manu_balkany

środa, 12 września 2018

Sofia - 1,5 dnia w stolicy Bułgarii

Ciąg dalszy naszej bałkańskiej przygody...
Do Sofii doleciałyśmy prawie o północy. Przy odprawie poznałyśmy fajną parę z Polski i razem z nimi dojechaliśmy z lotniska do centrum. Dzięki temu zaoszczędziłyśmy na taksówce. Dziękujemy!
Nasz hostel znajdował się kilka kroków od Soboru św. Aleksandra Newskiego i Lwa Bułgarskiego, więc po śniadanku udałyśmy się właśnie tam.



Sobór jest nie tylko bardzo znaną budowlą w Sofii, ale jest położony na pięknym placu dzięki czemu jest dobrze wyeksponowany. Wnętrze soboru jest cudowne. Po wejściu przez drzwi czuć zapach palonych świeczek, które Asia bardzo lubi. Zapala się je na cześć zmarłego bliskiego, by wydłużyć naszą modlitwę o czas kiedy świeca pozostaje zapalona.


Usiadłyśmy w środku na momencik. Ludzi tu niewiele. Panuje cisza i spokój. Mało jest tak znanych i tak spokojnych miejsc. Zachodnia Europa (mam wrażenie) nadal boi się krajów bałkańskich. Może barierą jest język? Zdecydowanie łatwiej porozmawiać tu po rosyjsku niż angielsku.

Nie tracąc cennego dnia idziemy dalej. Po przeciwnej stronie placu, na którym stoi sobór, znajduje się Rosyjski Kościół Prawosławny. Jest piękny. Jak zawsze złote kopuły i mnóstwo ornamentów. Nie wchodzimy do środka. Kroczymy dalej.


Idziemy do Muzeum Archeologicznego. W każdej stolicy staramy się zobaczyć coś więcej, niż tylko budynki z zewnątrz. Budynek muzeum sam w sobie jest piękny, ale wnętrze dużo bardziej ciekawe.


Znajduje się w nim dziesiątki a nawet setki eksponatów odnalezionych na tutejszych i pobliskich ziemiach. Można podziwiać stare naczynia, pierwsze narzędzia, ozdoby i ornamenty.


Ponad dwa piętra wypełnione są eksponatami. Bardzo się cieszymy, bo są opisane również w języku angielskim. Spędzamy tu chyba 1,5h bardzo pobieżnie oglądając wszystkie znaleziska.
Ludzi można policzyć na palcach jednej ręki. Szkoda, bo jest co podziwiać i wiele można się tu dowiedzieć.


Po muzeum czas na obiad.
W Sofii jesteśmy dokładnie 9 sierpnia. To moja rocznica ślubu, a więc mimo braku drugiej połówki pozwalam sobie na kieliszek bułgarskiego wina i tutejszą zapiekankę ziemniaczaną.
Jest pysznie, choć porcja co najmniej na dwie dorosłe osoby.


Decydujemy z Asią, że poszukamy jeszcze magnes i brelok na pamiątkę. Po chwili znajdujemy kramy z różnymi rzeczami w podziemnym przejściu do metra. Wybieramy po jednym i nieco zmęczone słońcem wracamy do hostelu. 
Na drugi dzień o 9:30 mamy autobus do Bukaresztu. 6 dzień naszej bałkańskiej przygody spędzimy niestety w puszce na 4 kołach. Odpoczniemy.
Szkoda jedynie, że przygoda z Bułgarią była taka krótka. Niestety powodem było przesunięcie naszego lotu z Aten do Sofii o jeden dzień przez linie lotnicze. To spowodowało zamieszanie, a by je nieco zmniejszyć, dalszą cześć planu podróży zachowałyśmy bez zmian.

#ChirucaExpedition
#46stolic Europy
#RekordPolski

2 komentarze: