manu_wchod

sobota, 21 lipca 2018

Chcę to przeżyć #2

Przygoda na koniach
Po pierwszym etapie akcji #chcętoprzeżyć Katalog Marzeń, podczas której przeżyłam przygodę na quadach okazało się, że przeszłam do drugiego etapu razem ze 199 innymi szczęśliwcami.

Tym razem miałam do wyboru naukę jazdy konnej lub przejazdy różnymi, szybkimi samochodami. Nie potrafiłam się zdecydować, ale postawiłam na kontakt ze zwierzętami. Byłam przerażona, ale okazało się że zupełnie niepotrzebnie. Trafiłam w świetne miejsce - Klub Jeździecki Jokar w Mysłowicach - Wesołej.
Moja pierwsza lekcja trwała godzinę. Na koniec wyglądałam właśnie tak:


A co robiłam?
Dokładnie to samo co widzicie poniżej. Akrobatyka na koniach :-) czyli obroty na siodle, nauka trzymania równowagi stojąc na strzemionach oraz mnóstwo skłonów.
Musiałam przyzwyczaić się do zwierzęcia, do jego ruchów i wysokości. Możecie się śmiać, ale świat z grzbietu konia wygląda zupełnie inaczej.


niedziela, 10 czerwca 2018

Chcę to przeżyć #1

Jakiś czas temu trafiłam na akcję #chcętoprzeżyć Katalog Marzeń. Pomyślałam sobie, że nic nie tracę jeśli się zgłoszę. Wypełniłam formularz i nacisnęłam "wyślij".
W momencie ogłaszania wyników, okazało się, że jestem jednym z 600-set szczęśliwców, którzy przetestują swoje marzenie.
Wybrałam QUADY z Trekking Club w Katowicach przy Żwirowej 5.



poniedziałek, 28 maja 2018

Tallinn w deszczu

Tallinn - stolica Estonii.
Przywitał nas 11 stopniami na plusie oraz przelotnym deszczem. Mimo to, bardzo nam się spodobał. Jest klimatyczny, piękny i posiada bogatą historię. Spędziłyśmy tu 2,5 dnia i jak zawsze to za mało, by znudzić się danym miejscem. Chętnie byśmy wróciły, by krążyć uliczkami Starego Miasta wśród murów miejskich i czerwonych wieżyczek.

Jednak zacznijmy od poczatku...

Dotarłyśmy do Tallinna jedną z popularnych sieci autokarowych. Po 19h z przerwą 5h w Wilnie chciałyśmy wreszcie rozprostować nogi.
Tym bardziej, że ostatnie 1,5h jazdy było przerażające. Nasz kierowca przysypiał i co chwilę słychać było jak wjeżdża na białe linie, które powodują że autobus drży i hałasuje.
Byłam przerażona, gdy w tym samym czasie Asia słodko spała.
Jak wysiadłam z autokaru głośno odetchnęłam ze spokojem. Było około 9:00. Do hostelu mogłyśmy zameldować się dopiero o 14:00, więc ruszyłyśmy na miasto.

Kierowałyśmy się na basztę, w której znajduje się muzeum - Kiek in de Kök.
Po drodzę minełyśmy operę oraz teatr, a także spotkałyśmy Kominiarza. Asia nieco osłoniła go parasolem, bo padało i padało i przestać nie chciało.


czwartek, 24 maja 2018

Helsinki w 10h czyli Helsinki w jeden dzień

Do stolicy Finlandii wybrałyśmy się na jeden dzień promem z Tallinna.

Podróż w jedną stronę trwa około 2 godziny, a koszt takiej podróży to około 50 zł dla jednej osoby w obie strony. Promy kursują kilka razy dziennie, więc takie rozwiązanie wydaje się bardziej ekonomiczne niż nocleg w Helsinkach.
Najpopularniejszym przewoźnikiem na tej trasie jest Tallink i tam należy szukać połączeń.

Po wpłynięciu do portu możemy dotrzeć do centrum miasta pieszo lub tramwajem. My wybrałyśmy tańsze rozwiązanie - pieszo.
Idąc wzdłuż nabrzeża na sam poczatek natrafiamy na Bad Boy'a, o którym wcześniej nie miałyśmy pojęcia. Przyznaje się, że nie byłyśmy super przygotowane. Miałyśmy raczej mapę i kilka kropek na niej z miejscami, które chciałyśmy zobaczyć.


Do centrum idzie się około 25 minut. Nie jest to droga bez końca, bo co chwilka trafiamy na ciekawe rzeczy.

środa, 23 maja 2018

Gdzie zjeść w Helsinkach i nie zbankrutować?

Jak każdy niskobudżetowy podróżnik szukam miejsc, gdzie da się zjeśc coś tanio, najlepiej regionalnie i gdzie nie zbankrutuje.
Każde miasto oferuje takie miejsce, jednak nie zawsze łatwo je znaleźć.

Helsinki tanie nie są, a więc tym bardziej warto było się przygotować i przeszukać internet w celu odnalezienia miejsca, gdzie po całym dniu wędrówki nakarmimy nasze brzuszki.

RAX
Aleksanterinkatu 11, 00100 Helsinki

...bo nim mowa, znajduje się dość blisko wszystkich większych atrakcji Helsinek. Jakieś 15 minut piechotką od SkyWheel, a więc od koła widowokego w porcie oraz 7-8 minut od Placu Senackiego, nad którym wznosi się najbardziej znana w Helsinkach biała Katerda Luterańska.

Miejsce to oferuje obiady w wersji  "jesz ile chcesz". Płaci się na wejściu i siedzi dopóki nasze brzuszki się nie napełnią. Króluje tu pizza oraz sałatki. Za dodatkową opłatą są jeszcze lody. Kawa, herbata i zimne napoje dostępne bez ograniczeń.

Ceny w wersji podstawowej (czyli bez lodów):
Osoba dorosła: 11,95 Euro
Dziecko 7-11 lat: 7,95 Euro
Dziecko 2-6 lata: 3,95 Euro


piątek, 11 maja 2018

4 stolice Europejskie w 9 dni - podsumowanie

Tallinn - Helsinki - Ryga - Wilno

Jedni powiedzą szalone baby, a inni nam pozazdroszczą. Tak czy inaczej, to była kolejna piękna przygoda!
A oto krótkie podsumowanie...

Na początek w liczbach:
* 9,5 dnia w drodze
* 9 noclegów [2 x Warszawa, 2 x Tallinn, 2 x Ryga, 2 x Wilno, 1 x autobus]
* 44h jazdy [34h autobusem, 6h pociągiem, 4h na promie]

* 2500 PLN [wydane na przejazdy, noclegi, jedzenie i pamiątki przez nas dwie]

Dokładniej w PLNach:
* 553 zł wydane na przejazdy:

** 130 zł pociąg Sosnowiec - Warszawa - Sosnowiec, 
** 105 zł prom Tallinn - Helsinki - Tallinn, 
** 318 zł autobus Warszawa - Wilno - Tallinn, Tallinn - Ryga, Ryga - Wilno i Wilno - Warszawa.

*1100 zł wydane na noclegi [z czego najwięcej w Warszawie, przeszło 400 zł]

* 497 zł na jedzenie [obiady i kolacje jadłyśmy na mieście]

* 350 zł na pamiątki [z każdego miasta przywiozłyśmy breloczek, magnes, naparstek. Na Ostrej Bramie kupiłyśmy pamiątki dla rodziny i polówkę dla taty-męża w jednej ze stolic, były też kosmetyczki z płótna ręcznie malowane dla mnie i Asi oraz sandałki, bo w Wilnie nam przygrzało, a i tak trzeba było dziecku kupić w Polsce]

Zdecydowanie ostatni punkt da sie pominąć, a przedostatni mocno zredukować. Jednak poniosło nas tym razem i poszalałyśmy :-)

Pogoda
Helsinki - 9 stopni i słonko
Tallinn - 11 stopni i raczej deszczowo oraz szaro-buro
Ryga - 17 stopni i słonecznie
Wilno - 22+ stopnie i słonecznie, choć rano wiało zimnym wiatrem

Waga plecaka
Mama Kasi: 12 kg
Asia: w porywach 3 kg

A teraz czas na stolice na kilku fotografiach. Opiszemy poszczególne miejsca już niedługo.

Tallinn


wtorek, 24 kwietnia 2018

Żarki - najlepsze miejsce dla dzieci i dorosłych!

Mieszkasz na Zagłębiu albo w Częstochowie? TAK!

Mamy dla Ciebie idealne miejsce na całodniową, weekendową lub dłuższa wycieczkę bez ograniczeń wiekowych!

ŻARKI - miejscowość pomiędzy Siewierzem, Częstochową i Szczekocinami.

Tak fajne miejsca odwiedzamy niezwykle rzadko i dlatego musimy je Wam koniecznie polecić.

Mapka ze wszystkimi atrakcjami opisanymi poniżej:

Mapka stworzona dzięki Google My Maps

1. Rozpoczynamy przygodę z Żarkami w sobotę na targowisku przy Zespole Starych Stodół

Targowisko jest jeszcze w środy, ale takie dni są dla nas zarezerwowane najczęściej na pracę. Można tu kupić pyszny chleb tatarczuch oraz żareckie obwarzanki wpisane na Listę Produktów Regionalnych. Jest to największe targowisko w woj. śląskim i naprawdę znajdziemy tu wszystko.


Agroturystyka "Pod Skałką" - Przybynów i przygoda ze zwierzakami

Zajrzeliśmy do Przybynowa na Szkolną 34, aby spotkać się z lamą, alpaką, kozami, owcami i wielbłądem Bazylem.

Jednak zacznijmy od początku.
Pierwszym obiektem w Agroturystyce, jest dom - Skansen Wsi Jurajskiej z przełomu XIX i XX wieku.



Muzeum Dawnych Rzemiosł w Starym Młynie w Żarkach

Nadal pozostajemy w Żarkach, bo atrakcji tu bez liku. Tym razem zapraszamy Was na wspólną wizytę w Muzeum przy ulicy Ofiar Katynia 5.

My bardzo lubimy muzea i po raz kolejny świetnie się bawiliśmy. Muzeum Dawnych Rzemiosł jest ciekawe, multimedialne i pozwala się tu na dotykanie eksponatów! Takie rzeczy są najlepsze!
Muzeum mieści się w budynku po starym młynie, w którym jeszcze w roku 1992 mielono zboże i wytwarzano mąkę. Dziś cały budynek został przebudowany na potrzeby muzeum. Pozostały oryginalne ściany i dach.
Zapraszamy do środka...


Zwiedzanie rozpoczyna się o okrągłej godzinie. My jak zawsze wbiegamy spóźnieni i od razy lecimy dalej.

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Maciejówka - połączenie smaku i piękna w Ostrowie

Dziś zabieram Was w bardzo nietypowe miejsce oddalone od centrum Żarek o około 8 km, do Zagrody Edukacyjnej Maciejówka w Ostrowie.


O co chodzi z tym smakiem i pięknem już się tłumaczę.

Do Maciejówki przyjechaliśmy nieco spóźnieni. Cały dzień biegamy z miejsca na miejsce.
Na miejscu czekała już na nas Pani Izabela o niezwykłych talentach, którymi w trakcie pobytu zostaliśmy zarażeni. Jakież to talenty skrywa Pani Izabela i Maciejówka?

Gazikiem przez Jurę z żarecką Przystanią Leśniów

Dziś zabieram Was na nietypową przejażdżkę. Pojedziemy po piaskowych drogach przez Jurę, autem typu Gaz. Czad! Wytrzęsie nas trochę, ale wrażenia będą - gwarantuje.
Ruszamy!
Cała przygoda rozpoczyna się pod Przystanią Leśniów na ulicy Źródlanej 5. Tam czeka na nas nasz dzisiejszy kierowca.


Wsiadamy na pakę i już po chwili jedziemy szutrową droga pośród drzew. Po kilku minutach docieramy na wzgórze, z którego idealnie widać Żarki.
Mamy też możliwość posłuchania historii o tworzeniu się wapiennych skał na Jurze. Dla Asi to idealna lekcja w terenie.


niedziela, 22 kwietnia 2018

Kampus Eureka - bawimy się nauką w Żarkach

Były już słodkości i zabawki, a teraz pora na historię i magię!

Tym razem rozpoczniemy od Wioski Żywej Historii w Kampusie Eureka znajdującym się przy Leśnej 19 w Żarkach.
Jeśli myślicie, że bawić się średniowieczem mogą tylko historycy, to zapewniamy Was, że to błąd.
My też bawiliśmy się w rycerzy i mieszczan.

Na początek spotkała nas zagadka. Czego na tym stole nie było w średniowiecznych Żarkach?
Nie napiszę jaka jest poprawna odpowiedź, ale cała nasza trójka nieźle kombinowała by dać radę odpowiedzieć na to pytanie.


Gdy już udało nam się uporządkować wiedzę o jedzeniu, rozpalaniu ognia i nieco o higienie poszliśmy dalej.

Etno Jura - robimy zabawki w Żarkach

Idziemy sobie ulicą Leśniowską w Żarkach i nagle czujemy zapach siana. Bingo! To znaczy, że trafiliśmy do Etno Jury przy numerze 26!
To tu dzieją się niezwykłe rzeczy. Powstają króliki, sowy, jeże, wiewiórki, kolorowe kotki oraz ozdoby, które mogą upiększyć nasze wnętrza.
Chcecie z nami przeżyć tę przygodę?
Wchodzimy do środka! Jak tu kolorowo i jak pachnie!


Z pośród setek możliwości Asia decyduje się na wykonanie swojego własnego jeża.

Hokus Pokuss - kraina słodkości w Żarkach

Jest takie miasteczko o nazwie Żarki w województwie śląskim, gdzie dzieci i dorośli znajdą swoje miejsce. Nazywa się tajemniczo: Hokus Pokuss. Stworzyła je mama z dwiema córkami w 2014 roku.
A o co tu tak naprawdę chodzi? O słodkości! Lizaki i lody!
Hokus Pokuss to niezwykła Manufaktura Słodyczy, która Cie uwiedzie i oczaruje.
Idziemy sobie spokojnie ulicą Piłsudskiego aż do numeru 17.
Tu rozpoczynają się czary!

Za pierwszymi drzwiami znajdujemy tęcze kolorów i smaków! Dalej jest jeszcze ciekawiej...



Za kolejnymi drzwiami możemy zobaczyć jak powstają te cudeńka, a nawet zrobić je sami.
Idziemy?

wtorek, 17 kwietnia 2018

Wolfenbüttel a gdzie to?

Jedno z dziesiątek niemieckich miasteczek znajdujące się w Dolnej Saksonii niedaleko Brunszwiku. Tu zaglądają nieliczni i zazwyczaj jest to ich baza hotelowa ukierunkowana na pracę. Dokładnie z tej samej przyczyny wylądowałam tu i ja.
Jednak jak się okazało, miasto jest piękne i żałuję, że byłam tu tak krótko.
Ciekawostką jest to, że Wolfenbüttel ma w Polsce dwa miasta partnerskie: Wrześnię i Polkowice.

Przejdźmy się...
Delektujemy się cudownie odrestaurowanymi kamienicami.


