasto jest piękne i żałuję, że byłam tu tak krótko.
Ciekawostką jest to, że Wolfenbüttel ma w Polsce dwa miasta partnerskie: Wrześnię i Polkowice.

Przejdźmy się...
Delektujemy się cudownie odrestaurowanymi kamienicami.


Oraz dziesiątkami domów przysłupowych w intensywnych kolorach brązo-pomarańczu i bieli z intensywnie brązowymi listwami - pięknych!


Krokusy na Chochołowskiej - totalny spontan

To miejsce znają wszyscy. Ja także. Chciałam go zobaczyć przez ostatnie 2-3 lata, ale jakoś nie było po drodze. Jednak los się odwrócił.
Siedzę sobie w necie i przerzucam nudną otchłań... nagle trafiam na post Agi na grupie "Spontaniczne wypady" o nocnej podróży na Chochołowską.
Myślę 3 minuty, a kolejne 2 przedyskutowuje pomysł z Asią. Obie chcemy. Odpisuję pod postem i czekam. Po chwili Aga się z nami kontaktuje, a 20 minut później pędzimy po wodę i niezbędne zapasy jedzenia do Biedry.
Spotykamy się o północy. Około 3:00 jesteśmy na parkingu. Obie posiadamy dzieci w podobnym wieku i nie podejmujemy wyzwania spaceru o tej godzinie do doliny. Umawiamy się na drzemkę do około 5:00 w aucie. Tuż przed umówioną godziną budzimy się wszyscy. Nie czekamy ani minuty dłużej, choć ze zmęczenia i niewyspania trzepie nami jak galaretką.
Ubieramy się, pijemy herbatkę z termosu i o 5:00 po ciemku z czołówkami ruszamy na szlak.
Na górę docieramy około 7:15. Jakieś 4 km idzie się asfaltem i kolejne 4 km szutrem. Nie jest to trasa szczególnie pod górkę, więc tempo mamy dobre.
Na Chochołowskiej jesteśmy prawie sami i do tego wychodzi po chwili cudne słoneczko.
JEST PIĘKNIE!




poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Pałac w Mosznej - krótka historia

Dziś zabieram Was do Mosznej, do zamku, który tak naprawdę jest pałacem i jednocześnie wizytówką hrabiego dorobkiewicza.
Pałac dla zwiedzających otwarty jest od około 5-ciu lat.
Niestety jego przeszłość mocno wpłynęła na wnętrza. W czasie wojny stacjonowała tu Armia Czerwona, która go nie oszczędzała, a i w późniejszych latach szpital zwany Centrum Leczenia Nerwic zrobił swoje. Zniszczono większość wnętrz i bardzo niewiele zachowało się do dziś.
Sam pałac reklamuje się jako zespół pałacowo-parkowy z hotelem, restauracją, kawiarnią i parkiem. Nie jest to obiekt muzealny i raczej ciężko będzie go do tej kategorii zaliczyć, bo po starych czasach pozostały resztki grzejników ozdobnych, podłóg i sufitów.




środa, 28 marca 2018

GLOBalnie ma moc!

Jak co roku nie mogło nas zabraknąć na 24 Targach Turystycznych w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach, które odbyły się w dniach 23-25 kwietnia 2018.

Było super!

Wystawcy z całej Polski i Europy, a nawet i z dalszych zakątków świata. Cudowne osoby, które opowiadały na małej i dużej scenie o swoich pasjach. Zabawy dla najmłodszych: ścianka wspinaczkowa, dmuchany zamek, malowanie buzi, Kolejkowo i wiele innych.
Na wielu stoiskach można było wziąć udział w grach i konkursach z cennymi nagrodami. Można było otrzymać darmowe mapy i przewodniki, by zacząć planować kolejne małe i duże podróże.



niedziela, 18 marca 2018

Wadi Rum czy warto?

Zacznę nietypowo. Lista Światowego Dziedzictwa Unesco.
Czy wszystko co na niej jest musi być piękne? Pewnie zależy to od naszego gustu.
Zanim odpowiem na to pytanie pokażę Wam tą czerwono - żółtą pustynię porośniętą piaskowymi skałkami o niezwykłych kształtach.

Punkt pierwszy programu to napisy, które podobno zostawił Thomas Edward Lawrence podczas powstania arabskiego w latach 1917-18. Był nieślubnym dzieckiem anglo-irlandzkiego szlachcica. Jako oficer walczący podczas I Wojny Światowej trafił na Bliski Wschód. W roli doradcy wojskowego podpowiadał jak zdobyć Akabę. Był przeciwnikiem kolonializmu i pomagał Transjordanii stać się niezależnym państwem.


Tuż obok tej skały znajduje się naturalny wodopój dla wielbłądów. Naturalny - ponieważ woda wybija spod skały i jest tylko odpowiednio skierowana, by napełniać ten wodopój.


poniedziałek, 12 marca 2018

Red Canyon Eilat - czy warto?

Dziś o kolejnej atrakcji południowego Izraela i kilka słów o jeździe na stopa po tym państwie.

Zaczniemy od końca. Stopowanie.
Jeśli ktoś był w Izraelu i odwiedził Red Canyon, to na pewno zorientuje się, że zdjęcie robiłyśmy dokładnie przy zjeździe do kanionu. Dlaczego? Bo tak szybko złapałyśmy stopa, że dotarłyśmy na miejsce zanim pstryknęłyśmy fotkę. W drugą stronę czekałyśmy 10-15 minut. Muszę przyznać, że stop działa tu świetnie niezależnie od tego czy mamy ze sobą mały czy duży plecak. Podróżowałyśmy we trzy (dwie dorosłe i jedna młoda babeczka ;-), więc jest to dość spora liczba człowieka do jednego auta. Mimo wszystko udawało się bez problemu. Jedyne co było bolesne, to w Izraelu nikt nie zapina pasów, więc nie martwią się o ich stan. Nie używa się fotelików dla dzieci i pali się sporo w autach. Mimo to, wszystkie podróże wspominamy bardzo dobrze.


Teraz wrócimy do Red Canyon'u, bo to cudowne miejsce i nie można go pominąć będąc w Eilacie choćby na chwilkę.