44europa

niedziela, 16 czerwca 2013

PIRENEJE

Część mojej Francuskiej przygody zwanej również Erasmus (http://www.erasmus.org.pl/).

Jeśli jesteś studentem polecam - zajrzyj, bo warto!

Pewnego dnia w ciepłej Tuluzie mimo zimy pojawili się nasi znajomi z północy tego państwa. Oczywiście też polacy, którzy wyruszyli na południe pozwiedzać. Wpakowali nas do auta i ruszyliśmy pokonać Pireneje... cudo.
Mimo zimy na południu nie ma śniegu, lecz w wysokich partiach gór było go mnóstwo. Poczuliśmy się jak w Polsce. Choć na chwilę, bo będąc ponad 5 miesięcy poza domem i przy czasie zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia zaczynaliśmy odrobinkę tęskić za domem. Rzucanie się śnieżkami i wygłupy na śniegu zrewanżowały odległość. Poza tym zapamiętane krajobrazy na zawsze utkwiły w pamięci. Takich chwil nikt mi nie odbierze i to właśnie dla nich warto podróżować.


Stoję w chmurach!

Pozostałość po Tour de France. Wspaniałe uczucie stanąć w tym miejscu.


ośnieżone szczyty...


...i znów zjeżdżamy w dół


 podziwiając przepiękne widoki.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz