Iceland_manu

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Trzy historie pamiątek z podróży moich znajomych blogerów

Jedno hobby, a tyle jego odmian. Jakie to cudowne. Każdy z nas chce zatrzymać i zapamiętać jak najlepiej chwilę spędzone w podróży. To dlatego kupujemy drobiazgi i pocztówki, robimy tysiące zdjęć i zachowujemy mapy bądź bilety. Jednak dla każdego z nas inna rzecz ma największą wartość i obdarzamy ją sentymentem. To ona przypomina nam chwilę radości i przywraca wspomnienia.
Jak myślicie, co to jest?
Przeczytajcie sami co z podróży przywożą znani mi blogerzy.

Kuba z bloga  http://plecakwspomnien.eu/

"Z natury jestem minimalistą i nigdy nie kupuję pamiątek z podróży. Nie lubię mieć dużo drobiazgów, które walają mi się po domu. Czasem jednak zdarzy się, że dostanę coś od spotkanych po drodze osób, albo znajdę coś, z czym wyjątkowo ciężko mi się pożegnać. Na takie pamiątki mam specjalne pudełko.



Jedną z najlepszych "pamiątek" jest korkociąg znaleziony w Hiszpanii. Jest dla mnie cenny, ze względu na historię, która się z nim wiąże: idąc przez jeden z regionów tego pięknego kraju, planowaliśmy napić się lokalnego trunku - Sidry. Niestety była korkowana, a my nie mieliśmy korkociągu. Ostatniego wieczora, kupiliśmy jednak jedną butelkę z nadzieją, że jakoś uda nam się ją otworzyć. Pięć minut po wyjściu ze sklepu, na poboczu znaleźliśmy korkociąg.

Często kupuję również gifty dla rodziny, przyjaciół, ale wyłącznie takie, które nie będą się potem kurzyć na półce. Najlepszymi pamiątkami są więc, według mnie, produkty spożywcze - przyprawy, herbata, kawa, lokalne piwo i tym podobne, "znikające" rzeczy."


Natalia z bloga  http://marchevka.blogspot.com/

"Moje pamiątki z podróży są dość... typowe, jednocześnie jednak różnorodne. Do pewnego czasu zbierałam tylko i wyłącznie pocztówki, ale wskutek rozwoju wielu znajomości z różnych zakątków świata, przestałam je kupować, bo często otrzymuję przesyłki od znajomych. Poza tym moja kolekcja sięga już 700 egzemplarzy, przez co powoli zaczyna mi brakować miejsca na segregatory.
Obecnie miejscem przechowywania skarbów jest mały kuferek oraz tablica korkowa, a nawet dwie.
Na jednej przypinam piny oraz przypinki lub nieliczne zdjęcia, na których jestem. Na drugiej tablicy wisi wojskowa mapa Polski, na której pinezkami zaznaczone są miejsca, w których byłam od początku prowadzenia Marchevki, czyli od lipca 2013 roku. W tajemnicy dodam, że każdy kolor ma swoje znaczenie i np. niebieski oznacza miejsca z cyklu Polska na 100%, a pinezki białe to wycieczki bez żadnych zdjęć :)

 
Rok 2009 - ok 350 pocztówek oraz Marchevkowa mapa

A na zakończenie tegoroczny projekt, czyli kalendarz wycieczkowy. Uwielbiam wszelkiej maści bilety - czy to na pociąg, czy tramwaj, a nawet wstępu do różnych przybytków. Zawsze miałam problem z ich uporządkowaniem. Ponadto jestem ogromną miłośniczką wszelkiego rodzaju statystyk, więc teraz na bieżąco zliczam ilość przejechanych kilometrów - oddzielnie dla każdego środka transportu. Aby to uporządkować - wklejam bilety do kalendarza, a także dopisuję dystans przejechany np. samochodem bądź autobusem :)


Nie jestem też kolekcjonerką jednego tylko przedmiotu w różnych odmianach. Jedynym stałym elementem są bilety i statystyki. Bez tego nie mogę żyć, cała reszta zmienną jest. Jednak bez względu na to, czy przywiozę papierek po cukierku ze Śląska, czy też pocztówkę z Kaszub - każda ta rzecz będzie mi przypominać odwiedzone miejsca oraz spotkanych na szlaku ludzi. I to jest w tym wszystkim najfajniejsze :)"
Beata z bloga  Tam jedziemy

"Nie przywożę z podróży praktycznie żadnych pamiątek. Nie kupuję magnesów ani pocztówek. Nie robię też prezentów dla całej familii. To co zawsze przyciąga moją uwagę to wszelkiego rodzaju, ulotki, gazetki promocyjne regionów, mapy czy przewodniki. Lubię oglądać i planować co zobaczę. Ulotki zawsze wracają ze mną do domu. Bo jak nie zdążę wszystkiego zobaczyć to wiem, że kolejnym razem wrócę w te miejsca. Czekają w segregatorze na kolejną podróż."

14 komentarzy:

  1. Ja wiadomo kupuje naparstki z podrozy, ale jak Natalia przywoze rowniez pocztowki i bilety, a rowniez podobnie do Beaty mam slabosc do wszelkiego rodzaju ulotek :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi ulotkami i mapkami to też tak mam :-)

      Usuń
  2. Pocztówki też kiedyś zbierałam jako nastolatka. Mam jeszcze gdzieś cały karton schowany :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ulotki też przywożę, ale muszę się bardzo pilnować, żeby nie zwozić tego tonami, bo gdzie to później trzymać? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. kiedyś pasjami pocztówki.
    Teraz hm.W zasadzie nic, bo zdjęcia cyfrowe tak ulotne .A jakoś nie mogę się zebrać by chociaż ułamek z nich wydrukować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja się zmobilizowałam i raz w roku drukuję fotoksiążkę. Jak kiedyś padnie mi komputer, to zostaną fotoksiążki i zdjęcia na blogu :)

      Usuń
  5. Ja podobnie - kiedyś pocztówki, rzadziej magnesy. A teraz ulotki, mapki i tym podobne:)

    OdpowiedzUsuń
  6. My również zbieramy pocztówki i magnesiki. Tylko niestety nie na każdym wyjeździe o tym pamiętamy. A oprócz tego także bardzo popularne ulotki, mapki i wszelkie bilety. Tylko, że tego jest masa, więc w tamtym roku musiałam powyrzucać trochę, bo już się w pudełku nie mieściło. :) Myślałam, że jako jedyna przywożę takie rzeczy z podróży (ulotki itp).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie, każdy z nas lubi gadżety z podróży ;-)

      Usuń
  7. Też zbieram bilety ze wszystkich możliwych wypraw, metro, muzea, pociągi itp..
    Fajna pamiątka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ulotki też zawsze przywożę, lubię je potem poczytać już w domu, na spokojnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Aga, masz rację. Ja mam zawsze problem doczytać do końca na miejscu opis, który mnie zaciekawił, bo Asia ciągnie dalej, więc ulotki pomagają poszerzyć niepełną wiedzę.

      Usuń
  9. Też zbieram bilety PKP:)

    OdpowiedzUsuń