rekord_manu

sobota, 2 maja 2015

Z miłości do naparstków - historia niesamowitej kolekcji Marty

Całkiem niedawno napisałam na blogu o moich pamiątkach z podróży. Chwilkę później ujrzałam bardzo ciekawy komentarz pod postem i oczywiście stwierdziłam, że muszę za nim podążyć by odnaleźć właścicielkę. Udało się, trafiłam na Martę.

Marta prowadzi bloga My thimbles


Jej pamiątki z podróży są niesamowite i tak mnie urzekły, że namówiłam Martę by opowiedziała jak się to wszystko zaczęło. Posłuchajcie sami...

---*---*---*---*---*---*---*---*---*---*---*---*---*---

Był koniec sierpnia 2009 roku, stałam w sklepie z pamiątkami w miejscowości Saint-Hilare-de-Riez. To był ostatni dzień naszego pobytu nad oceanem. Jedno z moich podróżniczych marzeń się spełniło, wiec nastał dzień zakupu przedmiotów, które miały nam o tym miejscu przypominać.
Zwolenniczką “zagracania” domu nigdy nie byłam, a zatem wszelkiego rodzaju delfinki czy kule śnieżne do mnie nie przemawiały. Dzieciaki trzymały już w rękach swoje “must have”, mój maż również wybrał sobie jakąś francuska nalewkę w butelce o kształcie wieży Eiffla (chyba przewidział, ze w Paryżu, do którego mieliśmy zajrzeć w drodze powrotnej, nie będzie nas już stać na taki zakup ;)). Ja rozglądałam się , ale nie znalazłam nic specjalnego dla siebie. Wtedy mój tato, który również dzielił trudy podróży z nami, pokazał mi TO cos. To był metalowy naparstek z wiatraczkiem i herbem rejonu Francji, w którym spędzaliśmy urlop. Bez większego przekonania stałam się posiadaczką pierwszego naparstka. Drugi, porcelanowy kupiłam w Paryżu. Stały tak sobie dwa przez rok na półce. Chyba tylko z sentymentu do miejsc, w których byliśmy ich nie wyrzuciłam.  Następne kupiłam we Włoszech (również nie wiedząc, jakie pamiątki wybrać) i chyba mogę napisać, że zaczęłam kolekcjonować naparstki dopiero od 2010 roku.


Wtedy we Francji nawet przez myśl mi nie przeszło, że kolekcjonowanie naparstków jest tak popularne na całym świecie i można je dostać w zasadzie w każdym sklepie z pamiątkami. Nie miałam również pojęcia, że znane porcelanowe manufaktury produkują kolekcjonerskie naparstki.

Naparstki z kamionki jaspisowej wyprodukowane przez manufakturę Wedgwood.

Zaczęłam szperać w Internecie i okazało się, że w Polsce jest kilka takich osób jak ja, a na całym świecie spora grupa. Największą kolekcję (o której wiem) liczącą około 9500 szt. ma kobieta mieszkająca w Argentynie. Moja niestety nie jest tak spektakularna, ponieważ posiadam w swoim zbiorze tylko 1461 naparstków z różnych stron świata. Podczas każdej podróży, czy nawet krótkiej wycieczki staram się wyszukać kolejny okaz do mojej kolekcji. Nie zawsze się to udaje i wtedy wracam zawiedziona.
 

Moje ulubione rosyjskie, ręcznie malowane naparstki toczone z drewna.

Naparstki dostaję również od rodziny, przyjaciół, a ostatnio nawet od znajomych blogerów. W sieci poznałam kolekcjonerów z różnych stron świata, z którymi wymieniamy się okazami. W ten sposób pojawiły się w mojej kolekcji naparstki z RPA, Urugwaju, Ekwadoru czy Trynidad i Tobago.
Wielki wkład w poszerzanie mojej kolekcji ma mój tata, który zaangażował w moje naparstkowe hobby większość swoich znajomych.

Naparstki z pianki morskiej.

Mój mąż natomiast tworzy dla mnie gablotki. Nie jestem zwolenniczką chowania swojej kolekcji w pudełkach. Chcę je oglądać i cieszyć nimi oczy. Mieliśmy problem, gdzie je przechowywać. Niestety ceny gotowych witryn są poza naszym finansowym zasięgiem, dlatego kupujemy gotowe szklane fronty w szwedzkiej sieci meblowej, natomiast skrzynie i półeczki dorabia mój mąż. Cieszy mnie to, ponieważ wszystkie gablotki są jednakowe i co najważniejsze są pozamykane. Nie wyobrażam sobie wycierania kurzu z każdego z 1461 naparstków.

Naparstki z syntetycznej żywicy pochodzące z RPA.

Może kiedyś moje hobby mi się znudzi, jednak nie wybiegam myślami w przyszłość. Jestem dosyć mocno zaangażowana w swoje zbieractwo. Ostatnio rozmawiałam z moją naparstkową znajomą, z którą zgodnie stwierdziłyśmy, że chyba powinnyśmy udać się do specjalisty od uzależnień. To właśnie Ewa podsunęła mi cytat, którym pozwolę sobie zakończyć moją naparstkową opowieść. Słowa te idealnie opisują nas zbieraczy, niestety nie wiemy, kto jest ich autorem:
"Kolekcjoner-chomik rodzaju ludzkiego. Ich błędny wzrok wędruje po obiektach pożądania a myśli penetrują możliwości finansowe rodziny".


Cześć kolekcji Marty.
---*---*---*---*---*---*---*---*---*---*---*---*---*---

I jak Wam się podoba kolekcja Marty? Mnie urzekła i dlatego chciałam się podzielić moim oczarowaniem z Wami.
Pozdrawiam! 

PS. Wszystkie zdjęcia pochodzą od Marty, a więcej o kolekcji możecie przeczytać na jej blogu My thimbles

5 komentarzy:

  1. Beautiful thimbles. congratulations!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna jest ta kolekcja Marty .Zazdroszczę jednakowych gablotek :) Dzięki naparstkom poznałam Martę i teraz od czasu do czasu wymieniamy się naparstkami.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też trafiłam na bloga Marty z powodu naparstków i ogromnie mnie jej kolekcja urzekła. Teraz będę zupełnie inaczej szukać pamiątek z podróży, bo obiecałam Marcie przywozić niespodzianki.

      Usuń
  3. Jej kolekcja naparstków jest niesamowita. Sama jestem od niedawna wierną czytelniczką jej bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fsntastic collection of thimbles!
    Kisses

    OdpowiedzUsuń