Iceland_manu

poniedziałek, 16 października 2017

Zwiedzamy Reykiavik w 48 godzin


The Sun Voyager

Dziś zapraszamy Was do Reykiaviku, który niestety ugościł nas deszczem na zmianę z dużym zachmurzeniem. Na przekór pogodzie i tak zwiedzałyśmy, a w przerwach grzałyśmy się i suszyłyśmy w hostelu. Na pierwszy rzut wybrałyśmy się na spacer po nabrzeżu w kierunku Harpy i Starego Portu. Przy ładnej pogodzie musi tu być pięknie. Niestety nam szarość nieba zlewała się z szarymi kamieniami ułożonymi wzdłuż ścieżki spacerowej i lekką mgiełką w powietrzu.
Po drodze mijamy The Sun Voyager, czyli rzeźbę wzorującą się na szkielecie wieloryba. Robimy tu kilka zdjęć. Niestety nie tak pięknych jak w większości przewodników po Islandii.

Kilka minut później docieramy do Harpy. Jest to Centrum konferencyjno - kongresowe, a na dole kryje również stoiska z pamiątkami. Harpa zrobiona jest ze szkła, by z daleka przypominać błyszczący lód. Gdy staniemy pod nią i spojrzymy w górę, ujrzymy sześciokąty. Jest to niezwykła konstrukcja.

Harpa

Pod Harpą wielu turystów układa swoje trolowe kamienie. My też ułożyłyśmy. Trochę na pamiątkę, a trochę dla dobrej zabawy i z nadzieją, że kiedyś tu jeszcze wrócimy.


Kilka chwil później tak się rozpadało, że wróciłyśmy do hostelu.
Na drugi dzień ponownie podjęłyśmy wyzwanie zobaczenia miasta. Tym razem naszym celem było wzgórze oraz kościół luterański zwany Hallgrímskirkja. Nazwa pochodzi od nazwiska Islandzkiego poety i jednocześnie duchownego luterańskiego. Ja biała, niezwykła konstrukcja architektoniczna jest chyba znana wszystkim, który kiedykolwiek w google wpisali słowo "Reykiawik".



Wewnątrz też wygląda okazale. Najbardziej niesamowite są chyba organy, które wiszą tuż nad naszą głową po wejściu do świątyni. Wejście do środka jest bezpłatne. Płacimy jedynie za wjazd windą na taras widokowy znajdujący się na szczycie kościoła.

Kolejny punkt programu to Perlan. Pisałam o nim już tutaj. Poza niesamowitą konstrukcją składającą się z sześciu wielkich zbiorników z główną kopułą, jest tu jedyna i niepowtarzalna sztuczna jaskinia lodowa, którą trzeba zoczyć. Kiedyś w tych zbiornikach przechowywano gorącą wodę pochodzącą ze źródeł termalnych, a dziś zwieziono tu kawałek lodowca, by pokazywać turystą.
U góry znajduje się taras widokowy z którego można podziwiać miasto i lotnisko, a także kafejka. Kafejka uratowała nas, bo przemoknięte napiłyśmy się herbaty i zjadłyśmy trochę cukru. w między czasie przeschłyśmy i mogłyśmy obejrzeć jaskinię, w której jest -10 stopni Celsjusza.



Poza tym chodząc uliczkami miasta wszędzie spotykałyśmy przepiękne murale. Mamy kilka niepowtarzalnych zdjęć tych malowideł ściennych i chyba o nich opowiemy innym razem, bo warte są nieco więcej uwagi.



Jeśli chcielibyście zobaczyć te punkty podczas Waszej wycieczki, to podrzucam gotową mapkę.
Ja mieszkałam w Galaxy Pod Hostel. To całkiem ciekawy i dobrze wyposażony hostel z kapsułami.
Może ten namiar również Wam się przyda.Nocleg z wyprzedzeniem kosztował około 120zł/doba + Asia bezpłatnie.


11 komentarzy:

  1. Świetny blog. Bardzo lubię przeglądać blogi tego typu. Jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Taki komentarz daje kopa do dalszej pracy :-)

      Usuń
  2. Mnie to się tak marzy Islandia, że codziennie odpalam zdjęcia w necie i knuję;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fotografias fantásticas e aquela primeira escultura é belíssima.
    Um abraço e boa semana.

    Andarilhar
    Dedais de Francisco e Idalisa
    O prazer dos livros

    OdpowiedzUsuń
  4. Taka wycieczka to moje marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dojdzie do planu i realizacji, to chętnie odpowiem na wszelkie pytania i podpowiem co wiem ;-)

      Usuń
  5. Wygląda naprawdę imponująco, zawsze chciałem wybrać się na Islandię ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A my Reykjawik zupełnie sobie podarowaliśmy :) Najpierw planowaliśmy zostać tam na jedną noc, potem na jedno popołudnie a w końcu zrezygnowaliśmy całkiem. Szkoda nam było siedzieć w mieście a dodatkowo zniechęcił mnie widok przedmiesci, które mijaliśmy po drodze z lotniska. Ale przy kolejnej wizycie jednak chyba do stolicy wpadniemy, chociażby, żeby zobaczyć te piękne murale, o których wspominasz :) Uwielbiam street-art więc czekam z niecierpliwością na Twój muralowy wpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję się zebrać i najpóźniej w listopadzie wrzucić kadry reykiavikowych murali, a piękne są i urzekły mnie bardzo.

      Usuń