Zapraszam na spacer po szwedzkiej stolicy, w której znalazłam się zupełnie przypadkiem i bardzo spontanicznie podczas jednej z delegacji w roku 2012. Nie miałam przyjemności odwiedzić żadnego z 70 muzeów znajdujących się w tym mieście, ale sam spacer sprawił mi dużo radości. Sztokholm jest pięknym miastem pełnym historii. Jest siedzibom rządu i parlamentu oraz rodziny królewskiej.
Ciekawostka:
Polskie miasto partnerskie Sztokholmu to Częstochowa i Warszawa.
Sztokholm leży nad Morzem Bałtyckim i poprzecinany jest mnóstwem kanałów, co tworzy niezwykły urok tego miasta.
menu_AFT20
- Strona Główna
- O Nas
- REKORD POLSKI - 46 STOLIC EUROPY
- SPOTKANIA / MY W MEDIACH
- Ważniejsze wyprawy
- Azja - miejsca
- Europa - miejsca
- Polska - miejsca
sobota, 7 marca 2015
czwartek, 26 lutego 2015
Biało - czerwona, a nie flaga
Najniższa, ale piękna i zimna dama w biało-czerwonym metalowym kubraku. Nie można jej zwiedzać, ale mimo to przyciąga tłumy turystów stojących pod siatką i czytających jej historię. Oświetla drogę marynarzom, a jej światło sięga na 15 mil morskich czyli tak dla ludzi 27,78 km. Tyle nawet nie mam do pracy, więc trzeba dziewczynie przyznać, że ma moc.
Wspominałam już, że do dużych nie należy, ale liczy sobie 17 metrów.
Dla ciekawskich jej metalowe kawałki pochodzą z nautofonu. Co to takiego?
To buczki mgłowe wykorzystywane na statkach służące do nadawania sygnałów dźwiękowych. To taka długa metalowa bucząca tuba, zupełnie dla laików.
Odwiedziliśmy ją w 2013 roku, podczas 10-ciodniowych nadbałtyckich wakacji.
Wspominałam już, że do dużych nie należy, ale liczy sobie 17 metrów.
Dla ciekawskich jej metalowe kawałki pochodzą z nautofonu. Co to takiego?
To buczki mgłowe wykorzystywane na statkach służące do nadawania sygnałów dźwiękowych. To taka długa metalowa bucząca tuba, zupełnie dla laików.
Odwiedziliśmy ją w 2013 roku, podczas 10-ciodniowych nadbałtyckich wakacji.
wtorek, 24 lutego 2015
Historia pewnego zamku
Był piękny słoneczny dzień roku 1508, kiedy to rozpoczęła się budowa tego cudownego renesansowego zamku znajdującego się na wysokiej skarpie wiślanej. Rozpoczął ją Pan Mikołaj Firlej, hetman wielki koronny... a dokończył 18 lat później jego syn Piotr. Zamek w Janowcu, bo o nim mowa, odwiedziłyśmy w roku 2013 kiedy to jeszcze trwała jego renowacja. Padał deszcz, a na ścieżkach można było przeskakiwać kałużę. Z góry można podziwiać Wisłę i dużo bardziej zatłoczony Kazimierz Dolny.
Wracając jednak do zamku...
W latach 1565-85 włoski architekt Santi Gucci prowadził przebudowę stylu tego zamku.
W 1656 roku Szwedzi najechali ten piękny zamek, ograbili go i podpalili. Jego los uratowała rodzina Lubomirskich odbudowując go w stylu barokowym pod nadzorem holenderskiego architekta Tylmana.
Jedną z ciekawszych historii zamku jest fakt, iż w 1783 roku Jerzy Marcin Lubomirski tak najzwyczajniej przegrał go w karty.
Późniejsze losy to sprzedaż z rąk do rąk i niemożność utrzymania zamku w dobrym stanie.
Na szczęście w roku 1993 zamek trafia w ręce Muzeum Nadwiślańskiego i stopniowo jest remontowany, a my możemy cieszyć się jego pięknem.
Wracając jednak do zamku...
W latach 1565-85 włoski architekt Santi Gucci prowadził przebudowę stylu tego zamku.
W 1656 roku Szwedzi najechali ten piękny zamek, ograbili go i podpalili. Jego los uratowała rodzina Lubomirskich odbudowując go w stylu barokowym pod nadzorem holenderskiego architekta Tylmana.
Jedną z ciekawszych historii zamku jest fakt, iż w 1783 roku Jerzy Marcin Lubomirski tak najzwyczajniej przegrał go w karty.
Późniejsze losy to sprzedaż z rąk do rąk i niemożność utrzymania zamku w dobrym stanie.
Na szczęście w roku 1993 zamek trafia w ręce Muzeum Nadwiślańskiego i stopniowo jest remontowany, a my możemy cieszyć się jego pięknem.
Etykiety:
atrakcje Janowca,
Janowiec,
Janowiec koło Kazimierza,
Janowiec nad Wisłą,
Janowiec z dzieckiem,
Polska lubelskie,
zamek
Lokalizacja:
Janowiec, Polska
piątek, 2 stycznia 2015
Centrum Nauki Kopernik naszymi oczami
Warszawskie Centrum Nauki Kopernik mieści się na Wybrzeżu Kościuszkowskim. Sam budynek jest przepiękny i przyciągający, ale od początku.
Aby dostać się komunikacją miejską z Centrum polecam autobus linii 162, przystanek Biblioteka Uniwersytecka. Wystarczy kilka kroczków w prawo i już jesteśmy pod CNK.
![]() |
| obrazek zapożyczony ze strony http://www.kopernik.org.pl/ |
Po przekroczeniu progu ukazuje się naszym oczom gromada ludzi w kolejkach. Szybko okazuje się, że większość osób stoi po odbiór zarezerwowanych wejściówek, a nasza kolejka dla nieprzezornych :-) jest pusta. Kupujemy bilecik rodzinny za 66zł i udajemy się do szatni, która to mieści się po lewej stronie od wejścia. Są to szafeczki na zwrotne 2zł, które bez najmniejszego problemu mieszczą trzy zestawy kurtek, czapek i rękawiczek.
czwartek, 1 stycznia 2015
Powitanie Nowego Roku w...
29 grudnia, a tu brak planów na Sylwestra... tak nie może być! Szybkie logowanie na znane mi stronki i poszukiwanie ciekawego rozwiązania przyniosło swe owoce w ciągu godziny. Nie będziemy siedzieć w domu i patrzeć w TV, potem szampan i spać.
Za to pomarzniemy, pochodzimy, potańczymy, wypijemy szampana i pójdziemy spać ;-) Brzmi tylko troszkę lepiej, ale z 5-latką to i tak niezłe wyzwanie.
31 grudnia pakowanie rzeczy, szampanów, przygotowanego jedzonka i w drogę. Po 1,5h na polskich drogach docieramy na miejsce, odbieramy kluczyki i parkujemy sobie fiacika w podziemnym garażu. Odnajdujemy klatkę schodową, wjeżdżamy windą na wybrane pięterko i wow! ale mamy zajefany apartament i chyba większy niż nasze mieszkanko.
Mimo to nie siedzimy dłużej niż 30 minut. Wypakowujemy gratki i idziemy spacerkiem na rynek.
Obowiązkowo zdjęcie przed największą choinką...
Za to pomarzniemy, pochodzimy, potańczymy, wypijemy szampana i pójdziemy spać ;-) Brzmi tylko troszkę lepiej, ale z 5-latką to i tak niezłe wyzwanie.
31 grudnia pakowanie rzeczy, szampanów, przygotowanego jedzonka i w drogę. Po 1,5h na polskich drogach docieramy na miejsce, odbieramy kluczyki i parkujemy sobie fiacika w podziemnym garażu. Odnajdujemy klatkę schodową, wjeżdżamy windą na wybrane pięterko i wow! ale mamy zajefany apartament i chyba większy niż nasze mieszkanko.
Mimo to nie siedzimy dłużej niż 30 minut. Wypakowujemy gratki i idziemy spacerkiem na rynek.
Obowiązkowo zdjęcie przed największą choinką...
wtorek, 30 grudnia 2014
Święta w Warszawie? Spacer, mróz i atrakcje.
Święta w Warszawie? Czemu nie.
Przyjechaliśmy późnym popołudniem do stolicy i tego wieczoru zaplanowaliśmy jedynie plan działań na kolejny dzień.
Pierwszym punktem programu był Pałac Kultury i Nauki w samym centrum miasta. Niestety ze względu na okres świąteczny tego dnia nie mogliśmy dostać się na taras widokowy, ale jeszcze tu wrócimy ;-)
Przyjechaliśmy późnym popołudniem do stolicy i tego wieczoru zaplanowaliśmy jedynie plan działań na kolejny dzień.
Pierwszym punktem programu był Pałac Kultury i Nauki w samym centrum miasta. Niestety ze względu na okres świąteczny tego dnia nie mogliśmy dostać się na taras widokowy, ale jeszcze tu wrócimy ;-)
sobota, 20 grudnia 2014
Włochy moja miłość
Nie wiem co takiego jest w tym kraju, że albo się go kocha albo nienawidzi, ale tak czy inaczej ja należę do tej pierwszej grupy.
Dzięki pracy znów miałam okazję wyrwać się na kilka chwil do słonecznej Italii . Mimo miejsca pobytu - Savigliano (okolice Turynu, czyli północna część kraju) słoneczko faktycznie świeciło nam nad głowami, a temperatura oscylowała w granicach 8-10 stopni w najcieplejszym momencie dnia.
Niestety większość czasu spędzaliśmy na terenie firmy, ale wieczorami spacerowaliśmy po okolicy i kosztowaliśmy włoskie przysmaki czyli pizzę, pastę i dobre wino.
Samo Savigliano to mała miejscowość, ale bardzo piękna i ciekawa. Do tego świąteczne ozdoby tworzyły niezwykły klimat.
Dzięki pracy znów miałam okazję wyrwać się na kilka chwil do słonecznej Italii . Mimo miejsca pobytu - Savigliano (okolice Turynu, czyli północna część kraju) słoneczko faktycznie świeciło nam nad głowami, a temperatura oscylowała w granicach 8-10 stopni w najcieplejszym momencie dnia.
Niestety większość czasu spędzaliśmy na terenie firmy, ale wieczorami spacerowaliśmy po okolicy i kosztowaliśmy włoskie przysmaki czyli pizzę, pastę i dobre wino.
Samo Savigliano to mała miejscowość, ale bardzo piękna i ciekawa. Do tego świąteczne ozdoby tworzyły niezwykły klimat.
sobota, 27 września 2014
Dwugodzinny spacer po Berlinie
Delegacja to ciężka praca, ale czasem udaje się wygospodarować chwilkę dla siebie. Tym razem po targach kolejowych InnoTrans w Berlinie udało nam się wymknąć na krótki spacer po stolicy Niemiec.
Po Berlinie poruszaliśmy się komunikacją miejską. Muszę przyznać, że jest świetnie oznakowana i nawet bez mapki trafiliśmy w kilka interesujących nas miejsc.
Niestety nie podam cen za bilety, bo dzięki targom mogliśmy poruszać się po całym Berlinie bezpłatnie.
Było już dość późno, więc obraliśmy kierunek Bundestag. Dotarliśmy tam po przejechaniu 6 przystanków kolejką i krótkim spacerze.
Po Berlinie poruszaliśmy się komunikacją miejską. Muszę przyznać, że jest świetnie oznakowana i nawet bez mapki trafiliśmy w kilka interesujących nas miejsc.
Niestety nie podam cen za bilety, bo dzięki targom mogliśmy poruszać się po całym Berlinie bezpłatnie.
Było już dość późno, więc obraliśmy kierunek Bundestag. Dotarliśmy tam po przejechaniu 6 przystanków kolejką i krótkim spacerze.
wtorek, 23 września 2014
Sosnowieckie Spotkanie Blogerek
W dniu 20 września 2014 kilkanaście fantastycznych dziewczyn spotkało się w jednej z sosnowieckich restauracji by poplotkować, wymienić się doświadczeniami i odsapnąć od codzienności.
Odwiedziłyśmy Centrum Informacji Miejskiej w Sosnowcu, dowiedziałyśmy się więcej o zabawach dla dzieci dzięki naszej mentorce ze Skrzydlatej Żyrafy oraz popracowałyśmy nad nerwami z Kasią i metodą Silvy.
Odwiedziłyśmy Centrum Informacji Miejskiej w Sosnowcu, dowiedziałyśmy się więcej o zabawach dla dzieci dzięki naszej mentorce ze Skrzydlatej Żyrafy oraz popracowałyśmy nad nerwami z Kasią i metodą Silvy.
wtorek, 2 września 2014
Dotknąć chmur stojąc na Preikestolen
Czy warto mieć marzenia?
Oczywiście, że warto, bo gdyby nie one to nie mielibyśmy szans być w tak cudownym miejscu. Marzenia nie są tylko dla głupców. Jednak chyba trzeba mieć w sobie coś z wariata, by w 10 miesięcy podjąć decyzję o wyjeździe, odłożyć pieniądze i po prostu zrobić to o czym się marzyło.
Przejdźmy do sedna :-)
Podnóże Preikestolen przywitało nas deszczem, jednak nie przepędziło, bo na kolejny dzień prognoza pogody była bardzo optymistyczna. Z tego powodu ustawiliśmy zegarek na 6:00 (jedyny raz podczas 3-tygodniowego urlopu aktywowaliśmy budzik) i...
Rano obudził nas troszkę pochmurny świt. Jednak zanim zjedliśmy śniadanie i spakowaliśmy się na wyjście wyszło już słoneczko.
Na parkingu (dla zainteresowanych koszt całodziennego postoju to wydatek 100 Kr czyli 54zł) byliśmy kilka minut po 7:00. Miejsca już nie było zbyt wiele. Plecaki na plecy i w drogę.
Pierwszy odcinek był dość łagodny i przyjemny, a najlepiej motywowały tablice informacyjne z napisem "Preikestolen".
Oczywiście, że warto, bo gdyby nie one to nie mielibyśmy szans być w tak cudownym miejscu. Marzenia nie są tylko dla głupców. Jednak chyba trzeba mieć w sobie coś z wariata, by w 10 miesięcy podjąć decyzję o wyjeździe, odłożyć pieniądze i po prostu zrobić to o czym się marzyło.
Przejdźmy do sedna :-)
Podnóże Preikestolen przywitało nas deszczem, jednak nie przepędziło, bo na kolejny dzień prognoza pogody była bardzo optymistyczna. Z tego powodu ustawiliśmy zegarek na 6:00 (jedyny raz podczas 3-tygodniowego urlopu aktywowaliśmy budzik) i...
Rano obudził nas troszkę pochmurny świt. Jednak zanim zjedliśmy śniadanie i spakowaliśmy się na wyjście wyszło już słoneczko.
Na parkingu (dla zainteresowanych koszt całodziennego postoju to wydatek 100 Kr czyli 54zł) byliśmy kilka minut po 7:00. Miejsca już nie było zbyt wiele. Plecaki na plecy i w drogę.
Pierwszy odcinek był dość łagodny i przyjemny, a najlepiej motywowały tablice informacyjne z napisem "Preikestolen".
Subskrybuj:
Posty (Atom)
