Skandynawia... wydawała nam się dość jednolita, pomijając krajobrazy. Takie same ceny, architektura, ludzie... Jednak po 3 tygodniach krążenia po Szwecji i Norwegii przekonaliśmy się w jak wielkim błędzie byliśmy. To dwa różne kraje.
Szwecja jest płaska, ludzie jeżdżą spokojniej, domy są w dużej mierze murowane, zakupy można zrobić w dużym markecie, a po drogach jeździ dużo amerykańskich samochodów. Największe prędkości jakie odnaleźliśmy na drogach to 110, a nawet 120 km/h. Na wszystkich campingach musieliśmy dodatkowo zapłacić za prysznic i wykupić dostęp do wi-fi. Mimo to w szwedzkich sklepach ceny nie zwalają tak z nóg i można ogólnie powiedzieć, że są 15-20% wyższe niż w Polsce.
menu_AFT20
- Strona Główna
- O Nas
- REKORD POLSKI - 46 STOLIC EUROPY
- SPOTKANIA / MY W MEDIACH
- Ważniejsze wyprawy
- Azja - miejsca
- Europa - miejsca
- Polska - miejsca
sobota, 23 sierpnia 2014
piątek, 22 sierpnia 2014
Najdroższy parking jaki w życiu spotkaliśmy
Po Goteborgu ruszyliśmy w stronę Moss i Oslo, by zwiedzić piękną i niewielką stolicę Norwegii. Oczywiście nocowaliśmy w Moss, więc po porannym pysznym śniadanku zapakowaliśmy się w auto i ruszyliśmy te 65 km, by nacieszyć się zabytkami tego miasta. Wjechaliśmy prawie do centrum i zaparkowaliśmy na podziemnym parkingu. Przy wjeździe pobraliśmy bilecik i niewiele myśląc podreptaliśmy na miasto. Za pierwszy cel obraliśmy Operą Tańca i Baletu, która podobno jest najbardziej popularnym turystycznie punktem miasta. Nie ma co się dziwić moim skromnym zdaniem, jeśli znajduje się parę kroczków od dworca kolejowego w Oslo. Tak czy inaczej jest wspaniała, a biały kamień w ten dzień odbijał tak mocno promienie słoneczne, że nie można było patrzeć nie przymykając dość mocno oczu.
wtorek, 19 sierpnia 2014
Przez Göteborg w 10h
Dziś postaram się opowiedzieć jak w 10h próbowaliśmy zwiedzić jak największą ilość atrakcji w Göteborgu.
Zacznę od początku.
Göteborg to drugie największe miasto w Szwecji, w południowo-zachodniej części kraju, u ujścia rzeki Göta älv, stolica regionu Västra Götaland.
Znajduje się tam kilka campingów, gdzie można nocować pod namiotem, wypożyczyć domek lub przyjechać przyczepą campingową. My zatrzymaliśmy się na Lisebergs Camping (http://liseberg.se/sv/hem/Boende/Camping/Lisebergsbyn-Karralund/) w cenie 345 SEK/noc czyli 172,50 PLN/noc (2+1+auto+namiot). Dostęp do prysznicy, kuchni i zmywaka w cenie.
Zacznę od początku.
Göteborg to drugie największe miasto w Szwecji, w południowo-zachodniej części kraju, u ujścia rzeki Göta älv, stolica regionu Västra Götaland.
mapka dzięki gogle map
Znajduje się tam kilka campingów, gdzie można nocować pod namiotem, wypożyczyć domek lub przyjechać przyczepą campingową. My zatrzymaliśmy się na Lisebergs Camping (http://liseberg.se/sv/hem/Boende/Camping/Lisebergsbyn-Karralund/) w cenie 345 SEK/noc czyli 172,50 PLN/noc (2+1+auto+namiot). Dostęp do prysznicy, kuchni i zmywaka w cenie.
niedziela, 17 sierpnia 2014
Podsumowanie Family Nordic Trip 2014
Witajcie!
To były cudowne wakacje ;-) Czas na ich podsumowanie.
22 dni przez Szwecję i Norwegię. 21 dni słońca, 1 dzień deszczu. Podobno to było lato stulecia, nie ma jak "głupi ma szczęście".
Przejechaliśmy 4603 km, przepłynęliśmy promami 412 km co razem daje 5015 km w drodze. Licznik w aucie pokazał 58h za kierownicą.
Najdłuższy przejechany most miał 7,3 km (a są o wiele dłuższe).
Wydaliśmy 6089 PLN (na 2+1 osoby), nie wliczamy kosztu zabranego jedzenia z PL i dokupionego sprzętu turystycznego (kartuszy, śpiworków, pompki do materaca).
Daje to 92 PLN na dzień na osobę.
I jeszcze kilka praktycznych informacji dorzuconych na poniższe zdjęcia.
To były cudowne wakacje ;-) Czas na ich podsumowanie.
22 dni przez Szwecję i Norwegię. 21 dni słońca, 1 dzień deszczu. Podobno to było lato stulecia, nie ma jak "głupi ma szczęście".
Przejechaliśmy 4603 km, przepłynęliśmy promami 412 km co razem daje 5015 km w drodze. Licznik w aucie pokazał 58h za kierownicą.
Najdłuższy przejechany most miał 7,3 km (a są o wiele dłuższe).
Wydaliśmy 6089 PLN (na 2+1 osoby), nie wliczamy kosztu zabranego jedzenia z PL i dokupionego sprzętu turystycznego (kartuszy, śpiworków, pompki do materaca).
Daje to 92 PLN na dzień na osobę.
I jeszcze kilka praktycznych informacji dorzuconych na poniższe zdjęcia.
poniedziałek, 19 maja 2014
Przytulne miasteczko u naszych sąsiadów - jakie?
Z lekkim opóźnieniem, ale udało się po prawie 2 tygodniach odzyskać połączenie ze światem, więc czas na wspominki i zaległe posty...
Trzy tygodnie przed majówką wpadliśmy na myśl, że mając 4 dni wolnego (mimo cen w Polsce) jednak chcielibyśmy ruszyć się z domu i coś ze sobą zrobić. Niewiele myśląc wykreśliłam okrąg o zasięgu do 200 km i zaczęłam zastanawiać się nad kierunkiem. Poszukiwania noclegów wyznaczyły kierunek, kiedy to za 3 osoby i 3 noce na bookingu wyskoczyła cena 72 Euro. Za takie pieniądze nie było co się zastanawiać - jedziemy!
Trafiliśmy do małej, pięknej i ciekawej miejscowości u naszych sąsiadów, czyli ruszyliśmy na Słowację.
Trzy tygodnie przed majówką wpadliśmy na myśl, że mając 4 dni wolnego (mimo cen w Polsce) jednak chcielibyśmy ruszyć się z domu i coś ze sobą zrobić. Niewiele myśląc wykreśliłam okrąg o zasięgu do 200 km i zaczęłam zastanawiać się nad kierunkiem. Poszukiwania noclegów wyznaczyły kierunek, kiedy to za 3 osoby i 3 noce na bookingu wyskoczyła cena 72 Euro. Za takie pieniądze nie było co się zastanawiać - jedziemy!
Trafiliśmy do małej, pięknej i ciekawej miejscowości u naszych sąsiadów, czyli ruszyliśmy na Słowację.
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Czy lany poniedziałek na pewno musi być mokry?
Oczywiście rano Marcin zaskoczył nas rozespane pistoletem na wodę, ale jakby to było gdyby choć troszkę się nie polać wodą. Jednak chwilkę po śniadaniu zdecydowaliśmy, że siedzenie w domu większego sensu nie ma, pogoda za oknem piękna, więc warto by się gdzieś ruszyć. Obraliśmy kierunek, zabraliśmy wiaderko z foremkami, picie, kurtki w razie jakby coś się miało zmienić i aparat. Około 40 minut później i kilka nadrobionych kilometrów, bo oczywiście zgubić się można, dojechaliśmy na miejsce. Ku naszemu zdziwieniu ten kierunek obrało znacznie więcej osób, niż tylko my, ale że Pustynia Błędowska jest spora to wszyscy bez większych problemów się pomieściliśmy nie zakłócając swojego spokoju.
niedziela, 6 kwietnia 2014
Czy lubimy wiosnę?
Po trzech tygodniach choroby, które Asia spędziła w domu z katarem i kaszlem czas wyjść z domu. Nie mogłyśmy za bardzo poszaleć, bo jeszcze wszystko wróciło by ponownie, więc wybrałyśmy się w pobliskie skałki w poszukiwaniu wiosny. Jadąc z Sosnowca jakieś 35 km w kierunku Ogrodzieńca, mijamy Niegowonice, a następnie zatrzymujemy się na małym przydrożnym parkingu, gdzie z ziemi wyrastają piękne białe chropowate skałki. Słoneczko świeci, choć troszkę wieje, jest pięknie. Łyczek herbatki jeszcze w samochodzie z domowego termosu, zmiana butków i w drogę. W 10 minutek jesteśmy przy największej skałce, ale tuż za nią jest nasza ulubiona ścieżka, którą i tym razem zrobimy sobie spacerek.
niedziela, 30 marca 2014
Jedzie pociąg z daleka... co znalazłam w firmowym muzeum
Co łączy moją obecną firmę, jej siedzibę w Salzgitter i Wrocław? oczywiście pociągi! piękne, wspaniałe i jedyne w swoim rodzaju.
Nigdy nie przypuszczałam, że stanę się częścią tak pięknej historii, zanim nie zobaczyłam okazów naszych pociągów zbudowanych we Wrocławiu wiele lat temu przez ówczesną firmę Linke-Hofmann-Werke.
Nie wiem czy i wy lubicie pociągi, ale mam nadzieje, że zdjęcia będą się Wam podobać.
Nigdy nie przypuszczałam, że stanę się częścią tak pięknej historii, zanim nie zobaczyłam okazów naszych pociągów zbudowanych we Wrocławiu wiele lat temu przez ówczesną firmę Linke-Hofmann-Werke.
Nie wiem czy i wy lubicie pociągi, ale mam nadzieje, że zdjęcia będą się Wam podobać.
U góry przepiękny pociąg SVT 137 zbudowany w roku 1938. Wewnątrz odkryłam przecudowne zdobienia w drewnie. Każdy wagon przedstawiał inny widoczek. Jednak najbardziej spodobał mi się Breslau czyli Wrocław.
piątek, 21 marca 2014
U naszych sąsiadów, czyli spacer po Braunschweig-u
Nie ma to jak w czwartek po południu dowiedzieć się, że w poniedziałek mam być kawałek stąd na delegacji. Oczywiście szybkie pakowanko i jestem gotowa. Choć Asia złapała anginę i w piątek mocno ją męczyło, do poniedziałku było już na tyle dobrze, że została z babcią i tatą.
Po 7h w aucie dotarliśmy na miejsce. Małe, ciekawe i sympatyczne miasteczko Salzgitter, gdzie mamy jeden z oddziałów naszej firmy. Zamieszkaliśmy w małym, przytulnym i z wyglądu typowo niemieckim pensjonacie. Bardzo podobają mi się te niemieckie domki, choć czasem nie rozumiem po co dachówką wykładają ściany (akurat nie w poniższym przypadku).
Po 7h w aucie dotarliśmy na miejsce. Małe, ciekawe i sympatyczne miasteczko Salzgitter, gdzie mamy jeden z oddziałów naszej firmy. Zamieszkaliśmy w małym, przytulnym i z wyglądu typowo niemieckim pensjonacie. Bardzo podobają mi się te niemieckie domki, choć czasem nie rozumiem po co dachówką wykładają ściany (akurat nie w poniższym przypadku).
poniedziałek, 10 marca 2014
Niedziela w terenie czyli krótki wypad na Skrzyczne
Babska wyprawa rozpoczęła się o 6:00 kiedy to budzik poinformował nas, że czas wstawać. Pyszne śniadanko czyli kanapka z czekoladą i herbatka z cytryną. Dopakowanie plecaka o kanapki, termos z ciepłym piciem, przekąski w postaci serków i wafelków. Dzień wcześniej przygotowanie butów, kurtek, zapasowych spodni i skarpet. Nie wiadomo co nas zastanie w terenie.
Na drodze spokojnie, więc o 9:00 parkujemy pod kolejką. Upewniamy się na dole czy w razie potrzeby można zakupić bilet na każdym z odcinków kolejki i ruszamy. Wybieramy niebieski szlak, który rozpoczyna się chwilkę powyżej początku kolejki idąc pod jej trasą. Oczywiście robimy pamiątkową sweet focie z rąsi na pamiątkę :-)
Pierwszy odcinek na Jaworzynę powoli kroczymy. Robimy dużo przystanków, bo Asia po zimie straciła formę, a ja nie chcę jej zrazić lecz zachęcić do chodzenia.
Na drodze spokojnie, więc o 9:00 parkujemy pod kolejką. Upewniamy się na dole czy w razie potrzeby można zakupić bilet na każdym z odcinków kolejki i ruszamy. Wybieramy niebieski szlak, który rozpoczyna się chwilkę powyżej początku kolejki idąc pod jej trasą. Oczywiście robimy pamiątkową sweet focie z rąsi na pamiątkę :-)
Pierwszy odcinek na Jaworzynę powoli kroczymy. Robimy dużo przystanków, bo Asia po zimie straciła formę, a ja nie chcę jej zrazić lecz zachęcić do chodzenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

