Iceland_manu

Emirates Family Trip 2015/2016

My i nasze nietypowe kierunki. Półtora roku oszczędzania by podbić pustynne miasto i zobaczyć dzieło człowieka - Dubaj i Abu Dhabi. Rok temu cieszyliśmy się z najlepszych wakacji w Skandynawii, a w tym roku uważamy że te ostatnie pobiły wszystko na głowę albo i dwie.
Co nas jeszcze czeka?

 

14 dni w podróży. 1 dzień w Pradze, 4 dni w Abu Dhabi i 9 dni w Dubaju. Przeżyliśmy deszcz na pustyni i słońce w zimie przy temperaturze 29 stopni Celsjusza.

Pokonaliśmy 940 km autem i ponad 8500 km samolotem. Jechaliśmy ponad 12h i lecieliśmy około 13h. Było warto!


Wydaliśmy 13 421,50 PLN (na 3 osoby) co daje 344 PLN na osobę na dzień. 
Poniżej pełniejsza kalkulacja kosztów.


A jak było i co robiliśmy...

W Wigilijny poranek zamiast pakować prezenty, pakowaliśmy ostatki naszych walizek, a następnie walizki do samochodu. 6h drogi do Pragi i odnaleźliśmy nasz bardzo przytulny hotelik. Oczywiście nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy spoczęli na laurach i zostali w naszym pokoiku. Ubraliśmy kurtki i cieplejsze swetry i wybraliśmy się na spacer po mieście. Obowiązkowo podreptaliśmy na Most Karola oraz zamek na Hradczanach.

zdjęcie na Moście Karola

Wróciliśmy nieco zmarznięci, a stopy wchodziły nam w tyłeczki, ale fajnie było zobaczyć kawałek Pragi. Zrobiliśmy sobie ciepłą herbatkę i kawkę i pooglądaliśmy troszkę czeskiej telewizji. Spaliśmy chyba z jednym okiem otwartym, bo nie chcieliśmy zaspać na samolot. Rano odebraliśmy nasze spakowane śniadanko na wynos i do auta. Nasz parking nico się naszukaliśmy, ale na szczęście o czasie dotarliśmy na lotnisko.

Spożywamy nasze hotelowe śniadanie już po odprawie (25.05)

Asia nie mogła się doczekać kiedy wsiądziemy do samolotu. Gdy się to udało i wystartowaliśmy, zasnęła. Po 6h lotu z przerwą na przekręcanie się w fotelu, pyszne jedzonko serwowane na pokładzie oraz kolejkę do toalety, byliśmy już na miejscu.
Złapaliśmy taksówkę, Lexusa, i jak vip-y dojechaliśmy do pierwszego hotelu. Nasz apartament był ogromy, ale mimo tej radości padliśmy po długim locie.
Niestety 26.12 obudził nas deszczyk. Okazuje się, że na pustyni też pada, choć jest wtedy 20 stopni i nadal większość chodzi w krótkim rękawku.
Aby nie stracić dnia obraliśmy kierunek "Muzeum Al Fahidi".




Można zobaczyć tutaj jak od małej osady rozwinęło się ogromne miasto. Kiedyś perły i złoto, teraz ropa i turystyka.
W ten dzień Asia miała zarezerwowane delfinarium, więc po zwiedzeniu fortu udaliśmy się w tym właśnie kierunku.
Opisywałam już na fb ile radości sprawiło mi obcowanie z tymi cudownymi stworzeniami. Nie będę zatem przynudzać, a pozostawię pamiątkowe zdjęcie.

zdjęcie wykonał fotograf w Dubai Dolphinarium / photo made by photograph of Dubai Dolphinarium

27.12 podjęliśmy wyzwanie by autobusem dotrzeć do Abu Dhabi. Spakowaliśmy się i dotarliśmy na dworzec autobusowy obok przystanku Al Ghubaiba. Okazało się, że by przejechać z Dubaju do Abu Dhabi musimy zakupić karty magnetyczne i naładować je określoną kwotą na przejazd. Oczywiście zrobiliśmy to, bo w naszym przypadku taxi nie wchodziło w drogę, a zdecydowaliśmy że nie zabieramy międzynarodowego prawa jazdy. Udało się! lecz to nie koniec przygód. Chwilkę później okazało się, że by się w autobus zapakować, to musimy wystać w swojej kolejce (jedna dla kobiet i rodzin, druga dla mężczyzn) aż będziemy mogli wsiąść do pojazdu. Po 45 minutach udało się ponownie! Zasiedliśmy z przodu na miejscach dla rodzin i kobiet i wystartowaliśmy. Około 2,5h jazdy i Abu Dhabi powitało nas cudownym słońcem.  Tak pozostało kolejne dni.



Kolejny hotel również okazał się ponad naszą przeciętną.


28.12 wybraliśmy się na plażę. To długo wyczekiwane "nic nie robienie", ciepła, przejrzysta woda i muszelki.




Po drodze mijaliśmy kilka niezwykłych ulicznych "rzeźb" i piękne małe maczety.




29.12 okazał się bardzo intensywnym dniem. Po raz kolejny podjęliśmy wyzwanie podróżowania miejską komunikacją, więc na początek musieliśmy zakupić karty i je naładować w całkiem niezrozumiałym automacie. Gdy już z pomocą pewnego Pana w końcu się udało obraliśmy kierunek Yas Island, czyli zwiedzanie toru F1, Ferrari World Abu Dhabi i inne przyjemności.




Wracając ostatkiem sił bez większego namysłu pojechaliśmy jeszcze obejrzeć największy meczet Sheikh Zayed Grand Mosque.




30.12 wracamy z Abu Dhabi do Dubaju. Jest już znacznie prościej, bo jesteśmy zorientowani gdzie i jak podjechać na dworzec autobusowy oraz jak zakupić bilety. Dojeżdżamy do Dubaju, a następnie metrem do naszego kolejnego hotelu. Meldujemy się i idziemy obejrzeć okolicę. Tym razem mieszkamy w starej dzielnicy Deira.



31.12 intensywny dzień. Dziś zwiedzamy Dubai Mall i wjeżdżamy na 124 piętro najwyższego budynku świata. Ma on 828 metrów, to Burj Khalifa i został wpisany na listę Guinnessa w dniu 4 stycznia 2010 roku. Co prawda będziemy jedynie na 452 metrach, ale widok z tej wysokości i tak robi na nas ogromne wrażenie. 




Będąc już w Dubai Mall idziemy zobaczyć największe akwarium, dinozaura, fontanny oraz sztuczne lodowisko.


 

Decydujemy się jednak zaprzestać dalszego podziwiania ogromu tego miejsca i wracać do hotelu zabrać bluzy, picie i przegryzki by zdążyć pod Burj Khalifa na sztuczne ognie. Około 1,5 miliona ludzi miało dokładnie taki sam pomysł jak my. Udaje się jednak dotrzeć na miejsce i znaleźć nawet fajne miejsce z widokiem na Burj Khalifa. 
Niestety obok nas wybucha pożar hotelu (pewnie większość z Was widziała to w telewizji... my na żywo) i jesteśmy ewakuowani na drugą stronę budynku.
Mimo to pokaz ogni odbył się i był niesamowity. Zdjęcia tego nie oddają.



01.01 Nowy Rok. Niewyspani, ale zadowoleni. Pogoda dopisuje, więc wybieramy się popływać po okolicy abrą. Wybieramy dłuższy rejs w dobrze utargowanej cenie i delektujemy się krajobrazami.




Oglądamy również niezwykłe wystawy w niedaleko zlokalizowanym Gold Souk'u czyli targu złota.


02.01 wybraliśmy się na safari. Korzystamy z jazdy autami 4x4, jazdy na wielbłądach, degustujemy arabskie potrawy, malujemy ręce henną, oglądamy pokazy tańca brzucha, tańca arabskiego oraz tańca z ogniem. 



03.01 to nasz shopping day. W końcu jesteśmy na największych wyprzedażach, więc musimy z nich skorzystać. Urzeka nas sklep ze słodyczami :-)
Idziemy też na pokaz fontann i zrobić nareszcie kilka ujęć z widokiem na Burj Khalifa z zewnątrz.
PS. Jeszcze nigdy nie kupiliśmy tyle pamiątek i ciuchów w podróży ;-)



04.01 ostatnie plażowanie. Decydujemy się jechać na plażę przy Burj Al Arab, by zobaczyć najwyższy na świecie hotel w kształcie żagla. Znów zbieramy kilo muszelek na plaży, ale mamy przy tym sporo radości.




