Iceland_manu

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Bratysława spacerem

Wybraliśmy się tu na chwilkę, więc dlatego zapraszam Was jedynie na krótki spacer.
Bratysława jest pełna kolorów, pięknych uliczek, budynków o niezwykłej architekturze... mimo to ginie w tle niedaleko położonego Wiednia. W końcu godzina jazdy to niewiele, a atrakcji znacznie mniej. Jednak postaram się Was namówić na przynajmniej krótką wizytę w tym mieście.
To zaczynamy!

Tuż obok przystanku autobusowego w samym centrum Bratysławy znajduje się Katedra św. Marcina. Trudno ją przegapić, bo wyrasta przy ulicy Staromiejskiej, a tu przebiegają szlaki chyba wszystkich odwiedzających stolicę Słowacji.


Po minięciu Katedry udajemy się na wzgórze w kierunku Zamku Bratysławskiego rzucając okiem na Nowy Most nad Dunajem. Gdy zobaczyłam główną podporę mostu, to od razu przypomniał mi się film z Tomem Cruisem "Wojna Światów" i Trójnogi, które zaatakowały Ziemię :-)
Też macie takie skojarzenia?


Mimo zimna, braku słońca i wiatru oraz setki schodów docieramy na Zamek. Jest piękny! Białe strzeliste wierze i czerwony dach. Niestety wnętrza są zamknięte z powodu przerwy świątecznej, ale mimo to dziesiątki turystów kręcą się wkoło robiąc zdjęcia.



Uciekamy po chwili z Zamku kierując się w stronę Rynku.
Po drodze mijamy cudowne kamieniczki i odnajdujemy taką oto perełkę - okiennice zrobiły na mnie ogromne wrażenie.


Docieramy pod jeden z najstarszych budynków w Bratysławie - Ratusz. Obecnie jest tu śliczna choinka i budki po jarmarkach. Całe piękno odnajdujemy jednak wewnątrz na placu. Jądro Ratusza, to Dom Jakuba dobudowany około wiek później niż powstała wieża.
Gotycka wieża i barokowo - gotyckie skrzydła. Pasuje czy nie? Musicie sami ocenić.


Nie sposób w Bratysławie pominąć Cumila. Jest to pomnik kanalarza, który wygląda na świat i okolicę z włazu kanalizacyjnego.


Przepiękny budynek Słowackiego Teatru Narodowego robi na nas wrażenie. Obok także odnajdujemy jarmarki i kawałek lodowiska na świeżym powietrzu.


Robiąc kolejne kółko po Starym Mieście docieramy pod Kościół Klarysek z XIV wieku. Przyciąga nas tu jego nietypowa, pięknie rzeźbiona wieża.


Na deser zagadujemy do "Schone Naci" czyli Pięknego Ignacego, który stoi na Rynku i uśmiecha się do wszystkich przechodniów. Miły gość, choć nie chciał pożyczyć swojego cylindra nawet na moment.


Jak widać Bratysława da się lubić i ma sporo ciekawych miejsc, które warto zobaczyć. Do tego dorzuciłabym dobre jedzenie w bardzo przyzwoitej cenie i oczywiście kawkę w "Macu". Bratysława może nie jest tak upchana muzeami jak Wiedeń, ale można tu miło spędzić czas i podobno napić się dobrego wina, czego nam nie udało się zrobić.

3 komentarze:

  1. Um excelente ano de 2018 para a minha amiga e sua família com muita paz, amor e saúde.
    Andarilhar
    Dedais de Francisco e Idalisa
    Livros-Autografados

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny blog. Uwielbiam w wolnych chwilach przeglądać blogi podróżnicze. Super zdjęcie. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń