manu_portugalia

wtorek, 1 stycznia 2019

Metro w Porto - o co chodzi ze strefami?

Gdy po raz pierwszy postawiliśmy nogę w Porto (Portugalia) nie mieliśmy pojęcia jak kupić poprawnie bilet, a opis na stronach w necie nie do końca nam to tłumaczył. Stwierdziłam, że po powrocie do Polski przełożę to na "chłopski rozum".
O co zatem chodzi ze strefami (zonami) w Porto i jak je poprawnie liczyć, by dobrze kupić bilet?
Poniżej mapka, która nieco pomoże.

Naszym głównym przystankiem było "Trinidade" w strefie C1.
Aby dojechać do lotniska, przystanek "Areoporto" fioletową linią przejeżdżaliśmy strefy C1, C2, C5 oraz N10 co znaczy, że należy kupić bilet z4 na 4 strefy.
Aby dojechać nad ocean do przystanku "Matosinhos Sul" pokonywaliśmy strefy C1, C2 i C3 co znaczy, że należy kupić bilet z3 na 3 strefy.

To samo dla przypadku biletów 24h. Liczymy przez ile wieloboków będziemy przejeżdżać przez kolejną dobę naszego pobytu i na na tyle stref kupujemy bilet.
Warto wziąć pod uwagę fakt, że za każdy papierowy kartonik płacimy 0,60 Euro, więc jeśli jedziemy gdzieś i wracamy i takie rozwiązanie nam bardziej pasuje, to możemy kupić na jeden kartonik wielokrotność biletu (2 przejazdy, 10 przejazdów i jak dobrze pamiętam 6 przejazdów) - wszystkie będą na tyle samo stref, ale za sam bilet zapłacimy tylko raz 0,60 Euro.


Jeśli chodzi o cennik biletów, to znajdziecie go na stronie https://en.metrodoporto.pt/pages/397 (zakładka "Fares", jeśli przekierowałoby Was na stronę główną z jakiejś nieokreślonej przyczyny).
Pozdrawiamy i życzymy wspaniałego Nowego Roku!

piątek, 12 października 2018

Testujemy buty marki Chiruca

Dziś będzie o butach.
Asia i ja dzięki akcji #ChirucaExpedition otrzymałyśmy do testów dwie różne pary butów marki Chiruca.
Asia wybrała model Chiruca Monique 09, ja Chiruca Dynamic 05.


Pierwsze wrażenia...
Paczka przyjechała do nas pięknie zapakowana. Wewnątrz znalazły się buciki, koszulki i bandamy. 
Oczywiście najbardziej interesowały nas buty. Każda z nas wyjęła swoją parę i zaczęła analizę. Trzeba przyznać, że buty wykonane są perfekcyjnie. Wszystkie szwy, klejenia, napy na sznurówki perfekcyjnie leżą na swoim miejscu. Wizualnie buty są piękne.
Przyszedł czas na mierzenie. Wybierałyśmy rozmiar na podstawie tabeli, więc zżerała nas ciekawość czy dobrze trafiłyśmy. 

Czas na kolejne zaskoczenie...
Rozmiar był idealny, ale odkryłyśmy jeszcze inną cudowną rzecz - wkładka. But ma cudownie profilowaną, miękką i oddychającą wkładkę. Mnie takie rozwiązanie zaskoczyło, mimo iż wcześniej posiadałam już kilka innych dobrych par butów trekkingowych.

No to w drogę...
Pierwsza podróż z Chirucą to nasza Bałkańska wyprawa przez 4 stolice: Ateny, Sofię, Bukareszt oraz Kiszyniów. O projekcie #46stolicEuropy więcej poczytacie tutaj.

środa, 12 września 2018

Sofia - 1,5 dnia w stolicy Bułgarii

Ciąg dalszy naszej bałkańskiej przygody...
Do Sofii doleciałyśmy prawie o północy. Przy odprawie poznałyśmy fajną parę z Polski i razem z nimi dojechaliśmy z lotniska do centrum. Dzięki temu zaoszczędziłyśmy na taksówce. Dziękujemy!
Nasz hostel znajdował się kilka kroków od Soboru św. Aleksandra Newskiego i Lwa Bułgarskiego, więc po śniadanku udałyśmy się właśnie tam.



wtorek, 11 września 2018

Ateny - wolnym krokiem po stolicy Grecji

O kosztach naszej podróży po Bałkanach pisałam już TUTAJ. Dziś będzie o szczegółach naszej podróży.


Jest 5 sierpnia. Godzina 4:30. Stoimy już pod wejściem na lotnisko. O 6:00 zgodnie z planem powinnyśmy wznieść się w powietrze i udać do naszej kolejnej stolicy Europy - Aten.
Radość jest, choć niewyspanie rządzi na ten moment.

W Atenach lądujemy o czasie czyli około 9:30.
Nie musimy odbierać bagażu, bo mamy ze sobą jedynie podręczny, więc udajemy się na poszukiwania autobusu X95, który dowiezie nas do miasta. Znajdujemy. Wyzwaniem okazuje się kupno biletu, bo każda osoba zapytana o kiosk czy automat z biletami pokazuje nam inny kierunek. Udaje się dosłownie minutę przed odjazdem autobusu.

X95 do centrum miasta jedzie jakieś 1,5h i jest to wyzwanie dla naszych tyłków. Kierowca ma w nosie wszelkie zwalniacze, więc podskakujemy co chwila do góry jak worki z ziemniakami. Wszyscy patrzą się po sobie i nie dowierzają, że tak właśnie wygląda transport w cywilizowanym mieście.

Kupujemy bilet na metro i docieramy, gdzie trzeba. Mieszkamy u Pani Izy w Petaluda, którą polecamy. Czułyśmy się tam jak w domu. Pani Iza od kilku lat mieszka w Grecji. Bardzo dba o swoich gości i podpowie Wam jak poruszać się po Atenach, gdzie zjeść i co warto zobaczyć.
Zrzucamy bagaże na naszym mieszkanku, odbieramy klucze i podejmujemy wyzwanie Akropolu. Jest jakieś 35 stopni. Zabieramy picie i nasze butki od Chiruca. Nie dlatego, że musimy, ale dlatego, że na Akropolu będzie piach, kurz i kupa kamieni.
Metrem jedziemy na Monastiraki. Wysiadamy na placu i wzrokowo kierujemy się na górę. Wiemy, że nie należny iść na główną bramę, a nieco na lewo. Tam znajduje się drugie, mniej oblegane wejście. Błądzimy i gubimy się na krętych uliczkach. Są jednak tak piękne, że nie żałujemy.


poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Podsumowanie podróży po Bałkanach...

Katowice...Ateny, Sofia, Bukareszt, Kiszyniów, Odessa, Przemyśl, Katowice i Sosnowiec

TRANSPORT - koszt 973,10 PLN
Katowice - Ateny 
Lot liniami wizzair za 80 PLN osoba czyli 160 PLN
Transport z lotniska do miasta autobusem X95 kosztował 6 euro dorosły i 3 euro dziecko, co daje w dwie strony 18 euro czyli 77,60 PLN


Ateny - Sofia
Lot liniami wizzair za 15 euro osoba z 2 osoby = 30 euro czyli 130 PLN

Sofia - Bukareszt
Autobusem linii Flixbus za 98 PLN za dwie osoby (nadal dostępne nawet za 78 PLN)


sobota, 21 lipca 2018

Chcę to przeżyć #2

Przygoda na koniach
Po pierwszym etapie akcji #chcętoprzeżyć Katalog Marzeń, podczas której przeżyłam przygodę na quadach okazało się, że przeszłam do drugiego etapu razem ze 199 innymi szczęśliwcami.

Tym razem miałam do wyboru naukę jazdy konnej lub przejazdy różnymi, szybkimi samochodami. Nie potrafiłam się zdecydować, ale postawiłam na kontakt ze zwierzętami. Byłam przerażona, ale okazało się że zupełnie niepotrzebnie. Trafiłam w świetne miejsce - Klub Jeździecki Jokar w Mysłowicach - Wesołej.
Moja pierwsza lekcja trwała godzinę. Na koniec wyglądałam właśnie tak:


A co robiłam?
Dokładnie to samo co widzicie poniżej. Akrobatyka na koniach :-) czyli obroty na siodle, nauka trzymania równowagi stojąc na strzemionach oraz mnóstwo skłonów.
Musiałam przyzwyczaić się do zwierzęcia, do jego ruchów i wysokości. Możecie się śmiać, ale świat z grzbietu konia wygląda zupełnie inaczej.


niedziela, 10 czerwca 2018

Chcę to przeżyć #1

Jakiś czas temu trafiłam na akcję #chcętoprzeżyć Katalog Marzeń. Pomyślałam sobie, że nic nie tracę jeśli się zgłoszę. Wypełniłam formularz i nacisnęłam "wyślij".
W momencie ogłaszania wyników, okazało się, że jestem jednym z 600-set szczęśliwców, którzy przetestują swoje marzenie.
Wybrałam QUADY z Trekking Club w Katowicach przy Żwirowej 5.



poniedziałek, 28 maja 2018

Tallinn w deszczu

Tallinn - stolica Estonii.
Przywitał nas 11 stopniami na plusie oraz przelotnym deszczem. Mimo to, bardzo nam się spodobał. Jest klimatyczny, piękny i posiada bogatą historię. Spędziłyśmy tu 2,5 dnia i jak zawsze to za mało, by znudzić się danym miejscem. Chętnie byśmy wróciły, by krążyć uliczkami Starego Miasta wśród murów miejskich i czerwonych wieżyczek.

Jednak zacznijmy od poczatku...

Dotarłyśmy do Tallinna jedną z popularnych sieci autokarowych. Po 19h z przerwą 5h w Wilnie chciałyśmy wreszcie rozprostować nogi.
Tym bardziej, że ostatnie 1,5h jazdy było przerażające. Nasz kierowca przysypiał i co chwilę słychać było jak wjeżdża na białe linie, które powodują że autobus drży i hałasuje.
Byłam przerażona, gdy w tym samym czasie Asia słodko spała.
Jak wysiadłam z autokaru głośno odetchnęłam ze spokojem. Było około 9:00. Do hostelu mogłyśmy zameldować się dopiero o 14:00, więc ruszyłyśmy na miasto.

Kierowałyśmy się na basztę, w której znajduje się muzeum - Kiek in de Kök.
Po drodzę minełyśmy operę oraz teatr, a także spotkałyśmy Kominiarza. Asia nieco osłoniła go parasolem, bo padało i padało i przestać nie chciało.


czwartek, 24 maja 2018

Helsinki w 10h czyli Helsinki w jeden dzień

Do stolicy Finlandii wybrałyśmy się na jeden dzień promem z Tallinna.

Podróż w jedną stronę trwa około 2 godziny, a koszt takiej podróży to około 50 zł dla jednej osoby w obie strony. Promy kursują kilka razy dziennie, więc takie rozwiązanie wydaje się bardziej ekonomiczne niż nocleg w Helsinkach.
Najpopularniejszym przewoźnikiem na tej trasie jest Tallink i tam należy szukać połączeń.

Po wpłynięciu do portu możemy dotrzeć do centrum miasta pieszo lub tramwajem. My wybrałyśmy tańsze rozwiązanie - pieszo.
Idąc wzdłuż nabrzeża na sam poczatek natrafiamy na Bad Boy'a, o którym wcześniej nie miałyśmy pojęcia. Przyznaje się, że nie byłyśmy super przygotowane. Miałyśmy raczej mapę i kilka kropek na niej z miejscami, które chciałyśmy zobaczyć.


Do centrum idzie się około 25 minut. Nie jest to droga bez końca, bo co chwilka trafiamy na ciekawe rzeczy.

środa, 23 maja 2018

Gdzie zjeść w Helsinkach i nie zbankrutować?

Jak każdy niskobudżetowy podróżnik szukam miejsc, gdzie da się zjeśc coś tanio, najlepiej regionalnie i gdzie nie zbankrutuje.
Każde miasto oferuje takie miejsce, jednak nie zawsze łatwo je znaleźć.

Helsinki tanie nie są, a więc tym bardziej warto było się przygotować i przeszukać internet w celu odnalezienia miejsca, gdzie po całym dniu wędrówki nakarmimy nasze brzuszki.

RAX
Aleksanterinkatu 11, 00100 Helsinki

...bo nim mowa, znajduje się dość blisko wszystkich większych atrakcji Helsinek. Jakieś 15 minut piechotką od SkyWheel, a więc od koła widowokego w porcie oraz 7-8 minut od Placu Senackiego, nad którym wznosi się najbardziej znana w Helsinkach biała Katerda Luterańska.

Miejsce to oferuje obiady w wersji  "jesz ile chcesz". Płaci się na wejściu i siedzi dopóki nasze brzuszki się nie napełnią. Króluje tu pizza oraz sałatki. Za dodatkową opłatą są jeszcze lody. Kawa, herbata i zimne napoje dostępne bez ograniczeń.

Ceny w wersji podstawowej (czyli bez lodów):
Osoba dorosła: 11,95 Euro
Dziecko 7-11 lat: 7,95 Euro
Dziecko 2-6 lata: 3,95 Euro