Iceland_manu

czwartek, 25 sierpnia 2016

Po co babo jeździsz sama?

Myślałam o tym poście przez chwilkę, bo słowa które przychodzą mi na myśl, to jak wsadzenie kija w mrowisko. Mam wrażenie, że czasem ludzie z którymi rozmawiam nie rozumieją pojęcia zaufanie. To że nie siedzę przywiązana dwu metrowym sznurkiem do nogi szafki w kuchni nie znaczy, że moja rodzina nie jest dla mnie najważniejsza. Jednak by się realizować, mieć zapał sprzątać, prać i gotować muszę czasami uciec na chwilkę i robić coś co mam zupełnie sama dla siebie. Tym czymś są dla mnie podróże.
Mój mąż ma inne hobby i nie zawsze chce ze mną (a najczęściej z nami = ja + Asia) jechać gdzieś, przesiadać się, zwiedzać, poznawać ludzi, próbować nowych rzeczy itp.
Dlaczego zatem ja miałabym nie robić czegoś co kocham?
Człowiek musi się spełniać, a człowiek bez realizacji marzeń jest sfrustrowany i nieciekawy.
Człowiek zamknięty pod kluczem z zazdrości wypalił by się błyskawicznie. Przynajmniej ja bym się wypaliła.
Dzięki temu, że mam takiego kochanego męża jestem szczęśliwa. Mogę spełniać marzenia i wracać stęskniona. Opowiadać, pokazywać zdjęcia, cieszyć się tym co widziałam i co robiłam.
Nie czuje się jak kanarek w klatce.
Najpiękniejsze jest to, że Asia wchłonęła moje podróże i z roku na rok dzielnie pokonuje ze mną każdy kilometr. Widać, że to ją nie męczy, nie nudzi, że sprawia przyjemność.
Z tego miejsca pozdrawiam sfrustrowanych!
Ja już szykuje palcem po mapie kolejne wojaże rodzinne i samotne.
Nie poddawajcie się, bo każde marzenia trzeba konsekwentnie realizować, ale tylko przy boku osoby którą się kocha z wzajemnością i której się ufa z wzajemnością.
Powodzenia!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz