44europa

niedziela, 30 czerwca 2013

Twinpigs Żory

Dziś byliśmy całą rodzinką w Westernowym Parku Rozrywki Twinpigs w Żorach. Rewelacja! Byliśmy już w wielu parkach rozrywki, ale ten nas zauroczył mimo pogody. Niestety troszkę popadało. Dodam, że najfajniejsze jest to, że dzieci do 4 lat lub 110cm wzrostu nie płacą, a jak się już zakupi bilet to 95% atrakcji jest w jego cenie. Oczywiście znajdziemy kilka automatów na 2 i 5zł oraz strzelnica z nagrodami też jest płatna 10 lub 20zł. Pozostałe atrakcje w cenie, a jest w czym wybierać: kolejka górska, kino 5D, planetarium, ciekawe tematyczne pokazy, bawialnia, strzelanki. Byliśmy bardzo zmęczeni po 4h, ale nie chciało nam się wracać.
Dla zainteresowanych podrzucam link do stronki: http://www.twinpigs.eu/pl/.
Park mieści się tuż przy samej trasie na ul. Katowickiej w Żorach, ma świetny duży parking bezpłatny.

Zbijamy bańki na głównym placu.

sobota, 29 czerwca 2013

Aktywna sobota

Witajcie!

Chwile nic ciekawego się u nas nie działo. Pogoda raczej nie mobilizowała do aktywności. Ciągle lało i było szaro, a dodatkowo temperatura spadła do 12C. Straszne, ale prawdziwe :-)
Dziś odbijamy sobie od rana kilka dni siedzenia w domku. Zaczęłyśmy od wspólnego przygotowania śniadanka.

 
Asia jak widać smarowała kanapki masłem, ja szykowałam wędlinkę i kawkę/herbatkę, a mój mąż scielał po nas łózka. Nie ma to jak zgranie ekipy.

środa, 26 czerwca 2013

Podróże kulinarne

Dziś za oknem deszczyk siąpi, więc nie da się nawet przyjemnie spacerować. Postanowiłam przenieść się w czasie do chwil z dzieciństwa, kiedy zapach z kuchni przywoływał mnie do porządku :-) Moja mama piekła wspaniałe ciasta i ciasteczka. Gdziś ja staram się ją naśladować. Nie wiem jak mi to wychodzi, ale wszyscy znajomi i rodzina nie narzekają. Poza tym trzeba czasem osłodzić sobie życie.


1h 15 minut i ciasto oraz talerz kruchych ciasteczek gotowe. Dla leniwych zawsze będą ograniczenia czasowe, które jak najbardziej rozumiem. Tez nie codziennie mam wenę i nastrój do stania w kuchni. Jednak chciałam dziś po pracy choć na moment odejść od komputera czy TV.

wtorek, 25 czerwca 2013

Sosnowieckie Egzotarium

Wczoraj odpoczywałam po Pasjonatach i zasnęłam, gdy moja córa opowiadała mi bajki. Dziś musiałam się zrewanżować i zabrałam ją do sosnowieckiego Egzotarium. Zaskoczyło mnie to co ujrzałam. Wszystkie baseny i klatki ślicznie wypucowane, zwierzęta w ograniczonych ilościach by nie gniotły się wzajemnie - cudnie. Jeszcze rok temu  było mi żal tych stworzeń, ale widzę że ktoś się o nie nareszcie zatroszczył, a przynajmniej poprawił im byt. Wiem wiem, że zwierzęta w klatkach to nie szał, ale dzieciom w mieście nie da się inaczej pokazać jaszczurek czy węży.

Egzotarium mieści się na terenie parku im. Leona Kruczkowskiego, po wschodniej stronie ul. Kresowej. Ceny biletów po staremu 3zł dorosły, 2zl dziecko po 3 roku życia.


Mamy dwa "pomieszczenia" z żółwiami wodno-lądowymi. Teraz jest ich w sumie 10 sztuk. Są spokojnie i dzieci mogą je oglądać z bardzo bliska.

niedziela, 23 czerwca 2013

Pasjonaty dzień drugi

Super odjechany dzień z mnóstwem genialnych występów, pokazów i prezentacji!
Dziś starałyśmy się razem z moją Asia pozbierać kontakty, popstrykać wspólne zdjęcia, by ten jeden raz mógł jeszcze zaowocować w przyszłości, bo tak naprawdę mieszkamy w jednym rejonie.
Co robiłyśmy dziś ciekawego?

 
Obejrzałyśmy świetny pokaz jazdy na rolkach w wykonaniu Ireny, Patryka i Piotra. Miałyśmy także okazję porozmawiać o tym skąd wzieła się ta pasja, gdzie można ich znaleźć i oczywiście zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie. Mam nadzieje, że spotkamy się w parku na rolki, bo mamy jedną parę w domu i chętnie spróbujemy lub popatrzymy jeszcze troszkę.

sobota, 22 czerwca 2013

Pasjonaty dzień pierwszy

Dziś kilka słów o katowickich Pasjonatach czyli imprezie dla ludzi z pasją i tych, którzy poszukują swej pasji. Na początek tym razem kilka zdjęć, a dopiero kilka słów...

 
Tym razem do Spodka musiałam dotrzeć autobusem i choć wydaje się to zwykłą czynnością, na codzień osobie jeżdżącej autem sprawiło to dużą frajdę. Nawet przy sobocie komunikacja działa super, więc ledwo zdążyłam podejść na przystanek, a już byłam w stanie wsiąść do autobusu i ruszyć na dzisiejszą imprezę. W Spodku już czekał na mnie kolega Szymon z Burek Klassik Team, który zjawił się na miejscu wcześnie rano, by wjechać na płytę i już tam pozostać. 

piątek, 21 czerwca 2013

Tajemnice placu zabaw

Dzisiejsze popołudnie spędziliśmy brudząc się na placu zabaw. Uwierzcie wszyscy kochani rodzice, że brudne dziecko to szczęśliwe dziecko. Przypomnijmy sobie, jak nam samym dobrze było się czasem wybrudzić i ile wyrozumiałości mieli nasi rodzice.

 Moja córa jeszcze rok temu bała się karuzel i huśtawki, a dziś szaleje jakby miała sobie odbić minione lato. Ja chyba jestem bardziej przerażona, choć się nie przyznaje :-) ale taki nasz los rodzice, czasem będziemy musieli robić dobrą minę do złej gry...


środa, 19 czerwca 2013

Godzinny sosnowiecki spacer

Dziś po pracy byłam tak zmęczona, że padłam na drzemkę. Jednak po przebudzeniu stwierdziłam, że czas na spacer. Zabrałam Asię i podreptałyśmy do parku, gdzie znajduje się Pałac Schöna. Jest to przepiękna budowla, odnowiona, w której obecnie znajduje się muzeum oraz sala ślubów Urzędu Miasta. Za budynkiem pałacowym rozchodzi sie park z alejkami i górki, które uwielbiamy z moją Asią. Można się się po nich wspinać i zbiegać.
Nie chciałabym przynudzać o historii tego pałacu, ale zapraszam na stronkę, gdzie jest wszystko opisane - http://www.muzeum.org.pl/?p=p_37

Jedyna wada, że po 18-stej tną już komary, a ja o tym nie pomyślałam i nie spsikałyśmy się żadnym rewelacyjnym wynalazkiem. Można za to od czasu do czasu zobaczyć piękne rude wiewióry biegające po drzewach. Posłuchać jak ćwierkają ptaszki.


Test materaca zakończony!

Wynik pozytywny!
Po całej nocy pod ścianą przetestowałyśmy go ponownie rano i ku naszemu zdumieniu powietrza jest dość do tej pory, a mamy 20:28.
Myślę, że w podsumowaniu mogę polecić cudenko za 40zł bez grosza.
Dorzucam jeszcze poranną fotkę, bo moja córa nie odpuściła zabawy na materacu przed wyjściem do przedszkola.

wtorek, 18 czerwca 2013

Przygotowania c.d.

Jak obiecałam opisują ciąg dalszy zakupów...

Byłyśmy z córa w Decathlonie i nawet udały nam się zakupy, choć jestem zawiedziona, że nie udało nam się znależć 2-osobowej kołderki kopertowej, tylko pojedyńczą. Na szczęście ja mam świetny śpiwór kupiony za studenckich czasów, więc moja córa wybrała sobie czerwoną kopertówkę za fantastyczne 39,99zł. Ważne dla tych, którzy szykują zakupy, że taka kołderka jest na optymalną temperaturę 20C.

Przygotowania

Dziś poczyniliśmy pierwsze kroki przygotowań do spania pod namiotem. Co to znaczy? Kupiliśmy materac 2-osobowy za 40zł w Carreful (czy jak to się tam pisze ;-)) i jeszcze została podwójna kołderka w Decathlonie. Tylko jak się okazało nasz cudnie tani materacyk nie ma pompki, więc jeszcze trzeba będzie ją dokupić. Wieczorkiem wrzucę podsumowanie oraz fotkę, bo zamierzamy testować.  
Trzymam też kciuki, by utrafić w lipcu ładny weekend i rozbić namiot 300 km od domu na działce mojego dziadka. Będzie to wycieczka w znane tereny i nieznane wrażenia spania pod namiotem dla mojej córy. Dobrze, że latarki, śpiwory oraz namiot mamy już na stanie. Choćby było zimno, nic nas nie zatrzyma!

niedziela, 16 czerwca 2013

CARCCASSONE

W tej miejscowości mieści się jedyna w swoim rodzaju budowla, czyli największy w Europie średniowieczny kompleks urbanistyczny składający się z dwóch części:
- warownego górnego miasta
- dolnego miasta zwanego La Ville Basse
Fortykikacja trafiła na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

By obejrzeć całą fortyfikację 3h to za mało. Można tu chodzić i chodzić, oglądać, podziwiać i czasem dotykać. Ciekawostką są różne style budowli. Podobno każdy kolejny właścicel dobudowywał swój kawałek w obecnie panującym stylu. Tak powstała ciekawa kompozycja.


TULUZA / Toulousa

Miasto w którym mieszkałam 7 miesięcy i które próbowałam oswoić :-)

Przez Tuluzę przepływa rzeka Garonna. Można nad nią mile spędzać czas spacerując po chodnikach wokół i podziwiając piękno czerwonego miasta. Czerwonego? TAK Jeśli ktoś będzie miał okazję obejrzeć Tuluzę z lotu ptaka, przekona się, że patrzy na czerwone miasto. Większość dachów wyłożona jest czerwoną dachówką, co tworzy piękny i niezapomniany widok.

Są tu Miasteczko Kosmiczne - Cité de l'espace (http://www.cite-espace.com/#accueil) w którym znajdują się niezwykłe eksponaty: rakieta Arian, stacja kosmiczna Mir, planetarium, miniatura układu słonecznego czy multimedialne wystawy.


PIRENEJE

Część mojej Francuskiej przygody zwanej również Erasmus (http://www.erasmus.org.pl/).

Jeśli jesteś studentem polecam - zajrzyj, bo warto!

Pewnego dnia w ciepłej Tuluzie mimo zimy pojawili się nasi znajomi z północy tego państwa. Oczywiście też polacy, którzy wyruszyli na południe pozwiedzać. Wpakowali nas do auta i ruszyliśmy pokonać Pireneje... cudo.
Mimo zimy na południu nie ma śniegu, lecz w wysokich partiach gór było go mnóstwo. Poczuliśmy się jak w Polsce. Choć na chwilę, bo będąc ponad 5 miesięcy poza domem i przy czasie zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia zaczynaliśmy odrobinkę tęskić za domem. Rzucanie się śnieżkami i wygłupy na śniegu zrewanżowały odległość. Poza tym zapamiętane krajobrazy na zawsze utkwiły w pamięci. Takich chwil nikt mi nie odbierze i to właśnie dla nich warto podróżować.

Polska - SREBRNA GÓRA

Chciałam podrzucić wspaniały pomysł na spędzenie czasu z odrobinką adrenaliny i konkurencji.
Gdzie?
w Srebrnej Górze w Górach Sowich.

Ja znalazłam się tam w 2008 roku na Sylwestrze z Adrenaliną. Obecnie istnieje "Centrum Turystyki Niekonwencjonalnej" (http://www.srebrna.com/), które organizuje wiele fajnych imprez, gdzie:
- można podjeżdżać na linach z 30-metrowego mostu;
- można postrzelać z łuków;
- można zwiedzić Twierdzę Srebrna Góra;
- można postrzelać do tarczy z broni pneumatycznej;
- integrujemy się i poznajemy ciekawe osoby.

Czasy studenckie i tuż po...

Zanim poznałam mojego męża i stała się mamą, to udało mi się zobaczyć kilka ciekawych miejsc. Zagraniczne opisze w osobnych postach, tu opowiem o kilku miejscach w Polsce.


Wcieliłam się w rolę górnika kopalni odkrywkowej w Belchatowie. Dlaczego? Pewnie jedynym rozsądnym wytłumaczeniem jest, fakt odbycia studiów na krakowskim AGH oczywiście kierunku Mechanicznym.

sobota, 15 czerwca 2013

Kilka wspomnień z wycieczek po Polsce

Nie chciałabym Was zanudzić, ale raczej pokazać jak fajnie dzieci chłoną to co je otacza, jak w prosty sposób można razem spędzać czas i jak wiele dzieci zapamiętują z tych podróży małych i dużych. Czasem odjeżdżamy zaledwie 15 km od domu, by być razem i nie siedzieć przed telewizorem. Czasem wychodzimy do parku tuż za rogiem. Czasem wyjeżdżamy setki kilometrów by coś zobczyć. Najważniejsze to być razem i pokazywać świat. Każda mina... uśmiechnięta, kwaśna, wystraszona czy skrzywiona to nowe doznania dla naszych pociech, które kształtują tą małą osóbkę.

SKANDYNAWIA

Skandynawia czyli Norwegia i Szwecja moimi oczami...

Dzięki podróżom służbowym zobaczyłam zakątki Skandynawii i mimo, iż chciałabym dużo dużo więcej, cieszę się bardzo z tej namiastki. Niestety Skandynawia jest dość droga, choć loty do Oslo lub Sztokholmu można kupić za groszę w wielu promocjach tanich linii, więc reasumując mniej za podróż, więcej na miejscu i tak wychodzimy na swoje.
Oba odrobinę przeze mnie zwiedzone kraje są równie piękne. Mnóstwo tam zieleni, a tereny blisko morza przepiękne. Ważne, dla tych którzy myślą się tam wybrać, że w Szwecji można biwakować jedną dobą na łące czy polu, jeśli gospodarz wyrazi na to zgodę za darmo. Ludzie są tam bardzo mili, więc wakacje mogą być dość tanie. Nie wiem czy ten sam zwyczaj panuje w Norwegii, ale myślę, że łatwo to wyguglować.

CHORWAJCA

Dziś CHORWACJA
...kilka słów wspomnień dla osób, które zastanawiają się czy warto czy nie - WARTO!

Chorwacja jest przepięknym krajem, choć z roku na rok ciut droższym. Większość plaży z którymi się spotkałam była kamienista lub sztucznie wysypano pisek dla turystów. Mimo to plaże i widoki są przepiękne. Osobiście miałam okazję być na wyspie Murter, w rezerwacie przyrody Krka i popłynąć by zobaczyć Kornati. Wrażenia niezapomniane i cieszę się, że nie siedzieliśmy zbyt długo w jednym miejscu.
Na powyższym zdjęciu widać moją uchachaną minę po wejściu do wody poraz pierwszy na chorwackiej plaży. Widoki, kolor wody niezapomniane.

piątek, 14 czerwca 2013

MEKSYK

Spróbuję odkopać odrobinkę historii...

Jedna z podróży, która najbardziej utkwiła mi w pamięci i nie tylko ze względu na zmianę czasu, ale kolory, klimat i wszystkie zapamietane miejsca. To było wspaniałe przeżycie pojechać na inny kontynent i przechadzać się po starożytnych dróżkach w Teotihuacan.
Niesamowite kaktusy, wyższe ode mnie, które miałam okazję oglądać tylko w telewizji.
To tu po raz pierwszy zobaczyłam jak rośnie pieprz.