Sobota rano 5:40. Czekamy na pociąg, który zaraz zabierze nas do Gdańska. To będzie tylko przystanek na naszej trasie, ale już jestem podekscytowana, że wyruszam przed siebie, gdzieś w nieznane.
W Gdańsku było jak zawsze, fajnie, ciepło i wesoło. Dużo się działo. Trafiłyśmy na święto Marynarki Wojennej Rzeczypospolitej Polskiej, odwiedziłyśmy Gdyńskie Akwarium i zakończenie pokazów we FlyBordzie. Wszystko piękne, ale nastał moment, gdy trzeba było spakować manatki i ruszyć dalej na północ. Rano wymeldowałyśmy się z hostelu i podreptałyśmy na przystanek autobusowy. Chwilę potem autobus zabrał nas na krajoznawczą wycieczkę w kierunku lotniska. Spakowałyśmy nasze plecaki po raz pierwszy w torby ochronne, poszłyśmy sprawdzić czy waga jest poniżej limitu i odprawiłyśmy się. Nadałyśmy bagaż i przeszłyśmy kontrolę bezpieczeństwa. To wszystko trwa tak długo, że nie wiadomo kiedy, a już pakowałyśmy się na pokład naszego airbusa do Oslo. Chwilę potem start, a nieco ponad godzinkę później - lądowanie. Z lotniska do hotelu miałyśmy dwa przystanki lotniskowym autobusem transferowym. Na szczęście Asia jeździ nim za darmo, więc jeszcze jakoś się to kalkuluje. Noc w hotelu minęła szybko i wygodnie. Rano śniadanie, pakowanie kilku wcześniej wyciągniętych drobiazgów i ponownie w drogę. Autobus transferowy, odprawa, nadanie bagażu, kontrola bezpieczeństwa... oraz tym razem kontrola paszportów... bo wylatujemy poza Unię Europejską. Pan w okienku potwierdza "Svalbard... ochocho". To chyba znaczy, że nie często latają tam matki z dziećmi na wakacje. Chwila oczekiwania. Ostatnia toaleta, bo w końcu
lot potrwa 3 godziny i nareszcie wsiadamy do samolotu. Start, piękne widoki. Drzemka. Przebudziłam się nad Lofotami. Z góry pilot potwierdza, co podziwiamy. Jest już cudnie. Przechodzą ciary, a będzie jeszcze lepiej.
Zaczynamy lądować. Nie mogę się doczekać i jednocześnie mam obawy. To dość "egzotyczny" kierunek, ale jak my nie damy rady, to kto da. Jesteśmy już na ziemi. wychodzimy z samolotu na płytę lotniska.
Dotykam stopami mojej wymarzonej Arktyki. Wcale nie jest tak zimno jak by się mogło wydawać.