44europa

sobota, 6 maja 2017

Nocny Gdańsk

Pierwszy wieczór nie udało się wyjść zobaczyć miasto nocą. Wypiliśmy po piwie i padliśmy spać :-) straszne, ale prawdziwe. Będąc gnającym w szeregu korposzczurem, zanim się człowiek ogarnie mija 2-3 dni.
Drugi wieczór nie odpuszczamy. Około 20:00 ruszamy przed siebie. Troszkę wieje, ale odkąd jesteśmy w Gdańsku nie pada, a to i tak super po kwietniu jak z polskiego przysłowia:
"kwiecień plecień bo przeplata, trochę zimy trochę lata"
Od hostelu mamy jakieś 10 minut spacerem pod Neptuna i na początek obieramy ten kierunek. Na placu jest sporo osób i kilku muzyków grających świetne nuty. Klimat na wielu polskich ryneczkach.


Poniżej widać, że Gdańsk na majówkę wybrało wielu.
Nic sobie z tego nie robimy i kroczymy dalej do Wełtawy. Naszym celem jest nocne zdjęcie kamieniczek i Żurawia z odbiciem świateł w rzece - taki nudny standard.


Jak tu docieramy, to wszystko staje się jasne.
Dlaczego wszyscy robią tu zdjęcia? Bo to najpiękniejszy widok na świecie! Takie "must" w Gdańsku.



Ludzi po tej stronie Wełtawy (czyli od strony Amber Sky) nie ma zbyt wielu. Wieje jednak i po kilku kratkach uciekamy do hostelu. Było warto wyskoczyć na nocny Gdańsk!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz