menu_AFT20

poniedziałek, 19 maja 2014

Przytulne miasteczko u naszych sąsiadów - jakie?

Z lekkim opóźnieniem, ale udało się po prawie 2 tygodniach odzyskać połączenie ze światem, więc czas na wspominki i zaległe posty...
Trzy tygodnie przed majówką wpadliśmy na myśl, że mając 4 dni wolnego (mimo cen w Polsce) jednak chcielibyśmy ruszyć się z domu i coś ze sobą zrobić. Niewiele myśląc wykreśliłam okrąg o zasięgu do 200 km i zaczęłam zastanawiać się nad kierunkiem. Poszukiwania noclegów wyznaczyły kierunek, kiedy to za 3 osoby i 3 noce na bookingu wyskoczyła cena 72 Euro. Za takie pieniądze nie było co się zastanawiać - jedziemy!
Trafiliśmy do małej, pięknej i ciekawej miejscowości u naszych sąsiadów, czyli ruszyliśmy na Słowację.


poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Czy lany poniedziałek na pewno musi być mokry?

Oczywiście rano Marcin zaskoczył nas rozespane pistoletem na wodę, ale jakby to było gdyby choć troszkę się nie polać wodą. Jednak chwilkę po śniadaniu zdecydowaliśmy, że siedzenie w domu większego sensu nie ma, pogoda za oknem piękna, więc warto by się gdzieś ruszyć. Obraliśmy kierunek, zabraliśmy wiaderko z foremkami, picie, kurtki w razie jakby coś się miało zmienić i aparat. Około 40 minut później i kilka nadrobionych kilometrów, bo oczywiście zgubić się można, dojechaliśmy na miejsce. Ku naszemu zdziwieniu ten kierunek obrało znacznie więcej osób, niż tylko my, ale że Pustynia Błędowska jest spora to wszyscy bez większych problemów się pomieściliśmy nie zakłócając swojego spokoju.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Czy lubimy wiosnę?

Po trzech tygodniach choroby, które Asia spędziła w domu z katarem i kaszlem czas wyjść z domu. Nie mogłyśmy za bardzo poszaleć, bo jeszcze wszystko wróciło by ponownie, więc wybrałyśmy się w pobliskie skałki w poszukiwaniu wiosny. Jadąc z Sosnowca jakieś 35 km w kierunku Ogrodzieńca, mijamy Niegowonice, a następnie zatrzymujemy się na małym przydrożnym parkingu, gdzie z ziemi wyrastają piękne białe chropowate skałki. Słoneczko świeci, choć troszkę wieje, jest pięknie. Łyczek herbatki jeszcze w samochodzie z domowego termosu, zmiana butków i w drogę. W 10 minutek jesteśmy przy największej skałce, ale tuż za nią jest nasza ulubiona ścieżka, którą i tym razem zrobimy sobie spacerek.


niedziela, 30 marca 2014

Jedzie pociąg z daleka... co znalazłam w firmowym muzeum

Co łączy moją obecną firmę, jej siedzibę w Salzgitter i Wrocław? oczywiście pociągi! piękne, wspaniałe i jedyne w swoim rodzaju.
Nigdy nie przypuszczałam, że stanę się częścią tak pięknej historii, zanim nie zobaczyłam okazów naszych pociągów zbudowanych we Wrocławiu wiele lat temu przez ówczesną firmę Linke-Hofmann-Werke.
Nie wiem czy i wy lubicie pociągi, ale mam nadzieje, że zdjęcia będą się Wam podobać.

U góry przepiękny pociąg SVT 137 zbudowany w roku 1938. Wewnątrz odkryłam przecudowne zdobienia w drewnie. Każdy wagon przedstawiał inny widoczek. Jednak najbardziej spodobał mi się Breslau czyli Wrocław.

piątek, 21 marca 2014

U naszych sąsiadów, czyli spacer po Braunschweig-u

Nie ma to jak w czwartek po południu dowiedzieć się, że w poniedziałek mam być kawałek stąd na delegacji. Oczywiście szybkie pakowanko i jestem gotowa. Choć Asia złapała anginę i w piątek mocno ją męczyło, do poniedziałku było już na tyle dobrze, że została z babcią i tatą.
Po 7h w aucie dotarliśmy na miejsce. Małe, ciekawe i sympatyczne miasteczko Salzgitter, gdzie mamy jeden z oddziałów naszej firmy. Zamieszkaliśmy w małym, przytulnym i z wyglądu typowo niemieckim pensjonacie. Bardzo podobają mi się te niemieckie domki, choć czasem nie rozumiem po co dachówką wykładają ściany (akurat nie w poniższym przypadku).



poniedziałek, 10 marca 2014

Niedziela w terenie czyli krótki wypad na Skrzyczne

Babska wyprawa rozpoczęła się o 6:00 kiedy to budzik poinformował nas, że czas wstawać. Pyszne śniadanko czyli kanapka z czekoladą i herbatka z cytryną. Dopakowanie plecaka o kanapki, termos z ciepłym piciem, przekąski w postaci serków i wafelków. Dzień wcześniej przygotowanie butów, kurtek, zapasowych spodni i skarpet. Nie wiadomo co nas zastanie w terenie.
Na drodze spokojnie, więc o 9:00 parkujemy pod kolejką. Upewniamy się na dole czy w razie potrzeby można zakupić bilet na każdym z odcinków kolejki i ruszamy. Wybieramy niebieski szlak, który rozpoczyna się chwilkę powyżej początku kolejki idąc pod jej trasą. Oczywiście robimy pamiątkową sweet focie z rąsi na pamiątkę :-)


Pierwszy odcinek na Jaworzynę powoli kroczymy. Robimy dużo przystanków, bo Asia po zimie straciła formę, a ja nie chcę jej zrazić lecz zachęcić do chodzenia.

poniedziałek, 24 lutego 2014

Atrybut Herkulesa i kilka zamków czyli wizyta w Ojcowskim Parku Narodowym

Niedzielny poranek przywitał na słoneczkiem wkradającym się do sypialni. Wybiła 7:20 i sen już odszedł w niepamięć. Nawet Asia już przydreptała do naszego gniazdka, więc pora była ruszyć pośladki i zrobić śniadanko. Około 9:30 byliśmy już gotowi do drogi, kierunek Pieskowa Skała, a potem okaże się ile będziemy mieć siły i jak wysoko poszybuje temperatura za oknem. Z domu do pierwszego celu mamy około 55 km, więc w godzinkę uwijamy się i lądujemy na parkingu. Oczywiście szybciej niż wiatr przybiega Pan w zielonej kamizelce i kasuje nas 7 zł. Czyli pierwsze koty za płoty :-)
Po kamiennych schodkach wdrapujemy się na Zamek, który dzielnie służył w obronie drogi handlowej z Krakowa na Śląsk. Naszym oczom ukazuje się piękna brama wejściowa...

wtorek, 18 lutego 2014

Podwodne tajemnice czyli zwiedzam wiedeński Haus de Meeres

W Wiedniu byłam zaledwie 1,5 tygodnia temu, a już czuję nudę. Czas troszkę powspominać i pokazać coś czego jeszcze na blogu nie było. To zaczynamy...

...jak pamiętacie lub nie :-) miałam okazję podjechać metrem na przystanek Neubaugasse (U3) by odnaleźć niezwykły budynek Domu Morza. Dlaczego jest to niezwykły budynek? Jest to konstrukcja z II Wojny Światowej służąca jako bunkier i platforma artylerii przeciwlotniczej. Wybudowano osiem takich schronów w takich miastach jak Wiedeń (3 konstrukcje), Berlin (3 konstrukcje) oraz Hamburg (2 konstrukcje). Były używane przez Luftwaffe do obrony przed alianckimi nalotami na te miasta podczas II wojny światowej. Mają ciekawy i rzucający się w oczy wygląd niczym nie przypominający pozostałych budynków w okolicy.

wtorek, 11 lutego 2014

Jak służka w Pałacu Schönbrunn

Wczesny poranek, było około 6:40 w sobotę, więc ludzi jak na lekarstwo w metrze. Liczę przystanki zgodnie z moją podręczną mapką, by nie przegapić gdzie wysiąść, bo z niemieckiego rozumiem może 5 słów na krzyż. Jest dojechałam, przystanek Schönbrunn. Wysiadam. Na pewno nie pomyliłam miejsca, bo wita mnie piękny napis na ścianie z kamienia, który już wprowadza mnie w dobry nastrój.

poniedziałek, 10 lutego 2014

Jak przemieszczać się po Wiedniu?

Najwygodniejszym i najszybszym środkiem transportu (oczywiście moim zdaniem) jest metro. Ja właśnie nim poruszałam się podczas wizyty w tym mieście.
Każdy kto się wybiera do Wiednia, zastanawia się ile mnie to wyniesie? więc już odpowiadam na to pytanie.

Bilet w Wiedniu obowiązuje na wszystkie środki komunikacji miejskiej: metro, tramwaj, autobusy.
Bilety można zakupić w automatach na przystankach, punktach informacji i online. Ceny są następujące:
7,10 Euro - bilet 24 h;
12,40 Euro - bilet 48 h;
15,40 Euro - bilet 72h;
2,10 Euro (1,10 dzieci) - bilet jednorazowy;
19,90 Euro - karta wiedeńska obowiązująca na całą komunikację miejską oraz gwarantująca ponad 200 zniżek w muzeach i kawiarniach, dostępna w Informacji Turystycznej i obowiązująca przez 72h;
dzieci do 6 roku życia przemieszczają się za darmo.