44europa

wtorek, 13 czerwca 2017

Berlin w 15 godzin

Nie jeden z nas zastanawia się jak szybko zwiedzić Berlin. Dziś podpowiem jak my w 15h zrobiłyśmy to z Asią, czyli z 8-latką. Nie mogło być zbyt intensywnie, ale kilka najważniejszych punktów na mapie udało nam się zdobyć.

Naszą przygodę rozpoczęłyśmy o godzinie 7:00.
Pierwszym punktem programu była East Side Gallery czyli galeria graffiti znajdujących się na pozostałościach muru berlińskiego wraz z najsławniejszym pocałunkiem Breżniewa i Honeckera.
By się tu dostać wystarczy dojechać do przystanku metra Warschauer Str. i zejść na dół w ulicę, a następnie skręcić w prawo po znakach namalowanych na chodniku.






Idąc tak wzdłuż muru dotarłyśmy na Alexanderplatz. Naszym celem w tym miejscu była błachostka - Primark i kilka ciuchowych zakupów.


Stąd już metrem ruszamy na Checkpoint Charlie znajdujący się kilka kroków od Kochstraße.
Docieramy na miejsce i widzimy tłumy turystów, którzy za kilka euro robią sobie zdjęcia z przebranymi za żołnierzy mężczyznami. Cóż...ulegamy i my tej grze, bo w końcu obiecałam dziecku zdjęcia.




Ta cała przebieranka kosztuje nas 3 euro, ale słyszę, że tuż za mną Pan woła 10. Dobrze, że na początek zapytał skąd jesteśmy, może Polska nadal kojarzy się jako biedny kraj.

Po tej całej przygodzie idziemy zjeść coś na pobliski krawężnik ;-)


Po śniadanku dalej w drogę. Teraz do centrum miasta zobaczyć Bramę Brandenburską, Reichstag i Pomnik Pomordowanych Żydów Europy.
Wszystkie te atrakcje są obok siebie, więc do wyboru są dwa przystanki metra: Brandenburger Tor lub Bundestag.









Jest prawie 14:00, a my padamy po nocnej jeździe i bieganinie, więc jedziemy do hotelu na 2-godzinną drzemkę.
Pobudka, szybki kebab z frytkami czyli najbardziej niemiecka turecka potrawa w mieście i wracamy do Reichstagu. Mamy zarezerwowane zwiedzanie (zrobiłam to w kwietniu), więc musimy obejrzeć budynek od środka.
Zaczynamy o 18:30, ale trzeba być pół godziny wcześniej.
Sprawdzają nas, kontrolują plecak, itd. To chyba standard międzynarodowy, więc nie robi na nas wrażenia.


O tym miejscu napiszę osobny post, bo warto. Ma niezwykłą historię i przechodziło wiele metamorfoz. Dziś tylko na zachętę kilka zdjęć.








O 22:00 docieramy do hotelu i padamy po raz drugi.
Dzień był bardzo intensywny, ale było warto. Polecamy i miasto i ludzi.
Dobranoc!

PS. Podrzucam jeszcze mapkę z zaznaczonymi przystankami. Może się Wam przyda.


1 komentarz: