Iceland_manu

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Trzy historie pamiątek z podróży moich znajomych blogerów

Jedno hobby, a tyle jego odmian. Jakie to cudowne. Każdy z nas chce zatrzymać i zapamiętać jak najlepiej chwilę spędzone w podróży. To dlatego kupujemy drobiazgi i pocztówki, robimy tysiące zdjęć i zachowujemy mapy bądź bilety. Jednak dla każdego z nas inna rzecz ma największą wartość i obdarzamy ją sentymentem. To ona przypomina nam chwilę radości i przywraca wspomnienia.
Jak myślicie, co to jest?
Przeczytajcie sami co z podróży przywożą znani mi blogerzy.

Kuba z bloga  http://plecakwspomnien.eu/

"Z natury jestem minimalistą i nigdy nie kupuję pamiątek z podróży. Nie lubię mieć dużo drobiazgów, które walają mi się po domu. Czasem jednak zdarzy się, że dostanę coś od spotkanych po drodze osób, albo znajdę coś, z czym wyjątkowo ciężko mi się pożegnać. Na takie pamiątki mam specjalne pudełko.

niedziela, 28 czerwca 2015

Industralnie w Grodźcu

Jedziemy sobie drogą... po woli, przed siebie... aż tu naszym oczom ukazuje się coś pięknego.
Wybudowano ją w 1857 roku, a jej właścicielem był Ciechanowski Jan.
Co to?
Czy ktoś już wie?
Podpowiedź: produkowano tutaj cement portlandzki.
Cementownia Grodziec bo o niej mowa to niezwykła budowla, którą zaszachowała Kopalnia "Grodziec". Dlaczego zaszachowała?
To jak w szachach "szach mat" tak i tutaj okazało się, że poprzez wyeksploatowane złoża węgla o grubości około 1,8 metra, które wydobyła wyżej wymieniona kopalnia, cementowania a dokładnie jej struktura uległa nieodwracalnym uszkodzeniom i 31 lipca 1979 roku zakończyła swoją działalność.
Słyszeliśmy pewnie nie raz o szkodach górniczych i takie właśnie szkody spowodowały zamknięcie Cementowni, która nie dość, że piękna to nie upadła z powodu kryzysu czy wojny, a z powodu ludzkiej zachłanności. Chcieliśmy mieć zbyt dużo i straciliśmy taki obiekt.
Szkoda? Jak najbardziej. Wiele osób straciło pracę, a puste mury opowiadają historię jej wspaniałości.

PS. Ochrona zjawia się po 40 minutach naszej obecności, więc oddalamy się z pakietem zdjęć poniżej. Było warto!

sobota, 27 czerwca 2015

Katowice? Czemu nie!

Katowice kojarzą się jeszcze większości z centrum śląska, górnikami, wysokim zanieczyszczeniem powietrza i kompletną szarością.
Nie!
Takie Katowice już dawno się skończyły i pięknieją z dnia na dzień.
Jest wiele negatywnych opinii o Strefie Kultury w Katowicach tuż przy rondzie i najsławniejszym budynku tego miasta jakim jest Spodek, ale mnie się tu podoba.
Spróbuje Was przekonać, że jest tu fajnie, że można się przespacerować, odpocząć i pobawić.

Naszą wycieczkę rozpoczęłyśmy przy oddziale Muzeum Śląskiego, ale tutaj wrócimy kolejnym razem, bo będzie o czym opowiadać...


niedziela, 14 czerwca 2015

Gotycka przygoda na zamku, w którym nie było królewny

Piękna słoneczna niedziela i kolejna przygoda, tym razem zwiedzamy siedzibę krakowskich biskupów... skoro biskupów, to już wiadomo czemu nie było tam królewny.
Drewniany gród powstał przed 1125 rokiem, ale jego pierwsza murowana konstrukcja pochodzi z XIV wieku. Przebudowy zamku z drewnianego na murowany dokonał jeden z synów Kazimierza II, księcia bytomskiego. Mieszko lub Jerzy wybudowali stołp i budynki mieszkalne otoczone murem.
Zamek zmieniał właścicieli i odpierał szturmy wojsk. Od 1444 roku zamek jest własnością biskupa Zbigniewa Oleśnickiego i jednocześnie od tej chwili datuje się powstanie niezależnego księstwa siewierskiego.
W XVIII wieku zrujnowany najazdami zamek opuszczono. Po roku 1970 przeprowadzano w nim prace archeologiczne. Od 2007 roku zamek jest przywracany do swej świetności.
Oczywiście wielokrotnie przez swe lata istnienia każdy z właścicieli go przebudowuje i dobudowuje.
Dziś jednak przyciąga ciekawskich, szczególnie w weekend kiedy można go zwiedzać. Zamek w Siewierzu można zwiedzać bezpłatnie w ciągu całego tygodnia, jednak od poniedziałku do piątku należy umówić wizytę z Izbie Kultury i Tradycji Dawnej przy ulicy Tadeusza Kościuszki 5 w Siewierzu.
A teraz kilka zdjęć...

Zrekonstruowany most zwodzony prowadzący do zamku

niedziela, 7 czerwca 2015

Barania Góra i moje "dlaczego ludzie chodzą w góry?"

W piątek o 5:00 rano pobudka, a o 8:00 już na starcie niebieskiego szlaku... idziemy, my dwie - Ja Mama i Asia, moja wiecznie niestrudzona 6-latka.
Szlak przewiduje około 2,5h wspinaczki + nasze tempo, przerwa na picie i śniadanie, będzie około 3,5h.


Początek szlaku to świetnie zapowiadająca się ścieżka spacerowa - dodam, że wyasfaltowana, więc wielu wydaje się, że ta Barania Góra to taka wycieczka jak na Morskie Oko.
Sandałki, brak nawet butelki z wodą czy czegoś z dłuższym rękawem, bo przecież słońce jest i ciepło, to co ja się czepiam.