44europa

wtorek, 28 marca 2017

Zwiedzamy Sandomierz

Kontynuując eksplorowanie województwa świętokrzyskiego dziś zabiorę Was do Sandomierza.
Piękne to miasteczko, a przede wszystkim śliczny rynek skąpany w słonku przywitał nas podczas minionego weekendu.

Wzrok przykuwa Ratusz ze śliczną białą wieżą zegarową oraz zegar słoneczny na jego bocznej ścianie.


Tuż za rogiem kryje się stara studnia. To podobno miejsce spotkań mieszkańców i jeden z najbardziej znanych punktów lokalizacyjnych tego miasta.

 

I te wspaniałe,kolorowe kamieniczki.


Rynek bardzo nam się podobał.

Równie znana w Sandomierzu co studnia jest także Brama Opatowska. Została wybudowana w drugiej połowie XIV wieku i stanowiła bramę wjazdową do miasta. Dziś to miejsce spacerowe prowadzące z jednego z parkingów na rynek.
Na bramę można wejść, ponieważ na górze jest taras widokowy. Jednak my nie załapaliśmy się na godziny otwarcia. Bilet normalny kosztuje 4 zł, ulgowy 3 zł.


W Sandomierzu obok rynku zjadłyśmy także wspaniały posiłek. Nie pamiętam niestety nazwy restauracji, ale mieściła się na uliczce po przejściu pod bramą przed rynkiem po lewej stronie :-)

Po odwiedzeniu rynku ruszyliśmy w stronę Wąwozu Królowej Jadwigi. Po drodze mijamy wiele kościołów i budynków kościelnych.


Przez przypadek odnajdujemy Furtę Dominikańską i gdyby nie Agnieszka z bloga Pełnymi garściami, to zapewne nawet byśmy jej nie zauważyły. Szłyśmy tak zdeterminowane na odnalezienie wąwozu, że tylko pytałam przechodniów czy nadal trzymamy szlak.


Idąc dalej trafiamy na cudowny symbol reklamujący miasto - pierścień z krzemieniem pasiastym wydobywanym kiedyś w okolicy Sandomierza.
Krzemień waży 30 kg, a całość 80 kg! Średnica pierścienia wynosi ponad 1 metr.


Schodząc do Wisły mijamy szlak rowerowy i super ławeczkę.


Nareszcie docieramy do celu naszej wycieczki - Wąwozu Królowej Jadwigi.
Niezwykłe to miejsce tak blisko centrum miasta, gdzie można oderwać się od szumu, zgiełku i samochodów.




Muszę przyznać, że jestem jak dziecko i o mały włos nie połamałam nóg włażąc na wyżyny własnej głupoty :-) Wszystko jednak skończyło się dobrze i jakoś zeszłam po tym błotnistym stoku.

Sandomierz bardzo nam się spodobał. Nie spodziewałam się tu tylu ciekawych zakamarków.

2 komentarze:

  1. Niedawno tam byłem mogliśmy się nawet widzieć :] Piękne miasto !

    OdpowiedzUsuń