Wracając do hotelu wpadamy na pokaz fontann pod Burj Khalifa i iluminacje.





05.01 ostatnie zakupy, spacer po okolicy i wstępne pakowanie. Nie chce się wracać...







06.01 bolesny powrót do domu. Wylatuje co prawda o 19:30, ale musimy być 3h wcześniej na lotnisku. Idziemy na ostatni spacer zanim będziemy musieli się wymeldować z hotelu. Później zabieramy walizki i jedziemy jeszcze metrem na obiad. Po obiedzie wyruszamy na lotnisko. Po ostatniej przejażdżce metrem i autobusem docieramy na mało sławny Terminal 2. 



Nasz SmarWing wylatuje z 30-minutowym opóźnieniem, bo nie zdążają zapakować naszych walizek.
6,5h lotu i dobrze po północy docieramy do Pragi.



Jeszcze 7h z przystankami w samochodzie i otwieramy drzwi naszego domu. Jest już 07.01 i nie jesteśmy przekonani czy ta zima za oknem to właśnie nasz ulubiony krajobraz. Mimo wszystko, to były cudowne wakacje!

Wspierali nas

Projekt Pozytywka            tatento.pl 
Klub Podróżników Namaste Katowice  
Kadry ze świata

10 komentarzy:

  1. Wspaniala podroz.Zazdroszcze,ale tak pozytywnie :-).Podrawiam.Marta.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku, trzymam kciuki, żeby wam się wszystko udało! Czekam na obszerną relację! My planujemy za rok z naszą 4letnią Zuzią jechać do Limy i stamtąd dalej w Amerykę Południową. Mam nadzieję, że mała wytrzyma. Na razie przygotowujemy ja długimi, pieszymi wycieczkami w góry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zróbcie przegląd szczepień z Lekarzem od Podróżników ;-) a reszta pójdzie z górki. Dzieci są świetnymi kompanami w podróży i nie trzeba się o nich martwić na wyrost :) Oby Lima się udała!

      Usuń
  3. A czy zdradzicie z jak dużym wyprzedzeniem bukowaliście bilety i jakie linie lotnicze??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Alex, zdradzimy. Korzystamy z linii http://www.smartwings.com/en/, która lata z czeskiego lotniska w Pradze do Dubaju. Kupiliśmy bilety w lutym za 1000 PLN/osoba. Obecnie te same daty kosztują ok. 1500 PLN. Nadal to ok.700-800 PLN taniej niż Emirates z Warszawy. Dodatkowo czeskie Pendolino jeździ w okolicach 35 PLN/osoba/strona co i tak w ogólnym rozrachunku wychodzi taniej. Ogólnie trzeba szukać i troszkę pokombinować :-) ale da się dość tanio.

      Usuń
  4. A my w tym roku będziemy sylwestra spędzać w Dubaju! :) Aczkolwiek będziemy tylko tydzień i po Waszej relacji zastanawiam się czy ogarniemy wszystko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie zazdraszczam! Musicie się bardzo mocno skompresować, bo my po 12 dniach nie zrealizowaliśmy planu. Chcemy wrócić przynajmniej jeszcze na tydzień :-)

      Usuń
  5. P.Kasiu czy w jeden dzien dotrzemy z Dubaj do Abu Dhabi autobusem zeby zobaczyc Ferrari world I meczet i wieczorem wrocic do Dubaj? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Najlepiej wyjechać wcześnie rano, bo autobus jedzie do centrum. By poruszać się po Abu Dhabi trzeba kupić kartę miejską z naładowaniem - 20 Dhr. Opłaca się, bo podóż na wyspę kosztuje chyba 9 Dhr. Autobus z Dubaju do Abu Dhabi w jedną stronę jedzie około 1,5h. Na Yas z centrum jedzie się kolejne 45 minut. Tu macie wszystkie szczegóły http://podrozekasi.blogspot.com/2016/01/jak-poruszac-sie-po-dubaju-i-abu-dhabi.html#more

      Usuń
    2. Super dziekuje za odpowiedz 😀 Widzialam wlasnie,ze na Yas jeszcze pozniej kawalek drogi 😕 Syn chce koniecznie Ferrari World a Ja meczet 🙂 A wycieczki zorganizowane maja strasznie krotki program 😔 Pozdrawiam serdecznie mam nadzieje ze nasz urlop tez bedzie taki udany 😀

      Usuń