rekord_manu

niedziela, 27 października 2013

Muzeum...a co to takiego?

Jeśli ktoś mnie pyta "po co ciągniesz dziecko do muzeum", odpowiadam pytaniem na pytanie "a Ty kiedy byłeś w muzeum ostatnio i co ciekawego widziałeś/widziałaś?"

Nie wiem czemu niektórzy to miejsce kojarzą z czymś abstrakcyjnym. Ja myślę, że kultura i sztuka są dla każdego. Może nie każdy z nas w identyczny sposób ją odbiera (ale to nawet dobrze), ale to cześć bycia człowiekiem chcącym poznawać świat.
Nasze sosnowieckie muzeum w soboty otwarte jest dla wszystkich zwiedzających bezpłatnie i myślę, że w taki sposób stara się zachęcić sosnowiecką i okoliczną społeczność do oglądania wystawianych zdjęć, obrazów, rzeźb i innych eksponatów. Obecnie w Muzeum można obejrzeć dwie wystawy: "Dzieje Miasta Żyliny oraz początki pewnego muzeum" oraz "Podróż do Japonii".
Pierwsza udostępniona jest ze zbiorów Povażskiego Muzeum w Żylinie, druga pochodzi z prywatnych zbiorów.
Na pierwszej znajdują się bardzo ciekawe plakaty opowiadające o historii naszego sąsiada. Można krok po kroku prześledzić historię od śladów pierwszej osady do chwil niedawnych.


 


"Podróż do Japonii" to wystawa niezwykła - piękna. Niestety nie można jej fotografować, ale postaram się opowiedzieć w kilku słowach co się na niej znajduje.
Na wystawie witają nas czarno-białe zdjęcia ukazujące Japończyków w różnym wieku w różnych sytuacja z życia wziętych. Mnie urzekło zdjęcie dwóch japonek ubranych w tradycyjny strój idących chodnikiem w strugach deszczu pod typowym japońskim parasolem. Następnie idziemy alejką z obrazkami domków i japońskich ogrodów. Przechodzimy do sali ze wspaniałym kimonem w kolorze soczystej czerwieni z pięknie wyszywanymi zwierzęcymi zdobieniami. To jest cudo samo w sobie. Jest również suknia i jak dobrze pamiętam 9-cio segmentowy obraz w przepiękne ręcznie malowane wzory. Jest sala poświęcona teatrowi, w której znajdują się japońskie maski i rysunki aktorów. Można pooglądać japońskie wycinanki - podziwiam cierpliwość osób, które je wykonały. Są ozdoby do włosów i oryginalne japonki. Można przysiąść koło maty, gdzie zaprezentowany jest zestaw do parzenia herbaty. Znajdziemy również lektykę i japoński parasol oraz salę poświęconą japońskiemu kinu.
Nie wiem czy wymieniłam wszystko co udało nam się zobaczyć, ale wiem na pewno, że w drodze do domu nasza Asia opowiadała co widziała i było to co najmniej pięć rzeczy. To znaczy, że jej świadomość o otaczającym nas świecie dzięki wizycie w Muzeum na pewno wzrosła.

Teraz czekamy na kolejną wystawę dotyczącą szkła, a na "Podróż do Japonii" zapraszamy do końca grudnia, bo na pewno warto!

2 komentarze:

  1. to świetnie, że mała wycieczka się udała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Teraz przy przyciskaniu pasa, musimy korzystać z darmowych przyjemności, ale za 8 miesięcy sobie odbijemy :-)

      Usuń