Oraz dziesiątkami domów przysłupowych w intensywnych kolorach brązo-pomarańczu i bieli z intensywnie brązowymi listwami - pięknych!


Krokusy na Chochołowskiej - totalny spontan

To miejsce znają wszyscy. Ja także. Chciałam go zobaczyć przez ostatnie 2-3 lata, ale jakoś nie było po drodze. Jednak los się odwrócił.
Siedzę sobie w necie i przerzucam nudną otchłań... nagle trafiam na post Agi na grupie "Spontaniczne wypady" o nocnej podróży na Chochołowską.
Myślę 3 minuty, a kolejne 2 przedyskutowuje pomysł z Asią. Obie chcemy. Odpisuję pod postem i czekam. Po chwili Aga się z nami kontaktuje, a 20 minut później pędzimy po wodę i niezbędne zapasy jedzenia do Biedry.
Spotykamy się o północy. Około 3:00 jesteśmy na parkingu. Obie posiadamy dzieci w podobnym wieku i nie podejmujemy wyzwania spaceru o tej godzinie do doliny. Umawiamy się na drzemkę do około 5:00 w aucie. Tuż przed umówioną godziną budzimy się wszyscy. Nie czekamy ani minuty dłużej, choć ze zmęczenia i niewyspania trzepie nami jak galaretką.
Ubieramy się, pijemy herbatkę z termosu i o 5:00 po ciemku z czołówkami ruszamy na szlak.
Na górę docieramy około 7:15. Jakieś 4 km idzie się asfaltem i kolejne 4 km szutrem. Nie jest to trasa szczególnie pod górkę, więc tempo mamy dobre.
Na Chochołowskiej jesteśmy prawie sami i do tego wychodzi po chwili cudne słoneczko.
JEST PIĘKNIE!




poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Pałac w Mosznej - krótka historia

Dziś zabieram Was do Mosznej, do zamku, który tak naprawdę jest pałacem i jednocześnie wizytówką hrabiego dorobkiewicza.
Pałac dla zwiedzających otwarty jest od około 5-ciu lat.
Niestety jego przeszłość mocno wpłynęła na wnętrza. W czasie wojny stacjonowała tu Armia Czerwona, która go nie oszczędzała, a i w późniejszych latach szpital zwany Centrum Leczenia Nerwic zrobił swoje. Zniszczono większość wnętrz i bardzo niewiele zachowało się do dziś.
Sam pałac reklamuje się jako zespół pałacowo-parkowy z hotelem, restauracją, kawiarnią i parkiem. Nie jest to obiekt muzealny i raczej ciężko będzie go do tej kategorii zaliczyć, bo po starych czasach pozostały resztki grzejników ozdobnych, podłóg i sufitów.




środa, 28 marca 2018

GLOBalnie ma moc!

Jak co roku nie mogło nas zabraknąć na 24 Targach Turystycznych w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach, które odbyły się w dniach 23-25 kwietnia 2018.

Było super!

Wystawcy z całej Polski i Europy, a nawet i z dalszych zakątków świata. Cudowne osoby, które opowiadały na małej i dużej scenie o swoich pasjach. Zabawy dla najmłodszych: ścianka wspinaczkowa, dmuchany zamek, malowanie buzi, Kolejkowo i wiele innych.
Na wielu stoiskach można było wziąć udział w grach i konkursach z cennymi nagrodami. Można było otrzymać darmowe mapy i przewodniki, by zacząć planować kolejne małe i duże podróże.



niedziela, 18 marca 2018

Wadi Rum czy warto?

Zacznę nietypowo. Lista Światowego Dziedzictwa Unesco.
Czy wszystko co na niej jest musi być piękne? Pewnie zależy to od naszego gustu.
Zanim odpowiem na to pytanie pokażę Wam tą czerwono - żółtą pustynię porośniętą piaskowymi skałkami o niezwykłych kształtach.

Punkt pierwszy programu to napisy, które podobno zostawił Thomas Edward Lawrence podczas powstania arabskiego w latach 1917-18. Był nieślubnym dzieckiem anglo-irlandzkiego szlachcica. Jako oficer walczący podczas I Wojny Światowej trafił na Bliski Wschód. W roli doradcy wojskowego podpowiadał jak zdobyć Akabę. Był przeciwnikiem kolonializmu i pomagał Transjordanii stać się niezależnym państwem.


Tuż obok tej skały znajduje się naturalny wodopój dla wielbłądów. Naturalny - ponieważ woda wybija spod skały i jest tylko odpowiednio skierowana, by napełniać ten wodopój.


poniedziałek, 12 marca 2018

Red Canyon Eilat - czy warto?

Dziś o kolejnej atrakcji południowego Izraela i kilka słów o jeździe na stopa po tym państwie.

Zaczniemy od końca. Stopowanie.
Jeśli ktoś był w Izraelu i odwiedził Red Canyon, to na pewno zorientuje się, że zdjęcie robiłyśmy dokładnie przy zjeździe do kanionu. Dlaczego? Bo tak szybko złapałyśmy stopa, że dotarłyśmy na miejsce zanim pstryknęłyśmy fotkę. W drugą stronę czekałyśmy 10-15 minut. Muszę przyznać, że stop działa tu świetnie niezależnie od tego czy mamy ze sobą mały czy duży plecak. Podróżowałyśmy we trzy (dwie dorosłe i jedna młoda babeczka ;-), więc jest to dość spora liczba człowieka do jednego auta. Mimo wszystko udawało się bez problemu. Jedyne co było bolesne, to w Izraelu nikt nie zapina pasów, więc nie martwią się o ich stan. Nie używa się fotelików dla dzieci i pali się sporo w autach. Mimo to, wszystkie podróże wspominamy bardzo dobrze.


Teraz wrócimy do Red Canyon'u, bo to cudowne miejsce i nie można go pominąć będąc w Eilacie choćby na chwilkę.


środa, 7 marca 2018

Petra - jeden z siedmiu cudów świata

Być w Jordanii i nie zobaczyć miasta Nabatejczyków... oczywiście, że nie ma takiej możliwości.
Miasto wykute w skale rozpościera się na powierzchni 40 km kwadratowych i jest to największy zespół ruin na świecie.
Miasto wykuwane było na przełomie starej i nowej ery i pokazuje potęgę narodu kupców, którzy wznieśli swoje miasto tak, by móc kontrolować Szlak Kadzidłowy.

Ruszamy!
By dojechać do Petry można skorzystać z lokalnych autobusów lub taksówki. My pokusiłyśmy się o taksówkę. Podróż z Akaby do Petry i powrót (około 270 km) kosztował nas 60 JOD (za całe taxi) co daje około 290 zł za całość. 100 zł na głowę (byłyśmy we trzy) to zarówno dużo i mało. Autobus kosztuje około 20 zł w jedną stronę co daje 40 zł za dwie. Autobusy jednak jeżdżą bez ściśle ustalonego rozkładu, więc nigdy nie mamy pewności kiedy odjadą. Nasz grafik był mocno napięty i każda minuta była ważna, więc postawiłyśmy na wygodę.

Miałyśmy Jordan Pass, o którym pisałam tutaj i dzięki temu nie płaciłyśmy dodatkowych opłat za wstęp do Petry.
Dodatkowo dzieci do 16 roku życia również nie płacą za bilety.
Jeśli jednak nie mamy Jordan Pass, to ceny są następujące:
1 dzień - 50 JOD (240 zł)
2 dni - 55 JOD (265 zł)
3 dni - 60 JOD (290 zł)


wtorek, 6 marca 2018

Morze Martwe - zobacz go zanim wyschnie

Najniżej położone morze na świecie. Lustro wody znajduje się na 430 metrach poniżej poziomu morza. Jednak czy Morze Martwe to na pewno morze?
Tak na poważnie to słone jezioro znajdujące się w jordańskim rowie tektonicznym, które znika w oczach.
Popatrzcie na poniższe zdjęcie. Co widzicie?
Ciekawe czy zauważyliście to co ja. Patrząc na lewą stronę widzimy zadaszony basenik jednego z hoteli. Kilka metrów wcześniej jest taki sam, ale niestety nie ma już w nim wody.
Dlaczego?
Morze Martwe wysycha. Poziom wody obniża się dramatycznie.
Co znaczy dramatycznie? 1 metr na rok.


Ludzie kąpią się w nim masowo, bo chcą unosić się na w tej niezwykle słonej wodzie z gazetą, by później wrzucić zdjęcie na fejsa. Firmy kosmetyczne wydobywają sól i minerały z Morza Martwego, by później sprzedawać na całym świecie cudowne mydełka.

poniedziałek, 5 marca 2018

MTT Wrocław 2018

Międzynarodowe Targi Turystyczne i Czasu Wolnego we Wrocławiu odbyły się w dniach 23-25 lutego 2018 i jak co roku, nie mogło nas tam zabraknąć.

Z roku na rok, targi przyciągają coraz to większą rzeszę ludzi kochających aktywnie spędzać czas.
Oferta targów także znacznie się rozrosła. Można było posłuchać prelekcji podróżniczych w Sali Cesarskiej, poznać nowe smaki dzięki Festiwalowi Kulinarnemu, posłuchać ciekawostek z drogi na scenie głównej oraz pooglądać ciekawe pokazy tańca, kuchni i wziąć udział w wielu konkursach.
Na targowych stoiskach wystawcy z całej Polski i Europy prezentowali swoją okolicę (atrakcje, bazy noclegowe, architekturę, smaki i tradycję).
Myślę, że każdy znalazł tu coś dla siebie.


Dzieci miały okazję pouprawiać rękodzieło, pomalować figurki z Kolejkowa, zabawić się w Indian czy poćwiczyć z Fit-Kids Centrum Aktywnego Dziecka. Targi nie są tylko dla dorosłych. Najmłodsi mają spore możliwości by zobaczyć jak odejść od komputera czy tableta i nadal świetnie się bawić.


wtorek, 27 lutego 2018

Betlejem w pigułce

Betlejem to nie tylko miejsce oddzielone od Jerozolimy kolorowym murem. Tam też żyją ludzie ze swoimi codziennymi zmartwieniami, troskami i obowiązkami. Muszą nakarmić swoje dzieci, ubrać je i nauczyć wszystko co sami znają.

Popatrzcie na poniższe zdjęcie...
Mimo ogromnej otwartości i chęci pokazania nam wszystkiego od podszewki podczas pieczenia pysznych placków, jego oczy są smutne. Życie w Autonomicznej Palestynie jest smutne. To codzienna walka o własną niepodległość. To nie czynna wojna, ale ciągłe marzenie o byciu wolnym.

Nie wiem kto ma rację i nie chcę wybierać. Wiem, że w Betlejem ludzie byli dla nas bardziej przyjaźni i otwarci i dużo więcej siebie chcieli zaoferować niż w Izraelu.


poniedziałek, 19 lutego 2018

Lotniskowa odprawa w Izraelu (Ovda)


Przed wylotem do Izraela widziałam wiele pytań dotyczących odprawy po przylocie:
"Czy z pieczątka z Iranu da się wjechać do Izraela?"
"Czy z pieczątką z Dubaju wpuszczą mnie do Izraela?" itd. itp.

Ogólnie obawy dotyczyły otrzymania wizy wjazdowej do Izraela w przypadku wcześniejszego pobytu w jakimkolwiek z krajów arabskich ze szczególnym naciskiem na Iran.

Byłam w krajach arabskich przed wylotem do Izraela i przyznając szczerze przed otrzymaniem wizy wjazdowej otrzymałam od Pani w okienku 3 podstawowe pytania:
1. W jakim celu przyjechałam do Izraela i co zamierzam zobaczyć?
2. Gdzie zamierzam nocować?
3. Jak będę się przemieszczać po kraju?
Po udzieleniu odpowiedzi otrzymałam paszport z wizą i ruszyłam dalej.

Cyrk zaczął się później...

niedziela, 18 lutego 2018

Na granicy Eilat - Aqaba (Izrael - Jordania) + Jordan Pass

Informacje z początku roku 2018 z życia wzięte.

Jak to wygląda...

Do granicy z przystanku autobusowego w Ejlacie można dostać się np. autobusem 444 jadącym do Jerozolimy. Na dworcu jest okienko Informacji, więc nie ma problemu dopytać o inne numery. Wszystkie zatrzymują się na przystanku przy trasie. Od przystanku do granicy spacerem jest jakieś 25 minut. Z miasta do przystanku jedzie się około 20 minut.
Nie wiem czy jedzie coś bezpośrednio, ponieważ w Izraelu świetnie działa stop i w razie potrzeby korzystałyśmy z niego.
Taksówkarz powiedział nam 40 NIS czyli około 42zł pomiędzy centrum miasta, a przejściem granicznym.

WYCHODZIMY Z IZRAELA
Docieramy pod granicę. Jeszcze przed wejściem na przejście (po stronie izraelskiej) strażniczka sprawdza nasze paszporty i wizy wjazdowe (niebieskie). Wszystko OK, więc idziemy dalej.

Okienko numer 1
Ponowne sprawdzenie paszportów i druczek.

Okienko numer 2
Wniesienie opłaty za wyjście z Izraela po 110NIS na głowę + 5 NIS za wszystkich jako kwota manipulacyjna (1 NIS to około 1,06 PLN).

Okienko numer 3
Karteczka (czerwona) z wizą wyjazdową z Izraela.


Jesteśmy w strefie niczyjej. Zrobiłam zdjęcia tak by nie rzucać się w oczy.

sobota, 17 lutego 2018

Jerozolima w pigułce (Izrael)

Stolica Izraela przyciąga z wielu powodów: święte miejsca, zabytki, kuchnia, różnorodność. Gdyby nie towarzystwo mojej koleżanki i maps.me czułabym się zagubiona po raz pierwszy w życiu. Jednak samotna kobieta z dzieckiem w takim mieście jak Jerozolima nie czuje się w 100% komfortowo.
Żydzi i Arabowie nie przepadają za kobietami, które nie chodzą w worku. Mimo długich spodni, zakrytych ramion i łokci oraz czapki w miejsce chusty i tak wyglądałyśmy na zbyt rozebrane. Trzeba to albo zupełnie olać, albo się dostosować. Wybór pozostawiam Wam.

Mimo tego dziwnego poczucia dyskomfortu zjadałyśmy tu przepyszną pitę z falafelami, hummus i inne mięsa w kulkach, których nazwy nie pamiętam. Do tego baklawa i inne słodkości.


Oczywiście przyjechałyśmy do Jerozolimy, by obejrzeć zabytki chrześcijańskie i nie tylko. Do dziś tkwi w mojej głowie obraz tej niezwykłej kulturowej mieszanki. Samo Stare Miasto zajmujące niespełna 1 kilometr kwadratowy powierzchni podzielone jest na strefę  muzułmańską, chrześcijańską, żydowską i ormiańską. 

Co warto zobaczyć na Starym Mieście?

Mury Starego Miasta i bramę Damasceńską
Wszystkie bramy są podobne, ale ta wymieniona jest najokazalsza i najpiękniej się prezentuje.
Mury miejskie ciągną się dookoła przez 4,5 km, a dodatkowo okraszone zostały cytadelą i 35 basztami. Biały kamień i słońce wyłaniają piękno tej konstrukcji.