manu_wchod

poniedziałek, 19 lutego 2018

Lotniskowa odprawa w Izraelu (Ovda)


Przed wylotem do Izraela widziałam wiele pytań dotyczących odprawy po przylocie:
"Czy z pieczątka z Iranu da się wjechać do Izraela?"
"Czy z pieczątką z Dubaju wpuszczą mnie do Izraela?" itd. itp.

Ogólnie obawy dotyczyły otrzymania wizy wjazdowej do Izraela w przypadku wcześniejszego pobytu w jakimkolwiek z krajów arabskich ze szczególnym naciskiem na Iran.

Byłam w krajach arabskich przed wylotem do Izraela i przyznając szczerze przed otrzymaniem wizy wjazdowej otrzymałam od Pani w okienku 3 podstawowe pytania:
1. W jakim celu przyjechałam do Izraela i co zamierzam zobaczyć?
2. Gdzie zamierzam nocować?
3. Jak będę się przemieszczać po kraju?
Po udzieleniu odpowiedzi otrzymałam paszport z wizą i ruszyłam dalej.

Cyrk zaczął się później...

Spędziłam fantastyczne 6 dni w Izraelu i 5 w Jordanii. Właśnie - w Jordanii. Dopiero na lotnisku chcąc wracać do domu, poczułam jak te kraje się nienawidzą.

Muszę przyznać, że tak dobrze się bawiłam, że nie pomyślałam iż henna na dłoni mojej córki i moje imię napisane po arabsku na dłoni rozpoczną serię pytań i kontroli dodatkowych. Do tego naiwnie jak z każdej podróży targałam woreczek czerwonego piasku z pustyni. I te pieczątki w paszporcie...

No to zaczynamy...
Ustawiłam się w kolejce. Chwilkę później poproszono nas do stanowiska kontrolnego. Tu zaczęła się seria pytań: co robiłyśmy, gdzie byłyśmy, kogo poznałyśmy, czy nawiązałyśmy nowe znajomości, ile mamy bagażu, czy bagaż był w jakiejkolwiek przechowalni, czy ktoś dotykał nasz bagaż, czy same pakowałyśmy nasze plecaki, czy mamy ze sobą broń, czy mamy w bagażu coś ostrego np nóż, kto nas malował henną, czy wiemy co mamy napisane....
i tak dalej i tak dalej.

A to dopiero krok numer 1.
Po super serii pytań poszłyśmy prześwietlać plecaki. Ups... i tu też poszło coś nie tak. Dostałyśmy kropeczki i ustawiono nas do kontroli osobistej.
Położyłyśmy plecak na blat, a Pan Strażnik rozpoczął przeszukiwania i przerzucanie wszystkiego co się da. Poprosiłam jedynie by nie połamał nam pamiątek z Jerozolimy, bo córka ma w tym roku Komunię i chciałybyśmy dowieźć je całe i zdrowe.
Tuż obok inny Strażnik przeszukiwał chłopaka, który też leciał do Katowic. Sprawdził mu ręce czujnikami, później tenisówki i niestety zabrał na osobistą.

Idziemy dalej...
Kolejna kontrola bagażu i prześwietlanie go. Tym razem obyło się bez rozpakowywania.

Podsumowując, jeśli jedziesz do Izraela, to nie wiesz co cię czeka. Pewne jest tylko jedno, że nie ma wyjątków. W tych samych kolejkach stały z nami rodziny lub ich części czy przypadkowa osoba z grupy.
Największym szokiem było zatrzymanie do kontroli bagażu rodziców (mamy i taty) dwójki niedużych dzieci, które zostały puszczone przez Strażnika samopas na halę lotniskową. Dzieci te miały może 3-5 lat. Masakra i totalny brak odpowiedzialności. Mogły się zgubić, rozpłakać, albo wyrządzić sobie krzywdę.

Wrażenia. Izrael jest ciekawy, różnorodny, piękno w nim wartych zobaczenia miejsc, ale jadąc tam miej tonę cierpliwości i nerwy ze stali.

Powodzenia!

15 komentarzy:

  1. Byłem w Izraelu i Jordanii na przełomie roku i mam zupełnie inne spostrzeżeniu z granic.
    Żadnych komplikacji i problemów, trochę nieraz długo ale to raczej z powodu takiego charakteru pracy.
    Tutaj zapraszam na moją relację http://bylismytam.pl/granica-izraelko-jordanska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś granicę Izael - Jordania - Izrael przeszłysmy bez większych problemów. Oczywiście były pytania i przeszukiwanie bagażu. Nie pozostawiło to jednak żadnego wrażenia na mnie. Sceny przed wylotem z Ovdy dużo mocniej uderzyły we mnie. Może dlatego, że moja córa mocno to przeżyła... może nie była przygotowana... Tak czy inaczej post nie ma odstraszać lecz pozwolić przygotować się na takie postępowanie i przejść go z dużą dawką cierpliwośći. Izrael bardzo mi się spodobał i sama odprawa nie zniszczyła tego wrażenia.

      Usuń
    2. Czy jest jakiś blog pod którym się ostatnio nie reklamujecie? :D

      Usuń
    3. Było nas w sumie 9 osób, ale przy wyjeździe grupa się rozproszyła, tak że ja przechodziłem z żoną. Ten oficer pierwszego kontaktu (była to kobieta) określa dalszy ciąg poprzez nadanie numeru... gdzieś w sieci jest to opisane... numer (chyba pierwsze cyfry)określa stopień zagrożenie i szczegółowość kontroli. Chyba wyglądaliśmy wyjątkowo nieszkodliwie bo wręcz nas olewali... i tylko było pokazywanie by iść dalej... tak że trwało to chwilę. Reszta ekipy różnie... do dwóch godzin kontroli.
      Wcześniej jak byliśmy w Jerozolimie to też różnie... żona bez problemu... ja do prześwietlenia plecaka i pytanie czy to muł z M. Martwego co potwierdziłem... dalej spoko. Jedna z koleżanek niestety na kontrolę osobistą...

      Usuń
    4. Tak, również zauważyłam że to loteria. Nie mam pojęcia jak dobierają te numery, bo gdzieś też o nich czytałam. Mimo wszystko jak ktoś leci po raz pierwszy, może być zaskoczony.

      Usuń
  2. mam podobne doświadczenia, jak blogerka :)trochę przesadzają i ich przesada nie ma za wiele wspólnego ze względami bezpieczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rozumiem ich obawy, lecz nie bardzo wiem jak takie sytuacje na lotnisku mają poprawić ich wizerunek na świecie. Przyciągają nas reklamami, zapraszają do siebie, opłacają podatki by bilety lotnicze kosztowały grosze. Oczywiście kraj jest piękny. Ludzie różni, jak wszędzie. Jednak takie, bardzo chwilami nachalne odpytywanie i przeszukiwanie, może nie jednego odstraszyć. Warto się na to najzwyczajniej przygotować.

      Usuń
  3. A ja bylam zbulwersowana w Modlinie, ze mojemu synowi aparat sluchowy kazali zdjac. Na zadnym lonisku w UK nie mielismy tego typu doswiadczen...

    OdpowiedzUsuń
  4. Kto by pomyślał, że tak to wygląda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko kraj ma wiele do zaoferowania. Trzeba się przygotować na taki proces i przetrwać.

      Usuń
  5. To jest nie do pomyślenia, że to tak wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wydaje mi się,żeby to była.loteria. Już w Katowicach z.calej naszej grupy do kontroli szczegółowej zostałam wywołana tylko ja i potem było podobnie. Przy wyjeździe z Izraela byłam dokładnie przepytywana,m.in. na temat.mojej rodziny, np.dziadkow oraz wymowy I znaczenia mojego nazwiska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zaskoczona, że pytali Cię o znaczenie nazwiska. Przecież nikt z nas nie wybiera nazwiska, a dziedziczy. Może szukali w Tobie sprzymierzeńca lub przeciwnika.
      Tak czy inaczej temat odprawy wprowadza wiele kontrowersji.
      Pozdrawiamy,
      Kasia i Asia

      Usuń