rekord_manu

niedziela, 16 czerwca 2013

Czasy studenckie i tuż po...

Zanim poznałam mojego męża i stała się mamą, to udało mi się zobaczyć kilka ciekawych miejsc. Zagraniczne opisze w osobnych postach, tu opowiem o kilku miejscach w Polsce.


Wcieliłam się w rolę górnika kopalni odkrywkowej w Belchatowie. Dlaczego? Pewnie jedynym rozsądnym wytłumaczeniem jest, fakt odbycia studiów na krakowskim AGH oczywiście kierunku Mechanicznym.


Z tego samego powodu jak powyżej udało mi się zwiedzić działającą kopalnię węgla kamiennego "Piast", zejść ponad 400 metrów pod ziemię, poczuć ciepło i wilogoć oraz inne niedogodności pracy górników. Mnie się podobalo, ale nie robię tego codziennie.


Krakowski Kopiec Kościuszki. Oczywiście przymusowo należy go zaliczyć podczas wycieczki do Krakowa. To zdjęcie przypomniało mi dobre studenckie czasy.

Zamek w Krasiczynie. Piękny z zewnątrz i cudny w środku. Otrzymałam wyjazd tam i nocleg w prezencie od mojej uczelni, ponieważ prowadziłam dzielnie koło naukowe i uczestniczyłam w wielu studenckich konferencjach.


Myślę, że tego miejsca nie muszę opisywać - Oświęcim. Każdy Polak powinien tu przyjechać, by poczuć klimat tego miejsca i choć trochę poczuć historii. Dla mnie to było smutne miejsce i chyba już tam nei wrócę. Może jedynie wtedy, gdy moja córa dorośnie i sama będzie odkrywać historię.


Tu już z moim, jeszcze wtedy przyszłym mężem, na spływie pontonowym Dunajcem. Polecam! Świetna zabawa, niezapomniane wrażenia i piękna okolica. Wokół Szczawnicy (i niedaleko położonej wsi Jaworki) jest dużo turystycznych pieszych i rowerowych szlaków. Można podreptać do naszego południowego sąsiada do Czerwonego Klasztoru. Dodatkowo noclegi nie są zabójcze, czasem można rozbić namiot na podwórzu u prywatnej osoby i bawić się za grosze.


To zdjęcie wykonał mój mąż na latarni morskiej w Gąskach. To miejscowość pomiędzy Sarbinowem, a Kołobrzegiem. Mieliśmy wtedy dużo czasu i objechaliśmy tą część naszego wybrzeża. Nasze polskie morze bardzo mi się pogoda i żałuję jedynie, że mamy tak nieprzewidywalną pogodę, bo było by super. Poza tym jak się okazuje nasze ceny niewiele różnią się od tych za granicą, gdy trafi się dobry last-minute lub pojedzie się z namiotem i plecakiem. Straszne, ale prawdziwe. My wybraliśmy je ponownie, ponieważ bałam się zmiany diety dla mojego dziecka. Jednak na przyszly rok szukam last-minute.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz