Dziś o kolejnej atrakcji południowego Izraela i kilka słów o jeździe na stopa po tym państwie.
Zaczniemy od końca. Stopowanie.
Jeśli ktoś był w Izraelu i odwiedził Red Canyon, to na pewno zorientuje się, że zdjęcie robiłyśmy dokładnie przy zjeździe do kanionu. Dlaczego? Bo tak szybko złapałyśmy stopa, że dotarłyśmy na miejsce zanim pstryknęłyśmy fotkę. W drugą stronę czekałyśmy 10-15 minut. Muszę przyznać, że stop działa tu świetnie niezależnie od tego czy mamy ze sobą mały czy duży plecak. Podróżowałyśmy we trzy (dwie dorosłe i jedna młoda babeczka ;-), więc jest to dość spora liczba człowieka do jednego auta. Mimo wszystko udawało się bez problemu. Jedyne co było bolesne, to w Izraelu nikt nie zapina pasów, więc nie martwią się o ich stan. Nie używa się fotelików dla dzieci i pali się sporo w autach. Mimo to, wszystkie podróże wspominamy bardzo dobrze.
Teraz wrócimy do Red Canyon'u, bo to cudowne miejsce i nie można go pominąć będąc w Eilacie choćby na chwilkę.
menu_AFT20
- Strona Główna
- O Nas
- REKORD POLSKI - 46 STOLIC EUROPY
- SPOTKANIA / MY W MEDIACH
- Ważniejsze wyprawy
- Azja - miejsca
- Europa - miejsca
- Polska - miejsca
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izrael. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izrael. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 12 marca 2018
wtorek, 6 marca 2018
Morze Martwe - zobacz go zanim wyschnie
Najniżej położone morze na świecie. Lustro wody znajduje się na 430 metrach poniżej poziomu morza. Jednak czy Morze Martwe to na pewno morze?
Tak na poważnie to słone jezioro znajdujące się w jordańskim rowie tektonicznym, które znika w oczach.
Popatrzcie na poniższe zdjęcie. Co widzicie?
Ciekawe czy zauważyliście to co ja. Patrząc na lewą stronę widzimy zadaszony basenik jednego z hoteli. Kilka metrów wcześniej jest taki sam, ale niestety nie ma już w nim wody.
Dlaczego?
Morze Martwe wysycha. Poziom wody obniża się dramatycznie.
Co znaczy dramatycznie? 1 metr na rok.
Ludzie kąpią się w nim masowo, bo chcą unosić się na w tej niezwykle słonej wodzie z gazetą, by później wrzucić zdjęcie na fejsa. Firmy kosmetyczne wydobywają sól i minerały z Morza Martwego, by później sprzedawać na całym świecie cudowne mydełka.
Tak na poważnie to słone jezioro znajdujące się w jordańskim rowie tektonicznym, które znika w oczach.
Popatrzcie na poniższe zdjęcie. Co widzicie?
Ciekawe czy zauważyliście to co ja. Patrząc na lewą stronę widzimy zadaszony basenik jednego z hoteli. Kilka metrów wcześniej jest taki sam, ale niestety nie ma już w nim wody.
Dlaczego?
Morze Martwe wysycha. Poziom wody obniża się dramatycznie.
Co znaczy dramatycznie? 1 metr na rok.
Ludzie kąpią się w nim masowo, bo chcą unosić się na w tej niezwykle słonej wodzie z gazetą, by później wrzucić zdjęcie na fejsa. Firmy kosmetyczne wydobywają sól i minerały z Morza Martwego, by później sprzedawać na całym świecie cudowne mydełka.
poniedziałek, 19 lutego 2018
Lotniskowa odprawa w Izraelu (Ovda)
Przed wylotem do Izraela widziałam wiele pytań dotyczących odprawy po przylocie:
"Czy z pieczątka z Iranu da się wjechać do Izraela?"
"Czy z pieczątką z Dubaju wpuszczą mnie do Izraela?" itd. itp.
Ogólnie obawy dotyczyły otrzymania wizy wjazdowej do Izraela w przypadku wcześniejszego pobytu w jakimkolwiek z krajów arabskich ze szczególnym naciskiem na Iran.
Byłam w krajach arabskich przed wylotem do Izraela i przyznając szczerze przed otrzymaniem wizy wjazdowej otrzymałam od Pani w okienku 3 podstawowe pytania:
1. W jakim celu przyjechałam do Izraela i co zamierzam zobaczyć?
2. Gdzie zamierzam nocować?
3. Jak będę się przemieszczać po kraju?
Po udzieleniu odpowiedzi otrzymałam paszport z wizą i ruszyłam dalej.
Cyrk zaczął się później...
Etykiety:
czy mnie wpuszczą,
inne pieczątki,
Izrael,
Izrael a Iran,
lotnisko,
odprawa,
odprawa na lotnisku,
Ovda,
Uvda,
wiza wjazdowa,
wiza wyjazdowa
Lokalizacja:
Port lotniczy Ovda, עובדה, Izrael
niedziela, 18 lutego 2018
Na granicy Eilat - Aqaba (Izrael - Jordania) + Jordan Pass
Informacje z początku roku 2018 z życia wzięte.
Jak to wygląda...
Do granicy z przystanku autobusowego w Ejlacie można dostać się np. autobusem 444 jadącym do Jerozolimy. Na dworcu jest okienko Informacji, więc nie ma problemu dopytać o inne numery. Wszystkie zatrzymują się na przystanku przy trasie. Od przystanku do granicy spacerem jest jakieś 25 minut. Z miasta do przystanku jedzie się około 20 minut.
Nie wiem czy jedzie coś bezpośrednio, ponieważ w Izraelu świetnie działa stop i w razie potrzeby korzystałyśmy z niego.
Taksówkarz powiedział nam 40 NIS czyli około 42zł pomiędzy centrum miasta, a przejściem granicznym.
WYCHODZIMY Z IZRAELA
Docieramy pod granicę. Jeszcze przed wejściem na przejście (po stronie izraelskiej) strażniczka sprawdza nasze paszporty i wizy wjazdowe (niebieskie). Wszystko OK, więc idziemy dalej.
Okienko numer 1
Ponowne sprawdzenie paszportów i druczek.
Okienko numer 2
Wniesienie opłaty za wyjście z Izraela po 110NIS na głowę + 5 NIS za wszystkich jako kwota manipulacyjna (1 NIS to około 1,06 PLN).
Okienko numer 3
Karteczka (czerwona) z wizą wyjazdową z Izraela.
Jesteśmy w strefie niczyjej. Zrobiłam zdjęcia tak by nie rzucać się w oczy.
Etykiety:
Akaba,
Aqaba,
co to jest Jordan Pass,
Eilat,
Ejlat,
granica,
granica izraelsko - jodańska,
Izrael,
jak przejść granicę,
Jordan Pass,
Jordania,
na granicy
Lokalizacja:
Ejlat, Izrael
sobota, 17 lutego 2018
Jerozolima w pigułce (Izrael)
Stolica Izraela przyciąga z wielu powodów: święte miejsca, zabytki, kuchnia, różnorodność. Gdyby nie towarzystwo mojej koleżanki i maps.me czułabym się zagubiona po raz pierwszy w życiu. Jednak samotna kobieta z dzieckiem w takim mieście jak Jerozolima nie czuje się w 100% komfortowo.
Żydzi i Arabowie nie przepadają za kobietami, które nie chodzą w worku. Mimo długich spodni, zakrytych ramion i łokci oraz czapki w miejsce chusty i tak wyglądałyśmy na zbyt rozebrane. Trzeba to albo zupełnie olać, albo się dostosować. Wybór pozostawiam Wam.
Mimo tego dziwnego poczucia dyskomfortu zjadałyśmy tu przepyszną pitę z falafelami, hummus i inne mięsa w kulkach, których nazwy nie pamiętam. Do tego baklawa i inne słodkości.
Oczywiście przyjechałyśmy do Jerozolimy, by obejrzeć zabytki chrześcijańskie i nie tylko. Do dziś tkwi w mojej głowie obraz tej niezwykłej kulturowej mieszanki. Samo Stare Miasto zajmujące niespełna 1 kilometr kwadratowy powierzchni podzielone jest na strefę muzułmańską, chrześcijańską, żydowską i ormiańską.
Co warto zobaczyć na Starym Mieście?
Mury Starego Miasta i bramę Damasceńską
Wszystkie bramy są podobne, ale ta wymieniona jest najokazalsza i najpiękniej się prezentuje.
Mury miejskie ciągną się dookoła przez 4,5 km, a dodatkowo okraszone zostały cytadelą i 35 basztami. Biały kamień i słońce wyłaniają piękno tej konstrukcji.
Żydzi i Arabowie nie przepadają za kobietami, które nie chodzą w worku. Mimo długich spodni, zakrytych ramion i łokci oraz czapki w miejsce chusty i tak wyglądałyśmy na zbyt rozebrane. Trzeba to albo zupełnie olać, albo się dostosować. Wybór pozostawiam Wam.
Mimo tego dziwnego poczucia dyskomfortu zjadałyśmy tu przepyszną pitę z falafelami, hummus i inne mięsa w kulkach, których nazwy nie pamiętam. Do tego baklawa i inne słodkości.
Oczywiście przyjechałyśmy do Jerozolimy, by obejrzeć zabytki chrześcijańskie i nie tylko. Do dziś tkwi w mojej głowie obraz tej niezwykłej kulturowej mieszanki. Samo Stare Miasto zajmujące niespełna 1 kilometr kwadratowy powierzchni podzielone jest na strefę muzułmańską, chrześcijańską, żydowską i ormiańską.
Co warto zobaczyć na Starym Mieście?
Mury Starego Miasta i bramę Damasceńską
Wszystkie bramy są podobne, ale ta wymieniona jest najokazalsza i najpiękniej się prezentuje.
Mury miejskie ciągną się dookoła przez 4,5 km, a dodatkowo okraszone zostały cytadelą i 35 basztami. Biały kamień i słońce wyłaniają piękno tej konstrukcji.
poniedziałek, 12 lutego 2018
Dolphin Reef czyli co robić w Eilacie (Izrael)
Dziś zabieramy Was do Zatoki Delfinów. Nie jest to delfinarium. Nie zobaczycie tu sztuczek. Może się zdarzyć, że nawet nie zobaczycie delfinów, bo nie będą miały na to ochoty.
Dlaczego?
Już tłumaczę. Dolphin Reef w Eilacie to jedyne na świecie miejsce, gdzie te ssaki odwiedzają ludzi. Nie są tu zamknięte, a więc wypływają na szerokie wody i wracają tylko wtedy, gdy mają na to ochotę.
Zapytacie, po co więc wracają?
Pewnie dlatego, że są dokarmiane. Znaczy to mniej więcej tyle, że raz dziennie dostaja po kilka ryb. Takie delikatne dokarmianie wyrobiło w nich nawyk powrotu. Jednak nie czują się w pełni najedzone, więc dalej wyruszają w morze by polować. Ich naturalne instynkty nie zostały wyłączone.
Zatoka sama w sobie przyciąga pięknem. Góry i morze. Podesty, które bujają się na falach. Można tu siedzieć godzinami. Jest też kawałek wydzielonej plaży. Można snurkować z delfinami. Cudowne miejsce.
Dlaczego?
Już tłumaczę. Dolphin Reef w Eilacie to jedyne na świecie miejsce, gdzie te ssaki odwiedzają ludzi. Nie są tu zamknięte, a więc wypływają na szerokie wody i wracają tylko wtedy, gdy mają na to ochotę.
Zapytacie, po co więc wracają?
Pewnie dlatego, że są dokarmiane. Znaczy to mniej więcej tyle, że raz dziennie dostaja po kilka ryb. Takie delikatne dokarmianie wyrobiło w nich nawyk powrotu. Jednak nie czują się w pełni najedzone, więc dalej wyruszają w morze by polować. Ich naturalne instynkty nie zostały wyłączone.
Zatoka sama w sobie przyciąga pięknem. Góry i morze. Podesty, które bujają się na falach. Można tu siedzieć godzinami. Jest też kawałek wydzielonej plaży. Można snurkować z delfinami. Cudowne miejsce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







