Iceland_manu

poniedziałek, 24 lutego 2014

Atrybut Herkulesa i kilka zamków czyli wizyta w Ojcowskim Parku Narodowym

Niedzielny poranek przywitał na słoneczkiem wkradającym się do sypialni. Wybiła 7:20 i sen już odszedł w niepamięć. Nawet Asia już przydreptała do naszego gniazdka, więc pora była ruszyć pośladki i zrobić śniadanko. Około 9:30 byliśmy już gotowi do drogi, kierunek Pieskowa Skała, a potem okaże się ile będziemy mieć siły i jak wysoko poszybuje temperatura za oknem. Z domu do pierwszego celu mamy około 55 km, więc w godzinkę uwijamy się i lądujemy na parkingu. Oczywiście szybciej niż wiatr przybiega Pan w zielonej kamizelce i kasuje nas 7 zł. Czyli pierwsze koty za płoty :-)
Po kamiennych schodkach wdrapujemy się na Zamek, który dzielnie służył w obronie drogi handlowej z Krakowa na Śląsk. Naszym oczom ukazuje się piękna brama wejściowa...

Oczywiście przekraczamy ją niewiele myśląc i wchodzimy na dziedziniec. Jest dopiero po 10-tej, więc ludzi można policzyć na palcach jednej ręki. Wchodzimy dalej. Mijamy kolejną bramę na główny dziedziniec. W bramie wisi pamiątkowa tablica, mówiąca o wizycie w tutejszym miejscu Józefa Piłsudskiego.

Kroczymy dalej po schodkach na pierwsze i drugie piętro.

Czytamy na drzwiach do muzeum na I piętrze, że kolejne zwiedzanie rozpoczyna się o godzinie 11:00. Podejmujemy decyzję, że poczekamy, ponieważ szkoda przegapić okazji na wejście do środka. Jesteśmy tu co prawda raz na rok, ale do tej pory spacerowaliśmy raczej po szlakach niż po wnętrzu zamku.
O 11:00 przekraczamy próg i Pani na powitanie kasuje nas po 11zł za dorosłego, Asia gratis. Szkoda jedynie, że dostajemy skrawek paragonu, a nie jakiś fajny bilet lub przynajmniej pieczątkę pamiątkową. Dla mnie to takie troszkę zdzierstwo. Dlaczego? już tłumaczę w kolejnych słowach.
Ach, zapomniałam dodać, że Pani prosi nas o ubranie nakładek na buty i wręcza zalaminowane kartki papieru opisujące po kolei eksponaty. Porażka, za takie pieniądze można by się pokusić o coś więcej. Zamiast tych kartek, można przecież przygotować opisy obok eksponatu lub wręczyć ciekawszą ulotkę, którą można by zabrać ze sobą.
OK, zapłaciliśmy idziemy. Sale poukładane są stylami w dziejach sztuki europejskiej. Zaczynamy od średniowiecza... i tu dominują dzieła sakralne. Czuję się jak w kościele, więc mijam to raczej szybko.

Później kroczymy przez salę z ekspozycjami z VI, VII i początku VIII wieku.
Ciekawej zaczyna się robić około VII wieku, gdzie można podziwiać niezwykłe kłódki, naczynia i ...

...w ostatniej sali nie sama ekspozycja, ale sufit w sali robi na nas największe wrażenie. Każdy kwadracik przedstawia inną scenę z życia rycerzy i zamku. Piękne i niesamowite.

Na tym kończy się ekspozycja na piętrze I. Wychodzimy na dziedziniec i schodami kierujemy się do kolejnej sali na II piętrze. Tu znajduje się ekspozycja opisująca Historię Pieskowej Skały.
Witają nas piękne makiety i plansze, stare pierścienie, spinki, pieczęcie, meble, rzeźby, obrazy, itp.



W tych pomieszczeniach nie ma czasu na nudę. Bardzo podoba nam się również podest pod oknem i wspaniały widok na Maczugę Herkulesa. Asia nie mogła się stamtąd oderwać. 

 Po dojściu do końca, ściągamy kapcioszko - nakładki, odkładamy w nieregularną kupkę zalaminowane kartki i wychodzimy. Jednogłośnie stwierdzamy, że widzieliśmy ciekawsze ekspozycję i gdyby nie II piętro, to były by stracone pieniądze. Pewnie są tacy, którzy się z nami nie zgodzą, ale proszę pamiętajcie, że każdy ma prawo do swego zdania.
Wychodzimy z Zamku i parę metrów przed nami odbijamy szlakiem pod Maczugę Herkulesa. Tam jak zawsze pstrykamy kilka fotek, by Asia utrwalała miejsca które zwiedza.

Wracając do samochodu obchodzimy zamek dołem i patrzymy z którego okna mieliśmy okazję wyglądać. Nie mamy do końca pojęcia, ale widok Zamku z zewnątrz jest wspaniały.
Dzień jeszcze wczesny, słonko fajnie grzeje... decydujemy się na kolejny punkt podróży. Jedziemy kilka kilometrów dalej do Ojcowa. Znów parking i oczywiście 10 zł nie nasze. Nie ma gdzie zaparkować przy drodze w bezpiecznym miejscu, więc wyjścia nie mamy żadnego.
Już z dołu widzimy piękne mury Ojcowskiego Zamku.

Zatrzymujemy się przy tablicy informacyjnej, mówiącej kilka słów o samy zamku jak i o szlaku Orlich Gniazd. Niestety kilka osób wracających spod bramy informuje nas, że zamek zamknięty. Szkoda, ale mimo wszystko idziemy pod bramę.

Strasznie żałujemy, że na tym nasza podróż się kończy. Sama brama robi niezapomniane wrażenie i mamy niedosyt po tej wizycie. Zapewne kiedyś wrócimy, ale data jest tak nieprzewidywalna jak fakt przyjścia wiosny w lutym :-)
Głodni ruszamy do znajomych pod Kraków. Jemy pyszny obiadek i cudowne ciasto - dzięki. Wracamy o zachodzie słońca. prawie 8h w terenie. Cóż to był za dzień...
Na pewno nie żałujemy, że się ruszyliśmy, ale te ceny za parking nadal doprowadzają mnie do czerwoności - zdzierstwo i już. 

10 komentarzy:

  1. Hej!
    Do Pieskowej Skały nie dotarłam, zamek cudny, ale wnętrze, jak tak patrzę na Twoje fotki, i mnie nie urzekło. Ceny kosmiczne, za 15 zł bez przewodnika można zwiedzić najważniejsze miejsca na Wawelu bez żadnych kapci i innych kombinacji alpejskich :( Szkoda, że tak zdzierają.
    Natomiast w Ojcowie byłam w trakcie Poltripu2013, moi krakowscy Gospodarze zorganizowali mi taki wypad, żebym chociaż trochę gór zobaczyła, bo ja przecież istota nizinna. Trafiliśmy na otwarty zamek, tam też w kasie dawali paragon, zamiast biletu, a szkoda bardzo, bo bilety są dla mnie bardzo ważną pamiątką. Na zamku Kazimierzowskim podobało mi się bardzo, ale byłam tak straszliwie oszołomiona widokami, że niestety zrobiłam tylko kilka zdjęć. Stałam na tarasie widokowym jak urzeczona :D Podobno tak samo mają mieszkańcy południa Polski stojący nad brzegiem morza ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wkurzyło zdzieranie na parkingu i potem znów 11zł za bilet widmo. Uwielbiam zbierać bilety, mam nawet specjalny segregator. Często kupujemy widokówkę i wbijamy na pamiątkę pieczątkę, a tu nie było nic. Do tego Pani chodziła za Asią krok w krok, bo chyba myślała, że coś dotknie, popsuje lub stłucze. Nasze dziecko widziało już nie jedno muzeum, ale tu ewidentnie się nudziła. Szkoda, bo sam Zamek piękny i czuje niesmak po tej wizycie...niestety.
      PS. jak my jedziemy nad morze, to też nie możemy się nacieszyć widokami :-)

      Usuń
  2. I ja do Pieskowej Skały nie dotarłam zeszłej jesieni, bo już miałam dość tłumów w Ojcowie, ale o tym już pisałam:) Co do biletów to też zwracam uwagę jakie one są i nie lubię paragonów. A ceny parkingów? no cóż lepiej się nie denerwować! Mieliście świetny dzień i to w sumie najważniejsze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz Aga rację, przynajmniej nie w czterech ścianach przed TV :-)

      Usuń
  3. Też byliśmy w tą niedzielę w Pieskowej Skale :) Fantastyczna pogoda była :) idealna na spacer i zwiedzanie. Musieliśmy się gdzieś minąć :) Zapraszamy www.facebook.com/ojcow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie zajrzę i na pewno gdzieś się minęliśmy, a pogoda bombowa - prawdziwa wiosna, potwierdzam!

      Usuń
  4. Nie miałam okazji być w Pieskowej Skale ani w Ojcowie niestety ale wszystko przede mną. Piękne zdjęcia. Rzeczywiście opłaty pobierane za parkingi są niesamowicie duże :///

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam w nasze okolice i oczywiście do mnie na kawkę (jak coś przenocuje na wygodnej kanapie).

      Usuń