manu_wchod

poniedziałek, 28 maja 2018

Tallinn w deszczu

Tallinn - stolica Estonii.
Przywitał nas 11 stopniami na plusie oraz przelotnym deszczem. Mimo to, bardzo nam się spodobał. Jest klimatyczny, piękny i posiada bogatą historię. Spędziłyśmy tu 2,5 dnia i jak zawsze to za mało, by znudzić się danym miejscem. Chętnie byśmy wróciły, by krążyć uliczkami Starego Miasta wśród murów miejskich i czerwonych wieżyczek.

Jednak zacznijmy od poczatku...

Dotarłyśmy do Tallinna jedną z popularnych sieci autokarowych. Po 19h z przerwą 5h w Wilnie chciałyśmy wreszcie rozprostować nogi.
Tym bardziej, że ostatnie 1,5h jazdy było przerażające. Nasz kierowca przysypiał i co chwilę słychać było jak wjeżdża na białe linie, które powodują że autobus drży i hałasuje.
Byłam przerażona, gdy w tym samym czasie Asia słodko spała.
Jak wysiadłam z autokaru głośno odetchnęłam ze spokojem. Było około 9:00. Do hostelu mogłyśmy zameldować się dopiero o 14:00, więc ruszyłyśmy na miasto.

Kierowałyśmy się na basztę, w której znajduje się muzeum - Kiek in de Kök.
Po drodzę minełyśmy operę oraz teatr, a także spotkałyśmy Kominiarza. Asia nieco osłoniła go parasolem, bo padało i padało i przestać nie chciało.


By dotrzeć do baszty, przechodzimy przez Plac Wolności.
Niestety jest szaro i smutno, więc zdjęcia nie oddają piąkna tego miejsca. Schodkami w górę kierujemy sie do muzeum Kiek in de Kök.


Zwiedzić to miejsce można na dwa sposoby.
1. Zwiedzanie indywidualne baszty czyli historia Tallinna w pigułce na zdjęciach i makietach.
2. Zwiedzanie podziemi z filmem o historii Tallinna, a następnie przewodnikiem, który odpowie na wszystkie pytania.
Oczywiście opcje się nie wykluczają, więc my skorzystałyśmy z obu.


Indywidualne chodzenie po salach muzealnych ma swoje zalety. Można powoli, cierpliwie cieszyć się poszczególnymi eksponatami. Jednak nigdy nie dowiemy sie tyle z tablic, co od przewodnika.


Dlatego w podziemiach nadrabiamy historię, by zrozumieć więcej o dziś otaczającym nas Tallinnie. Chodzimy ciekawymi korytarzami Dolnego Miasta, by na koniec wyjść z podziemi przy Placu Wolności.



Ponownie wracamy do baszty. Kończymy zwiedzanie indywidualne sal i cieszymy się pięknymi widokami na okolicę.


Już z baszty wypatrujemy drogę w kierunku Soboru św. Aleksandra Newskiego
Muszę przyznać, że ta prawosławna katedra robi wrażenie. Połączenie brązu i bieli, zdobienia i kopuły. Nie wiem dlaczego, ale cerkwie nas wizualnie przyciągają.


W tym dniu już pasujemy. Idziemy do hostelu. Meldujemy się. Bierzemy kąpiel po 2 dobach w drodze i padamy spać. Wieczorem siedzimy w hostelowej kuchni i jak zawsze nawiązujemy nowe znajomości.

Kolejnego dnia ruszany na kilka godzin do Helsinek.
Po powrocie robimy sobie spacer wokół Murów Miejskich.  Niestety okazuje się, że w sezonie zimowym nie można się na nie wdrapać. Zapewne są zbyt śliskie i grozi to wypadkiem.
Stare Miasto dzięki temu szaremu kamieniowi i czerwonym wieżyczkom wygląda bajecznie. Po spacerze wracamy do naszego ciepłego i suchego pokoju.



W ostatni dzień odnajdujemy Viru Gate i kupujemy pamiątki dla nas oraz znajomych i rodziny. Na starym mieście jest dziesiątki sklepików i straganów z pamiątkami, więc nie ma z tym większego problemu.

  
Tallinn jest bardzo zadbanym miastem. Większość osób świetnie mówi po angielsku. Miałyśmy wrażenie, że Tallinn jest taki trochę Skandynawski. Nie przypomnia w żaden sposób Europy Wschodniej, z którą sie kojarzy. 
Za hostel, pokój dwuosobowy z toaletą na korytarzu, średnio wychodzi 25-30 euro za dobę. Mimo waluty - euro, pozostałe ceny są zbliżone do naszych. Po Tallinnie bez problemu można chodzić piechotą. Z dworca autobusowego do Starego Miasta jest jakieś 35 minut dreptania, ale kolejne atrakcje są już bardzo blisko siebie. Dla chącego, nic trudnego ;-)

4 komentarze:

  1. Kasiu co jak co, ale kondycję Asi to ja podziwiam. Czy ona nigdy w podróży nie marudzi? Pytam, bo moje dzieci kochają podróżowac, ale nie ukrywam,że zdarza im się marudzić :(.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Blog pełen pozytywnej energii i koloru. Taka ilość czytelników tylko to potwierdza. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń