44europa

niedziela, 11 sierpnia 2013

Belianska Jaskyna

Sobota, pochmurno i troszkę kropi, ale co tam. Nie będziemy siedzieć w domu skoro przejechaliśmy już około 170km. Zbieramy manatki i ruszamy tuż za polska granicę. Mijamy Łysą Polanę i dalej trasą 67 jedziemy zwiedzać cudownie piękną jaskinie Słowacką - Jaskinie Beliańską (po słowacku Belianska Jaskyna). Nie da się jej przegapić, bo droga prosta, a oznakowania bardzo dobre. Udaje się nam zaparkować gratis parę metrów poniżej jaskiniowych parkingów (tam ceny około 3,5 Euro). Na dole są kantory, więc nie ma problemu z wymianą zlotówek. U góry można już płacić tylko w gotówce i tylko w euro.

Pamiątkowe zdjęcie na granicy - pierwsza wizyta Asi w innym kraju właśnie się rozpoczyna


Wejście do jaskini mieści się na wysokości 890 metrów n.p.m. i aby tam dotrzeć czeka nas nielada wyzwanie pokonania stromego podejścia (około 120 metrów różnicy wysokości). Jednak po około 25-30 minutach naszym oczom ukazuje się pięknie przygotowy plac z ławeczkami (nareszcie odoczynek) i kasa biletowa.
  
Cena biletu dla dorosłego - 7 Euro, dziecko - 3,5 euro oraz 10 euro za fotografowanie. Nalepkę pozwalającą robić zdjęcia należy nakleić w widocznym miejscu (na kurtce lub aparacie).  

Drobna rada: wejścia są od godziny 9:00 do 16:00 co godzina. Rano o 9:00 nie było żywej duszy, ale po wyjściu z jaskini (trasa około 70 minut) zastała nas kolejka parudziesięciu osób. Polecamy zatem poranki, te wczesne lub uzbrojenie się w cierpliwość do kasy i później do wejścia na zwiedzanie.

Zabierzcie polary i kurtki, bo temperatura wewnątrz jest stała i wynosi 5-6 stopni Celcjusza.


Dalej nie będę już męczyć tekstem, ale polecam zdjęcia...












Cudowna jaskinia tak niedaleko nas. Jeśli będziecie w Zakopanem, Bukowinie czy Białce lub okolicach gorąco zachęcam do wyprawy za granicę. Na mnie zrobiła ogromne wrażenie. Nie miałam okazji być jeszcze w tak dużej jaskini.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz