Ciąg dalszy naszej bałkańskiej przygody...
Do Sofii doleciałyśmy prawie o północy. Przy odprawie poznałyśmy fajną parę z Polski i razem z nimi dojechaliśmy z lotniska do centrum. Dzięki temu zaoszczędziłyśmy na taksówce. Dziękujemy!
Nasz hostel znajdował się kilka kroków od Soboru św. Aleksandra Newskiego i Lwa Bułgarskiego, więc po śniadanku udałyśmy się właśnie tam.
menu_AFT20
- Strona Główna
- O Nas
- REKORD POLSKI - 46 STOLIC EUROPY
- SPOTKANIA / MY W MEDIACH
- Ważniejsze wyprawy
- Azja - miejsca
- Europa - miejsca
- Polska - miejsca
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 46 stolic Europy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 46 stolic Europy. Pokaż wszystkie posty
środa, 12 września 2018
wtorek, 11 września 2018
Ateny - wolnym krokiem po stolicy Grecji
O kosztach naszej podróży po Bałkanach pisałam już TUTAJ. Dziś będzie o szczegółach naszej podróży.

Jest 5 sierpnia. Godzina 4:30. Stoimy już pod wejściem na lotnisko. O 6:00 zgodnie z planem powinnyśmy wznieść się w powietrze i udać do naszej kolejnej stolicy Europy - Aten.
Radość jest, choć niewyspanie rządzi na ten moment.
W Atenach lądujemy o czasie czyli około 9:30.
Nie musimy odbierać bagażu, bo mamy ze sobą jedynie podręczny, więc udajemy się na poszukiwania autobusu X95, który dowiezie nas do miasta. Znajdujemy. Wyzwaniem okazuje się kupno biletu, bo każda osoba zapytana o kiosk czy automat z biletami pokazuje nam inny kierunek. Udaje się dosłownie minutę przed odjazdem autobusu.
X95 do centrum miasta jedzie jakieś 1,5h i jest to wyzwanie dla naszych tyłków. Kierowca ma w nosie wszelkie zwalniacze, więc podskakujemy co chwila do góry jak worki z ziemniakami. Wszyscy patrzą się po sobie i nie dowierzają, że tak właśnie wygląda transport w cywilizowanym mieście.
Kupujemy bilet na metro i docieramy, gdzie trzeba. Mieszkamy u Pani Izy w Petaluda, którą polecamy. Czułyśmy się tam jak w domu. Pani Iza od kilku lat mieszka w Grecji. Bardzo dba o swoich gości i podpowie Wam jak poruszać się po Atenach, gdzie zjeść i co warto zobaczyć.
Zrzucamy bagaże na naszym mieszkanku, odbieramy klucze i podejmujemy wyzwanie Akropolu. Jest jakieś 35 stopni. Zabieramy picie i nasze butki od Chiruca. Nie dlatego, że musimy, ale dlatego, że na Akropolu będzie piach, kurz i kupa kamieni.
Metrem jedziemy na Monastiraki. Wysiadamy na placu i wzrokowo kierujemy się na górę. Wiemy, że nie należny iść na główną bramę, a nieco na lewo. Tam znajduje się drugie, mniej oblegane wejście. Błądzimy i gubimy się na krętych uliczkach. Są jednak tak piękne, że nie żałujemy.

Jest 5 sierpnia. Godzina 4:30. Stoimy już pod wejściem na lotnisko. O 6:00 zgodnie z planem powinnyśmy wznieść się w powietrze i udać do naszej kolejnej stolicy Europy - Aten.
Radość jest, choć niewyspanie rządzi na ten moment.
W Atenach lądujemy o czasie czyli około 9:30.
Nie musimy odbierać bagażu, bo mamy ze sobą jedynie podręczny, więc udajemy się na poszukiwania autobusu X95, który dowiezie nas do miasta. Znajdujemy. Wyzwaniem okazuje się kupno biletu, bo każda osoba zapytana o kiosk czy automat z biletami pokazuje nam inny kierunek. Udaje się dosłownie minutę przed odjazdem autobusu.
X95 do centrum miasta jedzie jakieś 1,5h i jest to wyzwanie dla naszych tyłków. Kierowca ma w nosie wszelkie zwalniacze, więc podskakujemy co chwila do góry jak worki z ziemniakami. Wszyscy patrzą się po sobie i nie dowierzają, że tak właśnie wygląda transport w cywilizowanym mieście.
Kupujemy bilet na metro i docieramy, gdzie trzeba. Mieszkamy u Pani Izy w Petaluda, którą polecamy. Czułyśmy się tam jak w domu. Pani Iza od kilku lat mieszka w Grecji. Bardzo dba o swoich gości i podpowie Wam jak poruszać się po Atenach, gdzie zjeść i co warto zobaczyć.
Zrzucamy bagaże na naszym mieszkanku, odbieramy klucze i podejmujemy wyzwanie Akropolu. Jest jakieś 35 stopni. Zabieramy picie i nasze butki od Chiruca. Nie dlatego, że musimy, ale dlatego, że na Akropolu będzie piach, kurz i kupa kamieni.
Metrem jedziemy na Monastiraki. Wysiadamy na placu i wzrokowo kierujemy się na górę. Wiemy, że nie należny iść na główną bramę, a nieco na lewo. Tam znajduje się drugie, mniej oblegane wejście. Błądzimy i gubimy się na krętych uliczkach. Są jednak tak piękne, że nie żałujemy.
Etykiety:
46 stolic Europy,
Ateny,
ciekawe miejsca,
co robić w Atenach,
Grecja,
miejsca dla dzieci,
projekt,
Rekord Polski,
stolica
Lokalizacja:
Ateny, Grecja
piątek, 11 maja 2018
4 stolice Europejskie w 9 dni - podsumowanie
Tallinn - Helsinki - Ryga - Wilno
Jedni powiedzą szalone baby, a inni nam pozazdroszczą. Tak czy inaczej, to była kolejna piękna przygoda!
A oto krótkie podsumowanie...
Na początek w liczbach:
* 9,5 dnia w drodze
* 9 noclegów [2 x Warszawa, 2 x Tallinn, 2 x Ryga, 2 x Wilno, 1 x autobus]
* 44h jazdy [34h autobusem, 6h pociągiem, 4h na promie]
* 2500 PLN [wydane na przejazdy, noclegi, jedzenie i pamiątki przez nas dwie]
Dokładniej w PLNach:
* 553 zł wydane na przejazdy:
** 130 zł pociąg Sosnowiec - Warszawa - Sosnowiec,
** 105 zł prom Tallinn - Helsinki - Tallinn,
** 318 zł autobus Warszawa - Wilno - Tallinn, Tallinn - Ryga, Ryga - Wilno i Wilno - Warszawa.
*1100 zł wydane na noclegi [z czego najwięcej w Warszawie, przeszło 400 zł]
* 497 zł na jedzenie [obiady i kolacje jadłyśmy na mieście]
* 350 zł na pamiątki [z każdego miasta przywiozłyśmy breloczek, magnes, naparstek. Na Ostrej Bramie kupiłyśmy pamiątki dla rodziny i polówkę dla taty-męża w jednej ze stolic, były też kosmetyczki z płótna ręcznie malowane dla mnie i Asi oraz sandałki, bo w Wilnie nam przygrzało, a i tak trzeba było dziecku kupić w Polsce]
Zdecydowanie ostatni punkt da sie pominąć, a przedostatni mocno zredukować. Jednak poniosło nas tym razem i poszalałyśmy :-)
Pogoda
Helsinki - 9 stopni i słonko
Tallinn - 11 stopni i raczej deszczowo oraz szaro-buro
Ryga - 17 stopni i słonecznie
Wilno - 22+ stopnie i słonecznie, choć rano wiało zimnym wiatrem
Waga plecaka
Mama Kasi: 12 kg
Asia: w porywach 3 kg
A teraz czas na stolice na kilku fotografiach. Opiszemy poszczególne miejsca już niedługo.
Tallinn
Jedni powiedzą szalone baby, a inni nam pozazdroszczą. Tak czy inaczej, to była kolejna piękna przygoda!
A oto krótkie podsumowanie...
Na początek w liczbach:
* 9,5 dnia w drodze
* 9 noclegów [2 x Warszawa, 2 x Tallinn, 2 x Ryga, 2 x Wilno, 1 x autobus]
* 44h jazdy [34h autobusem, 6h pociągiem, 4h na promie]
* 2500 PLN [wydane na przejazdy, noclegi, jedzenie i pamiątki przez nas dwie]
Dokładniej w PLNach:
* 553 zł wydane na przejazdy:
** 130 zł pociąg Sosnowiec - Warszawa - Sosnowiec,
** 105 zł prom Tallinn - Helsinki - Tallinn,
** 318 zł autobus Warszawa - Wilno - Tallinn, Tallinn - Ryga, Ryga - Wilno i Wilno - Warszawa.
*1100 zł wydane na noclegi [z czego najwięcej w Warszawie, przeszło 400 zł]
* 497 zł na jedzenie [obiady i kolacje jadłyśmy na mieście]
* 350 zł na pamiątki [z każdego miasta przywiozłyśmy breloczek, magnes, naparstek. Na Ostrej Bramie kupiłyśmy pamiątki dla rodziny i polówkę dla taty-męża w jednej ze stolic, były też kosmetyczki z płótna ręcznie malowane dla mnie i Asi oraz sandałki, bo w Wilnie nam przygrzało, a i tak trzeba było dziecku kupić w Polsce]
Zdecydowanie ostatni punkt da sie pominąć, a przedostatni mocno zredukować. Jednak poniosło nas tym razem i poszalałyśmy :-)
Pogoda
Helsinki - 9 stopni i słonko
Tallinn - 11 stopni i raczej deszczowo oraz szaro-buro
Ryga - 17 stopni i słonecznie
Wilno - 22+ stopnie i słonecznie, choć rano wiało zimnym wiatrem
Waga plecaka
Mama Kasi: 12 kg
Asia: w porywach 3 kg
A teraz czas na stolice na kilku fotografiach. Opiszemy poszczególne miejsca już niedługo.
Tallinn
piątek, 4 sierpnia 2017
Jak potwierdzić Rekord Polski?
W zależności od tego jaki Rekord ustalamy, mamy kilka możliwości.
Możemy to robić z sędzią i wtedy to on martwi się za Was. Zbiera dane, uzupełnia papierki i dostarcza je w odpowiednie miejsce.
Jednak można także bez sędziego, jak w naszym przypadku.
Chyba nikt nie wyobraża sobie człowieka ciągnącego za nami walizki przez całą Europę :-)
Wersja "bez sędziego" jest trudniejsza, bo to na nas spada cała papierkowa robota.
Z każdej odwiedzonej stolicy musimy przywieźć przynajmniej 3 zdjęcia ukazujące Asię na tle najbardziej znanych punktów danego miasta. Czasem to troszkę determinuje naszą trasę, ale i tak jest przyjemnie. Poza tym zdjęcia to świetna pamiątka.
Lista stolic wraz ze zdjęciami musi być ułożona chronologicznie, a przy każdej z nich mają znaleźć się daty naszego pobytu.
Ten fakt i to, że komputer zawsze może się zepsuć, a dysk szlak trafić, zobligował nas do utworzenia dodatkowej podstrony na blogu i pozostawienia zdjęć na sieci. Dzięki temu w czasie trwania projektu (przeszło 2 lata) mamy nadzieję, że nic nie zginie.
Jeśli macie ochotę je oglądać i śledzić jak nam idzie, to zapraszamy TUTAJ.
Możemy to robić z sędzią i wtedy to on martwi się za Was. Zbiera dane, uzupełnia papierki i dostarcza je w odpowiednie miejsce.
Jednak można także bez sędziego, jak w naszym przypadku.
Chyba nikt nie wyobraża sobie człowieka ciągnącego za nami walizki przez całą Europę :-)
Wersja "bez sędziego" jest trudniejsza, bo to na nas spada cała papierkowa robota.
Z każdej odwiedzonej stolicy musimy przywieźć przynajmniej 3 zdjęcia ukazujące Asię na tle najbardziej znanych punktów danego miasta. Czasem to troszkę determinuje naszą trasę, ale i tak jest przyjemnie. Poza tym zdjęcia to świetna pamiątka.
Lista stolic wraz ze zdjęciami musi być ułożona chronologicznie, a przy każdej z nich mają znaleźć się daty naszego pobytu.
Ten fakt i to, że komputer zawsze może się zepsuć, a dysk szlak trafić, zobligował nas do utworzenia dodatkowej podstrony na blogu i pozostawienia zdjęć na sieci. Dzięki temu w czasie trwania projektu (przeszło 2 lata) mamy nadzieję, że nic nie zginie.
Jeśli macie ochotę je oglądać i śledzić jak nam idzie, to zapraszamy TUTAJ.
wtorek, 1 sierpnia 2017
Skąd pomysł na Rekord Polski?
To pytanie słyszymy ostatnio dość często i chciałybyśmy odpowiedzieć na nie szerzej.
Jak to się zaczęło...
Mam w maju [Kasia] urodziny. Od kilku dobrych lat podróżuje i wciągnęłam jak wiecie już dobrze w moją pasję córę - Asię, która obecnie ma 8 lat. Siedziałam przed komputerem i zajadałam się najzdrowszą na świecie czekoladą, oczywiście z okazji moich urodzin. Szukałam po internecie ciekawych projektów podróżniczych i przez czysty przypadek trafiłam na artykuł - wywiad z Pawłem Kałczakiem, który odwiedził wszystkie stolice europejskie w 15 lat. Możecie o nim poczytać tutaj. Robił to na własną rękę i dla przyjemności. Mnie jednak podkusiło pójść o krok dalej i napisać do poznańskiego Biura Rekordów maila z zapytaniem czy istnieje taki rekord Guinessa lub czy można go ustalić. Po dosłownie kilku godzinach otrzymałam odpowiedź.
"Rekord nie istnieje i na poziomie światowym nie można go ustalić, bo nie może się ograniczać tylko do krajów europejskich. Możecie startować w rekordzie dotyczącym odwiedzenia wszystkich stolic świata lub ustalić nowy rekord na poziomie Polski."
Pomyślałam, albo i nie :-) i odpisałam, że na tą chwilę jestem zainteresowana ustaleniem nowego Rekordu Polski dla Asi. Kilka dni później robiłam przelew. Tak! Rekord, by został zablokowany na czas jego bicia i by mieć wsparcie ze strony biura, należy opłacić. Ile? To wszystko zależy od tego jakie są warunki jego ustalania. Podpowiem, że to jakieś 60% najniższej krajowej (w naszym przypadku). Jednak wydatki zaczynają się nieco później.
Bardzo fajne jest to, że stolice odwiedzone i udokumentowane wcześniej zostały nam wliczone do Rekordu. Jednak o tym jak to się potwierdza będzie kolejnym razem.
Jak to się zaczęło...
Mam w maju [Kasia] urodziny. Od kilku dobrych lat podróżuje i wciągnęłam jak wiecie już dobrze w moją pasję córę - Asię, która obecnie ma 8 lat. Siedziałam przed komputerem i zajadałam się najzdrowszą na świecie czekoladą, oczywiście z okazji moich urodzin. Szukałam po internecie ciekawych projektów podróżniczych i przez czysty przypadek trafiłam na artykuł - wywiad z Pawłem Kałczakiem, który odwiedził wszystkie stolice europejskie w 15 lat. Możecie o nim poczytać tutaj. Robił to na własną rękę i dla przyjemności. Mnie jednak podkusiło pójść o krok dalej i napisać do poznańskiego Biura Rekordów maila z zapytaniem czy istnieje taki rekord Guinessa lub czy można go ustalić. Po dosłownie kilku godzinach otrzymałam odpowiedź.
"Rekord nie istnieje i na poziomie światowym nie można go ustalić, bo nie może się ograniczać tylko do krajów europejskich. Możecie startować w rekordzie dotyczącym odwiedzenia wszystkich stolic świata lub ustalić nowy rekord na poziomie Polski."
Pomyślałam, albo i nie :-) i odpisałam, że na tą chwilę jestem zainteresowana ustaleniem nowego Rekordu Polski dla Asi. Kilka dni później robiłam przelew. Tak! Rekord, by został zablokowany na czas jego bicia i by mieć wsparcie ze strony biura, należy opłacić. Ile? To wszystko zależy od tego jakie są warunki jego ustalania. Podpowiem, że to jakieś 60% najniższej krajowej (w naszym przypadku). Jednak wydatki zaczynają się nieco później.
Bardzo fajne jest to, że stolice odwiedzone i udokumentowane wcześniej zostały nam wliczone do Rekordu. Jednak o tym jak to się potwierdza będzie kolejnym razem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







